wtorek, 30 października 2012

Ulubieńcy października

Październik był całkiem przyjemny, kolorowy, no może poza zimową końcówką, która wprawiła nas już delikatnie w świąteczny nastrój.
Jako, że listopad już za rogiem, przyszedł czas na moich ulubieńców października.
Ostrzegam, będzie tego trochę!
Pielęgnacja:
AA Ultra Odżywianie Płyn micelarny do demakijażu oczu i twarzy - mój ulubiony micel do zmywania makijażu! Używam go niezmiennie od ok. 6 miesięcy. Dobrze zmywa makijaż, jest delikatny, nie wysusza. Dla mnie bomba.
Alterra Maska do włosów Granat & aloes - pięknie nawilża włosy, nabłyszcza i wygładza. Jest gęsta więc nie spływa z włosów.
Alterra Aloesowy krem do twarzy dla skóry suchej i wrażliwej - moja skóra ostatni szaleje; jest wiecznie przesuszona. Na szczęście ten krem trzyma ją w ryzach! Nawilża i odżywia.
Alterra Mydełko Różane - ostatnio kocham wszystko pachnące róża! To mydełko pięknie pachnie, nie wysusza i delikatnie wygładza.
ChapStick Classic Starwberry - dobrze zabezpiecza usta przed jesiennym wiatrem i dobrze współpracuje z kolorowymi pomadkami. I pachnie smakowicie  truskawkami.
Makijaż:
Revlon PhotoReady Golden Beige - mój absolutnie ulubiony podkład! Wróciłam do niego po lecie. 
Essence Stay With Me! Berry Me! -  czyli idealna błyszczyko-pomadka na jesień. Ma piękny buraczkowy kolor i jest bardzo trwała. KWC dla mnie, szkoda, że  ten kolor został wycofany...
Revlon Colorburst Lip Butter Berry Smoothie - jesienią kocham się w fioletach, różach i czerwieniach, dlatego Berry Smoothie idealnie się wpasowuje w tę porę roku. Jest to fioletowo-różowa pomadka z drobinkami, której intensywność można kontrolować. Recenzja już wkrótce!
L'Oreal Power Volume Colagene - tusz, który pięknie pogrubia i wydłuża rzęsy, Jestem w nim jak na razie zakochana!
Rimmel Glameyes Liner - ulubiony eyeliner od miesięcy: trwały i intensywnie czarny.
Lakiery: Wibo LE Różana 4 i Essence Nude Glam Toffee to go - moje dwa ulubione lakiery października: mocny róż z zapachem róży oraz klasyczny nudziak z delikatnym pyłkiem.
Mariza Soczysty róż - kolejny ulubieniec nie tylko tego miesiąca. Idealny odcienie dla każdego, pięknie ożywia cerę.
Inglot Kredka w kolorze nude - idealna na linię wodną, pięknie, a przede wszystkim nienachalnie powiększa oko.
Maybelline Dream Lumi Touch Highlighter Concealer- korektor, który dobrze kryje cienie pod oczami, zaczerwienienia i świetnie rozświetla.
Książki:
W tym miesiącu przeczytałam ich całkiem sporo dzięki mojemu nowemu skarbowi: Kindle. Mieści mnóstwo książek i jest bardzo lekki. Ja czytam narawdę sporo i pomimo początkowych oporów-wiadomo książka papierowa to jest to- jestem w nim zakochana!
W tym miesiącu kilka książek  (papierowych i nie) zapadło mi w pamięć:
Tess Gerritsen Milcząca dziewczyna - T. Gerritsen uwielbiam, szczególnie serie o Jane i Maurze, ale ta książka jest nieco inna. Tym razem pisarka zabiera nas w podróż do Chinatown i odkrywa azjatyckie tajemnice. Bardzo wciągająca lektura.
Wiktoria Zender Strefa cienia i Strefa światła - tragiczna, niewiarygodna historia młodej kobiety, a właściwie jej uzależnienia od bardzo niebezpiecznego mężczyzny.
Woski Yankee Candle - jesień z woskami YC ma zupełnie inny wymiar. Idealne na jesienne, zimne wieczory...
...razem z gorącą herbatą! Jako, że jestem herbaciarą totalną, w tym miesiącu ten napój rządził w moim jadłospisie. Gorąco polecam moją ulubioną zieloną herbatę z płatkami jaśminu Oskar. Jest tania- ok 5zł- a jest jej naprawdę sporo, przez co wystarcza na dłużej. No i jest to wersja liściasta  więc zupełnie inaczej smakuje niż herbata z torebki.
Ostatnio kupiłam też Teekanne Winter Time, jest bardzo rozgrzewająca i można wyczuć cynamon, migdały i owoce.
Jestem bardzo ciekawa waszych ulubieńców!

niedziela, 28 października 2012

Pachnąca jesień

...patrząc za śnieg za oknem powinnam raczej napisać zima!
Ale kalendarzowo mamy jesień, więc tego się trzymajmy.

Uwielbiam jesienią zapachowe świeczki, woski, olejki. Jednak ciężko trafić na świecę, która po zapaleniu rzeczywiście mocno pachnie. 
Dla mnie niezastąpione są woski Yankee Candle; mają piękne i intensywne zapachy. 
W zeszłym sezonie jesienno-zimowym kupiłam 3 woski ( Midnight Yasmine, Vanilla Cupcake, Home, sweet home),  w tym natomiast troszkę bardziej zaszalałam i wzięłam 4 plus jeden sampelek.
Wybrałam cztery woski: 3 typowo jesienne ( w tym świąteczny rodzynek)  i jeden wakacyjny.
Christmas Treats pachnie tak jak dom przed świętami: choinką, gorącą czekoladą, wanilią i ciasteczkami korzennymi na choinkę. Idealny na zimę!
Natomiast Autumn Pumpkin to typowo jesienny zapach. Wyczuć w nim można przede wszystkim korzenne przyprawy; cynamon, kardamon, herbatę, ale także zapach...świeżego wafelka! I ciasta dyniowego. Bardzo apetyczny i rozgrzewający aromat.
Sugared Vanilla pachnie niczym słodkie, waniliowe perfumy. Wyczuć też można delikatnie palony cukier. Kocham wanilię więc jest to zapach idealny dla mnie! 
Bermuda Beach czyli coś co ma wprawiać w letni nastrój w chłodne wieczory. Wbrew pozorom, zapachem dominującym w czasie roztapiania wosku nie są tropikalne owoce! Są to egzotyczne kwiaty, rozgrzany piasek i lekka morska nutka. Bardzo letni zapach.
Jedyną małą świeczką na jaką się zdecydowałam jest White Linen & Lace. Pachnie przepięknie niczym eleganckie, kwiatowe perfumy! Bardzo przyjemny zapach. I bardzo kobiecy.
Do topienia wosków YC używam kominka kupionego okazyjnie we Flo.
A jeżeli chcę zmienić wosk w kominku, to po zastygnięciu wrzucam go na minutę do zamrażarki po czym delikatnie naciskam wosk, który z łatwością wyskakuje w całości z miseczki.
Skończył mi się zapas podgrzewaczy do kominka, dlatego w Lidlu zaopatrzyłam się w świeczki Vanilla Cake o zapachu lodów waniliowych. Cena: 1,99zł. 
Pachną przecudnie i myślę, że będą się dobrze komponować z zapachami YC, bo w każdym z nich pojawia się nutka wanilii. 

Mimo, że jeszcze jasno za oknem chyba zapalę sobie kominek z jakimś aromatycznym woskiem, zaparzę herbatę, wskoczę pod kocyk i poczytam książkę. 
Ten śnieg tak na mnie działa!
Znacie produkty Yankee Candle?
Jakie są Wasze ulubione jesienne zapachy?

piątek, 26 października 2012

Październikowe nowości

Przerwa od blogowania zaowocowała nowościami w mojej kosmetyczce.
Nowościami jak najbardziej potrzebnymi, bo projekt denko trwający w mojej kolorówce spowodował delikatne braki.
Część produktów z zakupów kupiłam na allegro, część podczas wakacji, część wpadła do moich zbiorów jako prezent.

Każdy z tego zbiorku kosmetyków jest w trakcie mojego testowania, ale co nieco, wstępnie mogę już o nich powiedzieć.
Maybelline Dream Lumi Touch Highlighter Concealer- rozświetlający korektor pod oczy w pędzelku, który sprawdza się u mnie świetnie. Pięknie odświeża spojrzenie, rozświetla oko i maskuje cienie pod oczami. Nie chcę zapeszyć, ale jak na razie to najlepszy korektor jaki miałam!

L'oreal True Match Lumi- podkład rozświetlający, więc idealnie pasujący do korektora Maybelline. Znam się z nim chwilkę, ale już mogę powiedzieć, że ładnie kryje niedoskonałości i rzeczywiście rozświetla twarz. Wydaje mi się, że lekko wysusza, ale nie jestem pewna czy to na pewno jego winna, bo ostatnio mam problem z wysuszoną skórą twarzy-jak zawsze gdy zaczyna się jesień. Muszę go jeszcze chwilę  potestować, żeby wyrazić pełną opinie.
L'oreal Power Volume Collagen - wydaje mi się, że jest to mój nowy ulubieniec! Nie chce zapeszyć bo używam go od ok 3 tygodni, ale efekt jaki można uzyskać na rzęsach za jego pomocą jest niesamowity. Rzęsy są jak firanki! Są pogrubione, długie, gęste i mocno czarne. Nieskromnie zdradzę, że kilkakrotnie zbierałam komplementy na ich temat po użyciu tego tuszu. I co dla mnie ważne-bardzo łatwo się go zmywa podczas demakijażu.

Rimmel Glam' Eyes Liquid Liner- mój ulubiony eyeliner, do recenzji, którego przymierzam się już od miesięcy! Trwały, mocno czarny, łatwy w obsłudze. Wkrótce pełna recenzja.
Revlon Colorburst Lip Butter- pomadki, które towarzyszą mi na co dzień. Mam odcienie: Cherry Tart - czyli jasną czerwień oraz Berry Smoothie - coś pomiędzy fioletem a różem. Świetne lekko napigmentowane szminki, mocno nawilżające - w sam raz na jesień!

ChapStick Classic Strawberry - słynna pomadka, z którą miałam do czynienia w dzieciństwie, znowu trafiła do moich rąk. Jak na razie sprawdza się świetnie, ale zobaczymy jak będzie później. Pachnie ślicznie słodkimi truskawkami.

Znacie którąś z moich październikowych nowości?

środa, 24 października 2012

DIY: Różana mgiełka do włosów z keratyną

Kolejnym specyfikiem, który zwrócił Waszą uwagę wśród moich ulubieńców września była różana mgiełka do włosów z keratyną mojej produkcji. 

Dlatego też, w dzisiejszym poście przepis na tę prostą w wykonaniu, a jakże skuteczną przy długich i nieco zniszczonych po wakacjach włosach mgiełkę. 

Mgiełkę używam zawsze po umyciu włosów, gdy są jeszcze lekko wilgotne. 
Po jej użyciu włosy są cudownie gładkie, błyszczące i naprawdę porządnie nawilżone. 
Na tę chwilę jest to moja ulubiona mgiełka do włosów! Naprawdę polecam!
Potrzebujemy:
Hydrolat z róży bułgarskiej ZSK ( lub inny ulubiony np.lawendowy, aloesowy)
Olej Makadamia (albo inny ulubiony, moje włosy kochają olej makadamia stąd ten wybór)
Hydrolizat keratyny ZSK
Liść aloesu (lub ekstrakt)
Butelka z atomizerem
Do butelki wlewamy ok.90ml wybranego hydrolatu, ja wybrałam różany.
Następnie dodajemy ok. 5ml hydrolizatu keratyny, pomocny jest wkraplacz z miarką, ale można także użyć małej łyżeczki do herbaty, która ma pojemność ok. 5ml.
Czas na dodanie oleju! Warto użyć ten, który nasze włosy uwielbiają.
Wkraplamy ok. 5ml, ale ja dodałam więcej, bo moje długie włosy tego potrzebują.
Następnie do butelki wrzucamy lekko zmaltretowany/przygnieciony/ponacinany listek aloesu, lub jego ekstrakt i...
Macie jakieś sprawdzone przepisy na mgiełki do włosów domowej roboty?

niedziela, 21 października 2012

Mariza Matowy róż do policzków: Soczysty róż

Wracam po długiej (przynajmniej dla mnie) blogowej przerwie!

Jednym z wrześniowych ulubieńców, który zwrócił Waszą uwagę był róż Mariza w odcieniu Soczysty róż, który otrzymałam do przetestowania od pani Bożeny z e-mariza.info. Nie ukrywam, że jest to nadal mój różowy ulubieniec.
Róż zamknięty jest w poręcznym plastikowym niskim słoiczku. 
Róż nie jest lekko twardy, ma nieco pylistą konsystencję, ale w niczym to nie przeszkadza. Bardzo łatwo nakłada się go na pędzel i świetnie rozciera na policzkach.
Wybrałam odcień Soczysty róż, czyli klasyczny, delikatny, jasny róż nadający świeżości twarzy. Idealny kolor dla mnie! Na dodatek bardzo dobrze napigmentowany.
Kosmetyk zawiera mikroskopijne drobinki, które ślicznie rozświetlają - ale nie  nabłyszczają- skórę.
Co mnie cieszy najbardziej to jego idealny kolor, świetne rozcieranie na skórze ( pomimo dobrej pigmentacji ciężko sobie nim zrobić krzywdę; można bardzo dobrze stopniować nasycenie koloru na policzkach), a przede wszystkim trwałość! Wytrzymuje na skórze bez poprawek ok 5-6 godzin!
Podsumowując: Jak najbardziej polecam ten róż, szczególnie ten klasyczny odcień pasujący chyba każdemu. Róż pięknie odżywia i odświeża twarz, świetnie ją także rozświetla. Poza tym jest bardzo trwały co jest jego dużym plusem! Na pewno będę chciała sprawdzić inne odcienie tego różu. 
Cena jest bardzo kusząca- 13,90zł, a w promocji 9,90zł. Warto spróbować. Cudeńko!

Jest to kolejny z testowanych przeze mnie kosmetyków Mariza, które są naprawdę świetnej jakości, niestety trudno upolować je w drogeriach. Zawsze jednak można skorzystać z pomocy konsultantek np. pani Bożeny z e-mariza.info . 
Podkreślam także, że fakt iż róż otrzymałam do testów bezpłatnie nie ma żadnego wpływu na moją ocenę kosmetyku, Traktuję go jak produkt kupiony przeze mnie.

poniedziałek, 8 października 2012

MIYO Candy Girl

...czyli mój ukochany lakier ostatnich tygodni a nawet miesięcy.

Lakiery MIYO dorwałam w SuperPharm, ich kolory mnie powaliły! Wybór jest ogromny i większość piękna i nieszablonowa.
Na próbę wybrałam dwa kolory: Papaya Dream i Candy Girl.
Lakier zamknięty jest w małej buteleczce z bardzo wygodnym pędzelkiem.
Pędzelek jest elastyczny i bez problemu nakłada się nim lakier.
Wystarczą dwie warstwy aby pokryć płytkę kolorem.
Co mnie zachwyca?
Kolor! Candy Girl to jasny, czysty róż - tzw. landrynka. Cudownie wygląda na paznokciach! Szczególnie lekko opalonych dłoni. Pięknie błyszczy!
Poza tym jestem urzeczona jego trwałością. Rekord to niemal tydzień. Nie odpryskuje,  lekko ściera się na końcach. Dla mnie rewelacja.

Podsumowując: Polecam z czystym sumieniem! Rewelacyjny, trwały lakier w świetnych kolorach i niezłej cenie.

środa, 3 października 2012

Ulubieńcy września

Wrzesień za nami-nie da się tego ukryć.
Nie było źle, chociaż troszkę brakowało mi złotej jesieni.

I oczywiście w zeszłym miesiącu postawiłam na powakacyjną pielęgnację.
Pielęgnacja:
Pomadka Nivea Malina & Żurawina - pachnie nieziemsko maliną, daje efekt zadbanych ust. Dobrze nawilża, ale nie jakoś spektakularnie. 
Hydrolat różany bułgarski ze ZSK - pachnie ślicznie jak nadzienie z pączków! Ładnie odświeża skórę i lekko ją nawilża.
DIY Mgiełka z keratyną - cudownie wygładza i nawilża włosy. Na dodatek DIY czyli wiadomo co w niej jest naprawdę.
Krem do stóp Mariza Active Care - pachnie ślicznie lawendą, świetnie nawilża i wygładza moje stopy. A są bardzo wymagające. Bardzo dobry, wydajny produkt!
Makijaż:
Pomadka Mariza 14 - czyli ognista czerwień. Mój ukochany kolor sierpnia i września. Szminka dobrze nawilża i długo się utrzymuje. I nie rozmazuje się.
Błyszczyk Essence Stay With Me Berry Me! - mój ukochany kolor już od roku- buraczek, mocno nawilżający i trwały. Szkoda, że ten odcień jest wycofany, bo jest fenomenalny.
Lakier MIYO Candy Girl - używałam go całe lato i we wrześniu również. Jest to cukierkowy róż, mocno błyszczący i niezwykle trwały. MIYO to ostatnio moje ulubione lakiery.
Baza pod cienie Dax Cosmetics Cashmere - odwieczny ulubieniec; świetnie utrwala cienie, podbija ich kolor. Rewelacja.
Róż Mariza w odcieniu Soczysty róż - bardzo trwały  róż, w kolorze świetnie ożywiającym cerę. Obszerna recenzja już wkrótce!
Trio cieni Mariza - niesamowita pigmentacja, naturalne odcienie i trwałość. Więcej już wkrótce. 
Maybelline Dream Fresh BB- rewelacyjny krem tonujący. Sprawdza się idealnie na mojej suchej cerze, bardzo ładnie ją nawilża i wyrównuje koloryt.
Książka:
We wrześniu przeczytałam ostatni wydany tom Pieśni Lodu i Ognia G. R. R. Martina - Taniec ze smokami II. Ale oprócz tego czytałam kolejną część z serii H. Cobena o Myronie Bolitarze Obiecaj mi. Jak zwykle się nie zawiodłam rewelacyjny kryminał.

To byłoby na tyle we wrześniu!
Jak zawsze jestem bardzo ciekawa Waszych ulubieńców!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...