czwartek, 24 lutego 2011

Inglot 428 Pearl- cień kameleon

Inglot 428 Pearl to cień kameleon.

Był jednym z dwóch cieni, za pomocą których zrobiłam kreskę w poście o cieniu Sephora Hawaiian Beach, A dokładniej-tym kolorem zrobiłam jaskółkę.

Odcień ten , wpadł mi w ręce całkiem przypadkowo. Szukałam cienia w "jeansowym" kolorze. I właśnie ten po długim postoju i wnikliwej analizie przy stole Inglota wydał mi się idealny. I ku mojemu zaskoczeniu stał się moim ulubieńcem. Jednym z wielu zresztą;) 

Cień jest świetnie napigmentowany, ma dosyć gęsta konsystencję, tzn. trzeba jednak trochę uważać żeby sobie nim plamy nie zrobić. Nie problemu z nakładaniem cienia na pędzel.

Co do koloru- moim zdaniem absolutny must have, po prostu perełka Inglota.

Kolor cienia zmienia się wraz ze zmianą światła. Przechodzi od niemalże czerni przez granat do pieknego , nasyconego błękitu. Najczęściej wykorzystuje go do robienia nim kresek na górnej i dolnej powiece i muszę nieskromnie przynac że nieraz pytano mnie co to za  niespotykany cień mam na powiekach;)

Z trwałością tego cienia jest różnie. Jeżeli przesadzi się z jego ilością-może odbić się pod łukiem brwiowym. Ale mnie zdarzyło się to tylko raz, więc nie sadzę żeby to był jakiś większy problem. Ogólnie-na bazie cień wytrzymuje cały dzień, ale niestety może nieco blaknąć. Ale te małe wady, rekompensuje mi piękny i niespotykany kolor tego cienia.



17 komentarzy:

  1. Przepiękny, chyba jeden z najlepszych (najbardziej oryginalnych) cieni Inglota.

    OdpowiedzUsuń
  2. piękny! chyba się złamię i kupie... :D

    OdpowiedzUsuń
  3. barwy.wojenne: o tak, mimo że Inglota uwielbiam to nie spodziewałam się że znajdę tam taką perełkę;)

    Osa: Dla tego cienia warto jest się złamać;) hehe;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny kolor, chyba zacznę dostrzegać w Inglocie nie tylko maty.

    OdpowiedzUsuń
  5. piękny kolorek <333

    zapraszam do mnie;)
    http://ola93.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam go w swojej kolekcji, ale cholera... Nie mam pojęcia jak go wykorzystać! :P

    OdpowiedzUsuń
  7. fantastyczny cień! chyba się skusze, chociaż prawie nigdy nie używam niebieskości :)

    OdpowiedzUsuń
  8. kokosowa-panna, anonyme, ola93, kleopatre: Naprawdę polecam :)

    Zzielona: Ja w sumie robię nim tylko kreski na górnej lub dolnej powiece:) Mam taki mega wydajny eyeliner:P

    anu: ja tez nie, w ogóle uwielbiam beże, brązy, złoto-takie odcienie neutralne:) Ale dzięki temu cieniowi przekonałam się do używania odważniejszych kolorów;)


    Pozdrawiam:*

    OdpowiedzUsuń
  9. Ah, już dopisuję go do mojej inglotowej list:) może jutro uda mi się go kupić ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. No, taki, który nie wysycha :D. Ja po przeczytaniu Twojej notki stwierdziłam, że muszę coś pokombinować z tym cieniem i zrobiłam sobie taki smokey-eye, że na całą powiekę nałożyłam szaraczka matowego 387 i w załamanie oraz trochę a'la kocie oko właśnie ten granacik. Efekt był ciekawy, taki wieczorowy :D.

    A kreski też próbowałam robić, ale fixerem z Vipery i średnio wyszły :/. Pewnie duralinem lepiej wychodzi.

    OdpowiedzUsuń
  11. A... No i jeszcze chciałam Ci dopisać, że zostałaś wyróżniona w moim tagu:
    http://kobietamowi.blogspot.com/2011/02/tag-versatile-blogger.html

    OdpowiedzUsuń
  12. Zzielona: z szaraczkiem musiał super wyglądać:D Chyba tez spróbuje:P

    Ja na Duraline się przymierzam, na razie robię cieniami "suche" kreski;)

    Dziękuję serdecznie za wyróżnienie:* jest mi niesamowicie miło:* Szczególnie dlatego że dopiero od niedawna bloguje;) buziaki:*

    OdpowiedzUsuń
  13. piękny odcień! prawdziwy kameleon ;-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Idalia: Tak, tak:D A taki niepozorny wydawał się w salonie;P

    OdpowiedzUsuń
  15. Już miałam pisać, że muszę go kupić, ale spojrzałam do palety i okazało się, że już go mam :P
    Świetny jest, ale niestety u mnie się dość szybko zbiera w załamaniu, więc na całą powiekę nie mogę go nakładać... A szkoda.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...