niedziela, 24 czerwca 2012

Mini haul: Yves Rocher


Kiedyś Yves Rocher lubiłam nawet bardzo.

Ostatnio się na nich nieco obraziłam, bo teraz niemal wszystko w ich sklepie ma tzw. zielone punkty na które nie można wykorzystywać przysyłanych do domu zniżek. Ale dziś wstąpiłam i ku mojemu zaskoczeniu zielone punkty są, ale duuużo więcej produktów jest w promocjach. I to sporych. Dziś np. ceny samoopalaczy były odchudzone o -50%! Ale że samoopalacz mam zapuściłam się na inne tereny i wtedy zobaczyłam nową limitowaną serię żeli, balsamów i zapachów o boskich letnich zapachach.
W ofercie są dwa warianty zapachowe: kokos & ananas oraz mango & marakuja.
Nie mogłam się zdecydować, bo oba zapachy są obłędne! Jednak zdecydowałam się na malutką bo tylko 20ml wodę toaletową mango & marakuja.
Woda ma zapach idealny na lato: mocno owocowy i soczysty, bardzo wakacyjny. Wzięłam mała wersję też dlatego by sprawdzić jej trwałość co do której mam pewne obawy. W każdym razie zapach iście rajski! Myślę że po wersje kokos & ananas też w końcu wrócę. Cena 19,90zł/20ml.   
Jako gratis dostałam oliwkę pod prysznic z olejkiem arganowym.
Jest to gratis z racji ofert-wabików-kusicieli przysłanych co miesiąc do domu- za każdy zakup oliwka gratis plus kilka zniżek na zakupy.
Zawsze chciałam wypróbować tą oliwkę! Pachnie delikatnie orientalnie, trochę też jak olejek do ciasta. Myślę, że idealny na kosmetyk na zimę. Cena ok. 30zł (w moim przypadku gratis)/200ml
Do zakupów dorzucono mi jak co roku książeczkę czekową na lato.
Są tam świetne oferty na lipiec-sierpień, m. in. na pięknie pachnące żele pod prysznic ( niestety z SLS, ale no cóż):
Zestawy szamponów, na które na pewno się skuszę:
Zapowiedź nowych żeli pod prysznic BIO których jestem ogromnie ciekawa:
A za wykorzystanie co najmniej 4 czeków z książeczki, można dostać 100ml wodę toaletową! W regularnej cenie kosztuje ona ok. 40zł.
 
Lubicie YR? Robicie tam zakupy? Możecie coś polecić?



środa, 13 czerwca 2012

Czerwcowy haul: Drogeria i apteka


Od dobrych dwóch miesięcy wdrażam w życie projekt denko wśród moich kosmetyków. Wszystkich! Dotyczy to zarówno pielęgnacji jak i makijażu. I po wspomnianych dwóch miesiącach akcja zerowanie przyniosła skutek i to lawinowo! Dlatego też ostrzegam: haule mogą pojawiać się u mnie teraz częściej, bo przewietrzyłam zapasy!

Pierwsze kroki skierowałam do apteki i tam kupiłam:
Ziaja Kuracja nawilżająca Nano-krem dzień/noc – jak wiecie (albo i nie) mam bardzo suchą skórę, na dodatek alergiczną. Polowałam na coś lekkiego, a jednoczenie głęboko nawilżającego ot tak dla odmiany ( bo skończyłam już 2 tubki kremu Alterra dla wrażliwców) i najlepiej z naszej rodzimej firmy. Skłaniałam się w kierunku serii dla sucharków Iwostin, ale w końcu zdecydowałam się na Kurację nawilżającą Ziaji dla skóry odwodnionej. Zobaczymy jak się sprawdzi, ale jestem dobrej myśli bo kosmetyki Ziaji bardzo lubię. Cena ok. 15zł/50ml
Herbapol Capitavit – to mój ulubieniec w walce z wypadaniem włosów! Co prawda zapach ma łudząco podobny do ziołowych kropli żołądkowych , ale warto trochę pocierpieć bo rzeczywiście powoduje wzmocnienie włosów u nasady oraz pojawianie się nowych! Wcieram go w skórę głowy na 1-2 przed myciem, a na włosy nakładam oleje. Dla mnie bomba jak na razie. Cena: 8zł

W drogerii musiałam zaopatrzyć się w niezbędne dla mnie makijażowe trio:
Tusz Maybelline Volum’ Express Turbo Boost – mój maskarowy KWC! Uwielbiam go od lat, zawsze wracam do niego skruszona  kiedy zabłądzę wśród innych marek szukając jeszcze czegoś lepszego. Jak na razie nic takiego nie znalazłam. Rewelacja, pięknie pogrubia, podkręca, wydłuża i rozdziela rzęsy. Boski i niezawodny. Cena ok. 25zł
Eyeliner Rimmel Glam’eyes – eyelinerowa zmiana warty, o której pisałam kilka tygodni temu niestety zakończyła się fiaskiem ( wkrótce napiszę coś-nie-coś więcej w tej sprawie), więc musiałam poszukać czegoś nowego. Wahałam się na kilkoma markami i zupełnie przez przypadek zauważyłam w szafie Rimmel to cudeńko. Jestem już po ok. 3-4 użyciach i jak na razie sprawuje się super. Nie chcę zapeszyć , ale być może stanie się moim ulubieńcem. Na pewno wrzucę jego recenzję, tylko jeszcze troszkę go protestuję. Cena 20zł
Dax Cosmetics Cashmere Eyeshadow Base – od pewnego czasu reakcje alergiczne zaczęły wywoływać u mnie bazy: KOBO i Hean. Wcześniej nie miało to miejsca, więc się zdziwiłam. Dlatego szukałam od kilku tygodni bazy bezzapachowej – i Dax właśnie taką niedawno wypuścił na rynek. Świetne, ułatwiające aplikację opakowanie, odpowiednia konsystencja, przedłużanie trwałości cieni i eyelinera – na tą chwilę uwielbiam ją! Więcej już niedługo. Cena ok. 23zł

Potestuje i dam znać jak się zakupy sprawują!

poniedziałek, 11 czerwca 2012

Catrice Duo Blush: Apricot Smoothie


Różoholiczką jestem już od dawna, dlatego jakiś czas temu z przerażeniem stwierdziłam, że wykończyłam mój ostatni róż w odcieniu brzoskwiniowym! Wydawało się to bardzo dziwne, ale jak widać denkowanie jednak potrafi dać mocne efekty nawet przy takich przypadkach jak ja.
Dzięki Wam zdecydowałam się na dwukolorowy róż Catrice Apricot Smoothie.
Róż zamknięty jest w prostym i estetycznym opakowaniu z przezroczystego, grubego plastiku. Całkiem przyjemnie się prezentuje.
Konsystencja jest typowo pudrowa, chociaż wydaje mi się że jest on nieco bardziej wilgotny niż klasyczny puder. Dzięki temu nie jest aż tak pylisty i dobrze trzyma się włosia pędzla.Na powierzchni wytłoczony jest wzorek, coś a'la pikowanie.
Apricot Smoothie to zestaw dwóch kolorów który każda z nas powinna mieć w kosmetyczce: ślicznej, typowej brzoskwinki i nieco ciemniejszej pomarańczy. Większą część kosmetyku stanowi jaśniejsza część.
Ciemniejsza, zawiera złote drobinki, ale są bardzo małe więc efekt brokatowych policzków nam nie grozi.
Jedynym minusem tego różu jest niestety jego trwałość. Na policzkach utrzymuje się bez zarzutu do 4 godzin.  Chociaż wiele zależy od użytego podkładu  ( świetnie trzyma się na Revlonie Photoready).

Podsumowując: Pomimo tego, że nie jest specjalistą w dziedzinie trwałości jest to róż jak najbardziej warty polecenia! Pięknie podkreśla kości policzkowe, ożywia twarz. Dzięki połączeniu dwóch kolorów, możemy w zależności od potrzeb stopniować uzyskany efekt na policzkach.  Jestem z niego bardzo zadowolona i ostatnio używam go niemal codziennie! Cena: ok. 16zł.

piątek, 8 czerwca 2012

Mini haul: Nowe mydełka Mleczna Droga z Lawendowej Farmy

 
Kolejny haul z Lawendowej Farmy! Tym razem malutki, ale za to z nowościami!

Odkąd na blogu pani Ewy z Lawendowej Farmy pojawił się wpis na temat wprowadzenia nowych mydełek z serii Mleczna Droga jako rasowa maniaczka mydeł naturalnych szczególnie tych z LF nie mogłam się ich doczekać. 

Kiedy w końcu pojawiły się w sklepiku, zdecydowałam się na dwa spośród pięciu; Maślankę Avocado i Kremową śmietankę.
 Mydełka jak zwykle przyszły ekspresowo, są to kostki w bardzo podobnych kolorach.
Maślanka Avocado jest delikatnie pachnącym lawendą i goździkami mydełkiem o nawilżająco-natłuszczających właściwościach:

 Jeszcze go nie używałam, ale już nie mogę się doczekać!    
Mydełko Kremowa śmietanka towarzyszyło mi już kilka razy podczas kąpieli i jestem nim zachwycona!
Jest kompletnie bezzapachowe, cudownie kremowe, świetnie się pieni. Zawiera śmietanę kremówkę! Skóra po jego użyciu jest gładka i nawilżona tak mocno, że można odpuścić sobie balsam po kąpieli. A to w przypadku mojej przesuszonej skóry jest nowością. Rewelacja jak na razie, chyba będzie to moje ulubione mydełko z LF!

Zamówiłam jeszcze jedno mydełko z serii Mleczna droga: Kokosową piankę. Oprócz niej do  wirtualnego koszyka wpadło jeszcze ostatnio bardzo lubiane przeze mnie śliczne Kolorowe Konfetii, Nagietkowy bobas i Oliwkowe Shea. Czekam na paczkę!
Oprócz tego czekam na pojawienie się w sklepiku pani Ewy mydełka z kawą (a dokładniej z fusami) będzie idealnym peelingiem kawowym w kostce, w sam raz do zwalczania cellulitu.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...