wtorek, 22 marca 2016

Golden Rose Matte Lipstick Crayon, czyli o moim ukochanym matowym trio słów kilka


Nigdy nie byłam wielką fanką błyszczyków, klasyczne, kremowe szminki to już inna historia, natomiast matowe pomadki to już miłość totalna. Od kilku miesięcy na moich ustach na zmianę rządzi trio matowych kredek Golden Rose Matte Lipstick Crayon.

Mam na ten moment trzy kolory, ale nie ukrywam, że kolekcja na pewno się powiększy. Zaopatrzyłam się w odcienie: 4, 8 i 10.

Od góry: nr 4, 8, 10
Pomadka ma formę czarnej, grubej kredki z kolorowym wkładem z zatyczką, która na szczęście dobrze chroni moją torebkę przed zabrudzeniem. 
Sama pomadka ma miękką, gładko sunącą po ustach konsystencję i świetną pigmentacje. Kolory są mocno nasycone i dają piękny efekt na ustach.
Paleta kolorystyczna jest naprawdę bogata i ostatnio się powiększyła. Kiedy kupowałam 4 i 8 było tylko ok 12 kolorów, teraz jest ich już ok 20.

Od lewej nr: 10, 8, 4
Moje trzy kolory to:
Golden Rose Matte Lipstick Crayon nr 10 - pudrowy, przydymiony róż idealny do noszenia na co dzień. Wygląda naturalnie, ładnie ożywia twarz. Jest to już kultowy odcień. Niektórzy twierdzą, że jest to ten sam odcień co pomadka Golden Rose Velvet Matte Lipstick nr 2 - dla mnie są to dwa różne kolory. Pomadka nr 2 jest chłodniejsza.

Golden Rose Matte Lipstick Crayon nr 8 - podobny do nr 10, ale zdecydowanie ciemniejszy i chłodniejszy odcień. Jest to brudny róż z kroplą fioletu. Przepiękny, oryginalny odcień, zdecydowanie mój ulubieniec.

Golden Rose Matte Lipstick Crayon nr 4 - bardzo ciekawa czerwień z kroplą maliny. Przepięknie wygląda na ustach, i w zależności od światła oraz koloru stroju (!) wydaje się bardziej czerwony lub bardziej malinowy. 


Kredki na ustach dają 100% matowy efekt. Są bardzo trwałe, wręcz wtapiają się w usta. Bez poprawek utrzymują się długie godziny. Maksymalnie miałam je na ustach ok. 5 godzin, ale myślę, że wytrzymałyby dłuższy czas. 
Dzięki kremowej konsystencji kredki nie przesuszają nadmiernie ust.
Oczywiście usta do noszenia matowych pomadek muszą być bardzo zadbane, gładkie, bo tego typu pomadki niestety mocno podkreślają każda najmniejsza suchą skórkę. Przed nałożeniem matowej kredki  używam pomadki ochronnej Sylveco z brązowym cukrem. Sprawdza się rewelacyjnie.

Od góry: nr 10, 8, 4
Warto zobaczyć te kredki na żywo, bo zdjęcia w internecie słabo oddają ich faktyczny odcień - np u mnie wyglądają na jaśniejsze niż są w rzeczywistości. Jednak jeżeli chcecie się zdecydować na jakiś kolor  w ciemno ( dostępność GR jest zazwyczaj słaba, więc sama poszłam tym tropem) to kolor 10 bierzcie bez zastanowienia, bo jest to najbezpieczniejsza opcja.
Od lewej nr: 10, 8, 4

W planach mam zakup kolejnych kolorów m.in: 19, 2 i 5. I pewnie na tym nie poprzestanę, bo to naprawdę rewelacyjny produkt w rozsądnej cenie.



Macie swoje ulubione matowe pomadki?

piątek, 11 marca 2016

Evree Gold Argan Odmładzający olejek do twarzy

Nakładanie olejków co wieczór, po dokładnym demakijażu i oczyszczeniu twarzy stało się moim codziennym rytuałem. Nic lepiej nie uspokaja mojej suchej i niesamowicie wrażliwej zimą cery. Na fali ogromnej popularności olejków do twarzy Evree kupiłam jeden z nich - ten nieco mniej wychwalany niż Magic Rose, czyli Gold Argan.
Gold Argan ma ładny pełen naturalnych olejków skład. Zamknięty jest w szklanej fiolce z pipetą. Pipetka bardzo ułatwia aplikację produktu, a proste opakowanie cieszy oko na półce w łazience. 
Olejek ma subtelny, niedrażniący nosa piękny zapach. Gładko rozprowadza się na skórze, szybko się wchłania pozostawiając delikatny film. 
Producent zapewnia, że olejek ma działanie odmładzające: wygładza zmarszczki, odżywia i regeneruje, a także głęboko nawilża. Działania anti-age nie mogę potwierdzić, ale dwie pozostałe obietnice producent spełnia w 100%. Cera po jego użyciu jest miękka, gładka i jędrna. Suche skórki i podrażnienia po nałożeniu olejku na noc znikają.
Gold Argan sprawdza się także rewelacyjnie do zabezpieczania końcówek włosów niesamowicie je wygładzając, ale także jako tunning w maseczkach do włosów i twarzy. Moje włosy go uwielbiają.
Olejek Gold Argan na stałe zagościł w mojej codziennej pielęgnacji, co zdecydowanie wpłynęło na poprawę kondycji mojej przesuszonej skóry. Skusiłam się także na wersję Essential Oils jednak nie podbiła ona mojego serca tak jak wersja odmładzająca - wolniej się wchłania, ma na dłuższą metę drażniący zapach i nie daje takich efektów jak jego arganowy brat. Na pewno skuszę się jeszcze na wersję Revita Perilla jak tylko uda mi się ją znaleźć, bo w Rossmannie jeszcze go nie widziałam.

Lubicie olejki do twarzy Evree?

czwartek, 31 grudnia 2015

Ulubieńcy grudnia

Jaki dla Was był rok 2015?
Jeżeli miałabym odpowiedzieć na to pytanie to nasuwa mi się tylko jedno: dobry i pełen zmian - i tych bardzo pozytywnych, ale także i tych troszkę mniej. Mam nadzieję, że Nowy Rok będzie dla nas jeszcze lepszy (lub równie dobry).

Nie znajdziecie u mnie na blogu ulubieńców 2015 roku - bohaterowie kolejnych mijających miesięcy to moi wybrańcy na ten rok. A jako że mamy już prawie ostatni dzień grudnia za sobą, myślę, że nadszedł czas na ulubieńców miesiąca.
Pielęgnacja
The Body Shop Brzoskwiniowe masło do skóry suchej - pięknie pachnie, doskonale i długotrwale nawilża. Idealnie radzi sobie z zimową szorstkością skóry. 

Dermedic Hydrain 3 Hialuro Nawadniający krem przeciwzmarszczkowy na dzień- dobrze otula skórę i chroni przed wiatrem i zmianami temperatur. Ma bogatą konsystencję, świetnie nawilża i nadaję się pod makijaż. Ale! Kilka dni temu znalazłam dla tego kremu godnego następce. Na pewno się pochwalę.
Makijaż
The Balm Bahama Mama bronzer - mój ulubiony, używam go w każdym makijażu. Idealny kolor do konturowania i ocieplania cery. Wydajny, łatwo się rozciera i jest trwały, a opakowanie podbiło moje serce.

Rimmel Lasting Finish 25h Nude - dobry podkład do stosowania na co dzień, kiedy nie potrzebujemy w 100% nieskazitelnej cery (to daje mi Estee Lauder Double Wear). Ładnie kryje, nie wysusza i jest całkiem trwały. Kupiłam go w promocji w Rossmannie za ok 15zł - było warto. 

Golden Rose Matte Crayon Lipstick 4 i 8 - mój absolutny hit grudnia. Skusiłam się na wa kolory: 4- ciemną czerwień i 8 - głęboki róż z kroplą fioletu. Są po prostu rewelacyjne. Gładko suną po ustach, mają niesamowitą trwałość i pigmentację. Na pewno skuszę się na kolejne kolory. Kolor nr 8 szczególnie polecam.

Źródło: fb inspiredby

Widziałyście nowe pudełko Inspired By?
Tym razem zestaw kosmetyków tworzyła Joanna Krupa. Myślę, że zawartość może być ciekawa, spodziewam się sporo kosmetyków do włosów. 
Kupujecie pudełka sygnowane nazwiskami gwiazd?


A co Was zachwyciło w grudniu?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...