piątek, 30 grudnia 2011

Ulubieńcy grudnia


Wiem, że rankingów było sporo ostatnio, ale nie mogłam sobie odmówić mojego ulubionego comiesięcznego posta - czyli ulubieńców minionego miesiąca; w tym wypadku grudnia!
 
Naturalne mydełka Lawendowa Farma – mój must have zimowy. Nie będę już zamęczać Was opisem – pokrótce: rewelacja, polecam! Żaden drogeryjny żel pod prysznic im nie dorówna!

Cetaphil – wersja cięższa, gęstsza niż emulsja, jedyny krem który radzi sobie z moją przesuszoną i nadwrażliwą skórą twarzy. Utrzymuje nawilżenie aż 24h!
W tym miesiącu w mojej kosmetyczce królowała firma Essence:

Róż Essence Cute as Hell -  miłość od pierwszego wejrzenia! Kolor i trwałość rewelacja! Już zaczynam się martwić co zrobię jak mi się skończy, a używam go codziennie i nieskromnie zdradzę, że zbieram same komplementy!

Rozświetlacz Essence Vampire’s Love – piękny, złoty rozświetalacz bez wielkich drobinek brokatu wędrujących po całej twarzy.

Lakier Wibo French Duo Color – ta para niemal przez cały miesiąc gościła na moich paznokciach. rewelacyjna trwałość i piękny duet kolorów. Oczywiście czerwień to mój faworyt.

Błyszczyk Essence Stay With Me: Berry Me! – cudo! Najlepszy błyszczyk jaki kiedykolwiek miałam. Bajeczny buraczkowy kolor (świetnie pasuje do różu CAH) i trwałość. Bardzo lubię jego aplikator i zapach. Na pewno kupię inne kolory!

Pomadka Essence All About Cupcake – no i znowu musze się pozachwycać; świetna szminka w pasującym chyba każdemu kolorze. Bardzo przyjemna niewysuszająca ust  konsystencja i zapach.

Cień Catrice C’mon Chameleon – słynny już śliczny brązowo-szaro-zielony duo chrome. Kto go nie ma powinien czym prędzej się w niego zaopatrzyć. Jest  świetnie napigmentowany. Można z nim wyczarować przeróżne makijaże; od dziennych po wieczorowe.
Obowiązkowo w okresie świątecznym obejrzałam jak zwykle moje ulubione filmy: Dziennik Bridget Jones, Holiday i To właśnie miłość.
Dwa ostatnie tytuły udało mi się upolować w empiku i Saturnie w cenie 9,99zł każdy. Nie mogłam się powstrzymać! 
W tym miesiącu królowały dwie książki: przede wszystkim Nigelli Lawson Jak być domową boginią.
To już kolejny miesiąc moich zachwytów nad tą świetnie napisaną książką.
Znalazłam w niej świetne przepisy m.in. na idealne cupcake’i i wypieki na Boże Narodzenie. 
Druga to książka Harlana Cobena Ostatni szczegół.
To moja pierwsza książka tego autora, ale wiem już, że nieostatnia.
Świetnie napisany kryminał z barwnymi postaciami, i z zaskakującym zakończeniem – nie wiem dlaczego tak późno trafiłam na książki tego autora.

środa, 28 grudnia 2011

The Best Of 2011: Włosy



Ten rok upłynął mi pod hasłem regeneracji i zahamowanie wypadania długich, a zarazem cienkich włosów.

Przedstawione kosmetyki miały wpływ na poprawę stanu moich włosów- w pewnym stopniu zahamowały wypadanie, dodały blasku, sprężystości, miękkości, zapobiegały łamaniu i rozdwajaniu.
Pojawiły się także nowe włosy!

Nie potrafiłam i raczej nie powinnam zrobić podobnego rankingu jak w poprzednim poście, bo te kosmetyki do włosów wzajemnie się uzupełniały.
Jest to w sumie część mojej nowej ulepszonej pielęgnacji włosów.
Mydła do włosów Lawendowa Farma- myślę że głównie im zawdzięczam częściowe zahamowanie wypadania włosów i pojawienie się nowych na placu boju. Pisałam już o Krzepkiej Pokrzywie ale wydaje mi się że moje włosy wolą wersję o nieco innym składzie (olej kokosowy na miejscu pierwszym a nie drugim w składzie) z ekstraktami ziołowymi - Skrzypiące mydło i Trzy korzenie.
Skrzypiące mydło zawiera jak nazwa wskakuje napar ze skrzypu polnego oraz na co nazwa już nie wskazuje - macerat z liści pokrzywy. Natomiast Trzy korzenie mają w składzie macerat korzenia pokrzywy i łopianu, odwar z korzenia pokrzywy, łopianu i mydlnicy. Czyli oba mydełka mają wymarzony ziołowy skład dla włosów! Jedyny minus to to że kiepsko radzą sobie ze zmywaniem olejów z włosów oraz warto spłukiwać włosy kwaśna płukanka po umyciu.
Polecam, mogą zdziałać cuda na Waszych włosach, rewelacja i mój KWC!
Maska Biovax do włosów ciemnych -  z Biovaxów używałam już maski latte i do włosów wypadających. Jednak żadna z nich nie jest lepsza od wersji do ciemnych włosów. Maseczka ta pięknie odżywia, wygładza, niesamowicie nawilża i nabłyszcza włosy, a na dodatek nieziemsko pachnie brzoskwinią. Bardzo ją lubię!
 
Alterra – na zdjęciu akurat maseczka z granatem, ale musze powiedzieć, że miniony rok to był rok Alterry w mojej pielęgnacji ciała i włosów. Używałam szamponów, odżywek i maseczek – z wszystkich jestem bardzo zadowolona! Świetnie sprawdzały się na moich włosach. Mają bardzo dobre składy w dobrej cenie. Polecam całą serię do włosów Alterra, szczególnie odzywkę i maseczkę z granatem. Cudo!
Szampon Babydream – nie mogę zliczyć ile już zużyłam buteleczek tego szamponu! Jest bardzo tani, niestety mało wydajny, bo przez przyjemny skład słabo się pieni. Moje włosy bardzo lubią ten szampon, są po jego użyciu pięknie odżywione, błyszczące, wygładzone i sypkie. Zawsze musze go mieć w swojej łazience, mój must have.
Oleje do włosów -  hit tego roku czyli odkrycie olejów do włosów.
Do olejowania używam Vatiki, Amli i Oleju ze słodkich migdałów. Najlepiej sprawdza się u mnie Amla.
Dzięki olejowaniu, kondycja moich włosów poprawiła się diametralnie! Stały się gładkie, bardzo błyszczące i mniej łamliwe. Rewelacja, naprawdę warto spróbować!
Jeżeli chodzi o suplementy nadal zażywam tran i nie zamierzam przestać!
Moim zdaniem odkąd łykam tran moje włosy są w lepszym stanie, mniej wypadają, rosną dużo szybciej i jest ich więcej.


A jakie są Wasze typy The Best Of 2011 w kategorii włosy? 

piątek, 23 grudnia 2011

The Best Of 2011: Pielęgnacja


Ostatnio często na blogach można znaleźć TAG dotyczący piątki najlepszych kosmetyków 2011. I znowu muszę napisać,  że uwielbiam czytać takie posty!
Niestety, nie potrafię wybrać tylko ścisłej piątki… To był rok dobrych kosmetyków! Dlatego też podzieliłam ten ranking na trzy części: pielęgnacja, włosy, makijaż.
Dziś pielęgnacja ciała!

Jak już kiedyś wspominałam mam skórę bardzo suchą (szczególnie zimą) i wrażliwą.
Z tego względu, nie mogę obejść się bez dobrych nawilżaczy do ciała.
Miejsce 5: Pomadka Alterra
Odkryta nie tak dawno, stała się moim ulubieńcem. Cudownie pielęgnuje najbardziej wysuszone usta, świetnie współpracuje z kolorowymi pomadkami, ma bardzo dobry skład-wszystko w cenie ok. 6zł Czego chcieć więcej? Dla mnie rewelacja!
Miejsce 4: Płyn micelarny AA
Aktualnie używam AA Wrażliwa Natura, ale już ostrzę sobie ząbki na inne wersję tego płynu micelarnego. Po niewypale jakim okazał się micel Ziaja Ulga, zdecydowałam się dać szanse firmie AA i nie zawiodłam się.
Płyn świetnie usuwa makijaż bez pocierania powiek, nie podrażnia i jest bardzo wydajny. Jestem z niego bardzo zadowolona!
Miejsce 3: Oliwki
…wszelkie! Najczęściej kupuję  Babydream lub Hipp, ale w planach mam zakup  oliwki z Alterry.
Uwielbiam je szczególnie zimą, bez nich byłoby ciężko. Cudownie natłuszczą, nawilżają, wygładzają i uspokajają podrażnioną skórę. Ślicznie pachną (szczególnie Hipp), są też łatwe w użyciu; nie kleją się i szybko wchłaniają. Polecam!
Miejsce 2: Balsam Dove Intensive Nourishment Body Lotion for extra dry skin
Od lat moimi ulubieńcami były balsamy Garnier z hydro-urea oraz z syropem klonowym.
Ale kupiony kompletnie przez przypadek  Dove okazał się lepszy!
Łatwo się rozprowadza, jest bardzo wydajny, bardzo przyjemnie pachnie i co ogromnie ważne rewelacyjnie nawilża! I to na długo. Skóra jest przyjemnie nawilżona i gładka niemal przez 24 godziny! W przypadku mojej skóry to rekord… Aktualnie mój numer jeden wśród balsamów.
Miejsce 1: Naturalne mydła
Wybór pierwszego miejsca był banalnie prosty.

Używam ich od roku, niemal zawsze są to mydła z mojej ulubionej Lawendowej Farmy.
To jest absolutna podstawa mojej codziennej pielęgnacji, nie wyobrażam sobie na tą chwilę powrotu do drogeryjnych żeli pod prysznic.
Naturalne mydła wyleczyły moją skórę z alergii, suchych skórek i wygładziły ją skutecznie. Nawilżenie skóry znacznie się poprawiło. Mój KWC! Naprawdę warto spróbować!


Znacie te produkty? Może też są Waszymi ulubieńcami?



Kochane!
Życzę Wam wesołych, a przede wszystkim spokojnych
Świąt Bożego Narodzenia
spędzonych w rodzinnej atmosferze!

wtorek, 20 grudnia 2011

Wibo French Duo Color 04 - Szaraczek


Kilka tygodni temu pokazałam na blogu czerwień z duetu Wibo Frech Duo Color 04, teraz przyszła pora na drugi kolor czyli na szaraczka.

Moje zdanie na temat jakości lakieru nie zmieniło się od poprzedniego postu dotyczącego koloru czerwonego.
Ale pokrótce:
Lakier jest  dobrej jakości, bez problemu utrzymuje się klika dni na paznokciach.
Nakłada się go łatwo, bez smug.

Bardzo podoba mi się opakowanie lakieru. Tak jak pisałam poprzednio – jest idealne do kosmetyczki! Ostatnio bardzo często wyjeżdżałam, więc ten duet lakierów był idealny na podróż- i pod względem gabarytów i kolorów.
Drugi lakier - szaraczek podobnie jak czerwień bardzo mi się podoba. Duet czerwień plus szary jest w sam raz dla mnie.

Podsumowując: Musze się przyznać, że ten duet lakierów był poważnie przeze mnie eksploatowany odkąd go dostałam. Używałam go od tamtej pory na zmianę – raz szaraczek, raz krwista czerwień (wraz z moim ostatnim ulubieńcem nudziakiem z Golden Rose o którym wkrótce znajdziecie notkę na moim blog). Jestem bardzo zadowolona zarówno z jakości i kolorów tych lakierów.
Szczerze polecam ten duet kolorystyczny. Podkreślam także, że fakt, iż lakier otrzymałam do testów od firmy Wibo bezpłatnie nie ma absolutnie wpływu na moją ocenę kosmetyku. Traktuję go jak produkt kupiony przeze mnie.
Dziękuję firmie Wibo za możliwość przetestowania ich produktu!


Od dawna marzył mi się cynamon w laskach związany wstążeczką na choince.

Prosta ozdoba - nie dość, że pięknie wygląda to na dodatek cudownie pachnie!

Niestety, nie mogłam znaleźć w żadnym sklepie odpowiednich lasek cynamonu.
Albo laski były połamane, albo za długie, albo miały astronomiczne ceny.
Dlatego ogromnie ucieszyło mnie znalezienie 12 lasek cynamonu, dokładnie takich jak potrzebowałam w sklepie ekologicznym w cenie 3zł!
Jestem bardzo zadowolona, teraz pozostaje kupienie czerwonej wstążeczki i zawieszenie cynamonu na choince.
Przy okazji wizyty w sklepie ekologicznym zaopatrzyłam się w świetne organiczne przyprawy do potraw w przystępnych cenach, więc nie zawsze jest prawdą to, że sklepy ekologiczne mają astronomiczne ceny. Myślę, że warto zajrzeć od czasu do czasu do takich sklepów. Sama się o tym przekonałam w przypadku cynamonu.

niedziela, 18 grudnia 2011

Mini haul, wymianka i krople Starazolin


Post z gatunku 3 w 1 czyli mini haul, wymianka i recenzja kropli Starazolin HydroBalance One.

Zatem po kolei!

Kosmetyki Avon nigdy specjalnie mnie nie zachwycały, no może poza kosmetykami do stóp i kolorowymi pomadkami do ust, ale jak wpada mi katalog w ręce zaczyna się kuszenie. 
Dlatego też ostatnio zdecydowałam się zamówić dwa kremy do stóp za 13zł. Wybrałam Głęboko nawilżający krem do stóp oraz Nawilżający krem do stóp o zapachu cynamonu i pomarańczy. Czyli coś idealnego na świąteczną porę! Uwielbiam takie aromaty!
Na razie testowałam ten głęboko nawilżający i nie jest źle. Przyjemnie pachnie miętą.

Razem z kremami dostałam też nowy katalog, a w nim znalazłam pomadkę Colordisiac. Kusi mnie kolor Flirty Fuchsia. Znacie te szminki?

A teraz coś co mnie niesamowicie ucieszyło!

A mianowicie paczuszka od jednej z moich wizażowych sióstr, a w niej same kosmetyczne smakołyki, które znajdowały się już od dawna na mojej wish liście!
Dwa rozświetlacze: Catrice Urban Baroque i Essence Vampire’s Love.
Różo-rozświetlacz niczym Shimmer Brick Bobbi Brown czyli Essence Crazy about Color i róż Essence Cute as Hell.

Wszystko jest cudowne, jestem zachwycona - już zabrałam się za testowanie! No i za kompletowanie wymiankowej paczuszki w podzięce za te wspaniałości!
Jakiś czas temu otrzymałam do testowania krople do oczu Starazolin HydroBlanace One, bez zastanowienia zgodziłam się na te testy, bo krople te znam już od dawna!

Zastosowanie kropli:
Krople te zapakowane są niczym naboje w pojedyncze opakowania. Co jest świetnym rozwiązaniem, bo przeważnie całego opakowania kropli po otwarciu nie było możliwości zużyć – przynajmniej w moim przypadku.
Kropelki do oczu używam najczęściej gdy mam zmęczone czytaniem lub patrzeniem w komputer oczy. Te spisały się bardzo dobrze, nie mam do nich żadnych zastrzeżeń. Łagodziły i nawilżały oczy.
Znalazłam tez inne zastosowanie dla tych kropel - ostatnio kiedy jedna z baz pod cienie uczuliła mi niesamowicie całe powieki powodując okropne swędzenie. Krople te wkrapiane do oczu przynosiły mi ulgę.
Co opakowań jednorazowych to mam malutkie zastrzeżenie, że mogłyby być nieco mniejsze. Ale to moje osobiste odczucia, może niektórzy uważają znowu że są za małe.

Nie jestem specjalistką w tym temacie, ale moim zdaniem są to kropelki warte polecenia, znam je nie od dziś i jestem z nich bardzo zadowolona. I podkreślam, że fakt iż te kropelki zostały mi przekazane do recenzji bezpłatnie nie wpływa na moją ocenę tego produktu. Traktuję go jak produkt kupiony przeze mnie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...