poniedziałek, 31 stycznia 2011

Gentle Nude


Absolutnie ulubiona, absolutnie najlepsza;)
Bardzo długo szukałam idealnej szminki, nawet osławiony Rimmel Airy Fairy nie do końca mi pasował. I kiedyś w Naturze trafiłam na szafę firmy Catrice. Już wcześniej o tej niemieckiej firmie sporo dobrego słyszałam, więc zdecydowałam się przyjrzeć jej bliżej. Padło na pomadki :) Po długim przebieraniu ( bo muszę przyznać ze Catrice ma ładne odcienie szminek) wybrałam Absolute Moisture 010 Gentle Nude. Nie spodziewałam się po tej szmince cudów, ale jednak mnie zaskoczyła.

Szminka ma przede wszystkim piękne, eleganckie i solidne metalowe opakowanie. Zapach jest bardzo przyjemny i delikatny. Szminka jest gęsta, mocno napigmentowana i kryjąca-wystarczy jedno pociągnięcie. Efekt po nałożeni tej pomadki jest taki jak po nałożeniu balsamu-usta są miękkie i przyjemnie nawilżone. Szminka utrzymuje sie na ustach bardzo długo, nie ma chemicznego smaku i co dla mnie ogromnie wazne nie wysusza ust tylko wręcz je pielęgnuje. Do trwałości też nie mam zastrzeżeń. A kolor 010 Gentle Nude to taki odcień jakiego bardzo długo szukałam-podbija naturalny kolor ust. Ideał!
 

sobota, 29 stycznia 2011

Essence Sun Club Bronzing Blush


Essence to moja jedna z ulubionych firm kosmetycznych. Niestety spóźniłam się i nie zdarzyłam kupić żadnej z nowych limitowanek.  Dlatego, w ramach poprawy nastroju nie mogłam sobie odmówić zakupu bronzera i różu w jednym z serii Sun Club. Kompakt występuje w dwóch wersjach: dla blondynek: bardziej złoty odcień bronzera plus różowy róż i wersji dla ciemnowłosych: ciemniejszy, bardziej czekoladowy bronzer plus brzoskwiniowy róż. Róże w obu wersjach kolorystycznych zawierają drobinki. Ja wybrałam wersję dla brunetek.
Produkt jak dla mnie świetny na lato, ale w zimie też przydaje się aby ocieplić i ożywić nasza twarz. Dodatkowo delikatny kokosowy zapach kompaktu funduje nam trochę lata w środku zimy;) Ciemniejsza cześć pudru doskonale nadaje się do konturowania twarzy. Ma kolor mlecznej czekolady i co ważne bardzo mało żółtych tonów. Marchewkowe odcienie na skórę może nam wnieść druga część-brzoskwiniowy róż z drobinkami. Drobinki mimo że w opakowaniu wygląda ja na spore, na twarzy nie są nachalne. Nadają efekt delikatnego rozświetlenia.  Po konturowaniu twarzy ciemniejsza połową mieszam na na pędzlu oba odcienie i nanoszę na policzki jak róż.
Super kompakt 2 w 1:) Do tego kokosowy zapach jak znalazł na poprawę nastroju na zimowe dni. Polecam!
Zastanawiam się nad zakupem wersji dla blondynek, ale obawiam się ze bronzer w tamtym wariancie może okazać się za żółty.

niedziela, 23 stycznia 2011

Inglot 824

Musze przyznać, że nigdy nie byłam wielka fanką lakierów z Inglota.
Moje paznokcie ich nie lubiły; lakiery po 2 dniach sie z nich złuszczały.
Jednak po zakupie bazy pod lakier Essence odkrywam je  na nowo. Dlatego tez powróciłam do mojego ulubionego lakieru nr 824. Szukałam koloru bardziej malinowego i tak też ten wygląda w buteleczce, ale po nałożeniu dwóch warstw kolor ciemnieje, jest bardziej "buraczkowy". I jestem zachwycona tym, że lakiery Inglot nie gęstnieją tak szybko jak inne. A razem z baza Essence tworzą świetny duet!

Giveaway u Brunette's Heart!

Zapraszam do rozdania na blogu Brunette's Heart!

http://brunettesheart.blogspot.com/2011/01/giveaway-u-brunettes-heart-kochane.html

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...