środa, 28 listopada 2012

Ulubieńcy listopada

Znowu kolejny miesiąc już niemal za nami!
Listopad jest - jakby nie spojrzeć - ostatnim jesiennym miesiącem, po którym wchodzimy w zimowy okres. 

Nie ukrywam - uwielbiam zimowo-świąteczna atmosferę, ale nie lubię tego, że robi się co raz chłodniej. Moja skóra wtedy wariuje. No cóż, trzeba się do tego przygotować.

Tymczasem czas na ulubieńców listopada!
Pielęgnacja ciała:
Mleczko do ciała Ziaja Kozie Mleko - to moje pierwsze podejście do tego kosmetyku, ale jestem z niego bardzo zadowolona, Świetnie sobie radzi z moją bardzo suchą skórą, dobrze ją nawilża i wygładza. I ma przyjemny zapach.
The Body Shop Body Butter Vanilla - cudowny kosmetyk na zimniejsze miesiące! Bajecznie pachnie i mocno nawilża nawet najbardziej suchą skórę. Bardziej treściwa połówka idealnie wygładza suche kolana i łokcie.
Rossmann Szczotka do masażu - od kilku tygodni ostro walczę z cellulitem, a ta szczotka jest moim pomocnikiem! Zapewnia mocny masaż, poprawia ukrwienie, przez co skóra nóg staje się ładniejsza, ma lepszy koloryt, a kosmetyki lepiej się wchłaniają. Cudownie wygładza i niweluje problem wrastających włosków.
Pielęgnacja twarzy:
Krem AA Wrażliwa Natura - bardzo dobrze nawilża, jest delikatny i ładnie pachnie. Czego chcieć więcej?
Ziaja Krem pod oczy i na powieki przeciw zmarszczkom pietruszkowy - cudów nie robi, ale bardzo dobrze nawilża i nie podrażnia. Wszystko za niecałe 6zł.
Perfecta Maseczka głęboko nawilżająca - mój osobisty KWC od lat! Najlepsza maseczka nawilżająca jaką kiedykolwiek stosowałam. Tania i skuteczna!
Makijaż:
Tusz L'oreal Power Volume Collagen - świetnie pogrubia i wydłuża rzęsy, rewelacyjny tusz!
Maybelline Dream Lumi Touch - cudownie rozświetla cienie pod oczami!
Essence Stay with me Berry Me! - idealny błyszczyk na jesień i zimę. Cudowny buraczkowy kolor i mega trwałość. Ten kolor pięknie "wybiela" zęby.
Revlon Colorburst Lip Butter Cheerry Pie - piękna czerwień, która kojarzy mi się... zimowo. Pielęgnuje usta jak należy!
DAX Cashmere Eyeshadow Base - ulubieniec od miesięcy! Najlepsza baza pod cienie do powiek!
Mariza Róż do policzków Soczysty róż - jestem już chyba nudna z tym różem! Ale cóż poradze-to mój ulubieniec od miesięcy! Pięknie ożywia twarz.
Essence Circus Circus Raise curtain for.. - śliczny metaliczny cień z milionem malutkich drobinek. Bardzo trwały.
Mariza Trio cieni nr 4 - idealne cienie do dziennego makijażu. 
Paznokcie:
OPI Skyfall: Die another die - piękna czerwień z lekkim wykończeniem frost, kojarzy mi się z bożonarodzeniową wstążką. Cudo! Jak każdy lakier OPI na moich paznokciach wysycha ekspresowo i jest bardzo trwały. 
OPI Skyfall: The World is not enough - błyszczące milionem kolorowych drobinek cudeńko, niczym bombka choinkowa!
OPI Skyfall: Live and let die - mój ulubiony ciemny lakier - głęboka ciemna zieleń z mnóstwem złotych drobinek.
Sensique Keratin nutrition - używam go jako lakieru podkładowego, bardzo dobrze chroni paznokcie przed odbarwieniem.
Wibo LE Różana - cudownie pachnie niemal jak nadzienie z pączków. I ma przede wszystkim śliczny różowy, niemal neonowy kolor.
Zapach:
Suddenly Madame Glamour - słynny już dupe kultowego zapachy Chanel. Bardzo lubię stosować go na co dzień. 
Książka:
Harlan Coben Wszyscy mamy tajemnice - uwielbiam książki Cobena, szczególnie serię z Myronem, dlatego bardzo ucieszyłam się kiedy jej nowa cześć trafiła w moje ręce. Jak zwykle Coben nie zawodzi, jednak nie jest to ten Myron, którego pamiętam z chociażby Krótkiej piłki. Tak czy siak - bardzo polecam! I czekam na następną część!
Źródło zdjęcia KLIK
Moją absolutną ulubienicą listopada jest Ewa Chodakowska i jej treningi. 
Wiem, mamy prawie zimę! Kto teraz zaczyna ćwiczyć? No właśnie ja!
I jedyną osobą, która potrafiła mnie do tego skutecznie popchnąć i zmotywować jest właśnie Ewa Chodakowska! Oszalałam na punkcie jej treningów; regularnie ćwiczę z dwoma programami Ewy: Turbo i Skalpel. 
Jak na razie jestem jej bardzo wdzięczna za motywację i czekam na nowy program ćwiczeń, który ukaże się na płycie 30 listopada wraz z magazynem Shape. Ewa będzie ćwiczyć z gośćmi: Olą Szwed, Karoliną Malinowską i Beatą Sadowską.
Źródło zdjęcia KLIK

Jestem bardzo ciekawa Waszych ulubieńców listopada?

poniedziałek, 26 listopada 2012

OPI Skyfall: Live and let die

Przedostatni już lakier z nowej kolekcji OPI Skyfall, kompletnie zawrócił mi w głowie!
W buteleczce wygląda niepozornie, ale na paznokciach... to już inna bajka! 

Live and let die to jeden z moich ulubieńców z kolekcji Skyfall!
W buteleczce wygląda jak zwykły ciemnozielony, morski lakier z drobnym złotym pyłkiem.
Na paznokciach kolor nabiera głębi!
Nadal jest to odcień ciemnozielony, butelkowy, błyszczący szmaragdowo. 
Momentami wydaje się niemal czarny. Złote drobinki świetnie go ożywiają, nadają głębi barwie.
Kojarzy mi się z brokatowymi sukniami z dawnych epok. Cudeńko!
Pracuje się z nim świetnie.
Zasycha w tempie sprintera i jest ogromnie trwały, co jest niespotykane w przypadku moich paznokci, bo tylko kilka marek lakierów na nich długo wytrzymuje.
Pomimo obecności drobinek, powierzchnia lakieru jest gładka.
Zapraszam Was na stronę kupkosmetyk.pl , gdzie możecie kupić lakiery OPI oraz skorzystać z promocji: w listopadzie, przy zakupie  produktów z  kolekcji OPI Skyfall za kwotę powyżej 200zł przesyłka gratis!

piątek, 23 listopada 2012

Revlon Colorburst Lip Butter: Berry Smoothie

Revlonowe masełka Colorburst do ust cieszą się ogromną popularnością. 
Sama chciałam sprawdzić czy słusznie; firmę Revlon bardzo lubię, przede wszystkim za podkład PhotoReady i neonowe błyszczyki. 

Mam dwa kolory masełek: Cherry Tart i Berry Smoothie. Czyli czerwień i róż.
Berry Smoothie jest chyba jednym z najbardziej popularnych odcieni spośród tych masełek tej jesieni.
Pomadki mają bardzo ładne opakowania! Od razu przypadły mi do gustu.
Sztyft znajduje się w srebrzystej obudowie z nazwą firmy, natomiast całość zamknięta jest odpowiednią dla koloru masełka zatyczką, przez co od razu można trafić na kolor, którego szukamy np. w torebce.
Plastikowa, matowa zatyczka ma imitujące pikowanie powierzchnie.
I co jest dla mnie bardzo ważne, mogę bez obaw wrzucić tą pomadkę do torebki - na pewno się nie otworzy.
Pomadka jest miękka i ma bardzo kremową konsystencję. Wręcz maślaną!
Berry Smoothie nie jest mocno napigmentowana,, ale ta pomadka ma dwie twarze: może wyglądać bardzo naturalnie lub przy kilku warstwach dać mocniejszy efekt. Za to ją lubię!

Świetnie maluje się nią usta, nie jest tępa; sunie gładko. I najważniejsze  w ogóle nie wysusza ust! Wręcz je pielęgnuje. Jednak, jeżeli mamy problem z suchymi skórkami na ustach, ta pomadka może je podkreślić.

Berry Smoothie to rzeczywiście koktajl jagodowy! Bo jest to zimno-różowy odcień z fioletowymi tonami.
W sztyfcie zatopione jest mnóstwo mikroskopijnych drobinek (w większości różowych), które ślicznie połyskują.

Trwałość nie jest powalająca, ale ta pomadka nie należy też w tej dziedzinie do najgorszych.
Bez poprawek wytrzymuje bez zarzutu ok 3-4 godziny. Myślę, że jest to spowodowane jej maślaną konsystencją.
Podsumowując: Polecam! Pomadka pięknie nawilża usta! Berry Smoothie to kolor idealny na co dzień, ale nadaje się także na wieczór. Minusem jest niestety trwałość i lekkie podkreślanie suchych skórek.

środa, 21 listopada 2012

OPI Skyfall: Die another day

Jeżeli miałabym wybrać tylko jeden, najbardziej kobiecy kolor lakierów do paznokci to byłaby to na pewno czerwień!
Moim zdaniem to najpiękniejszy kolor, pasujący niemal do wszystkiego. Klasyka ponad wszystko!
Swego czasu miałam mnóstwo czerwonych lakierów w swojej kolekcji, ale projekt denko powoli przyduszał ten zbiorek. 
Ale takiego lakieru jak Die another day z kolekcji OPI Skyfall, nie miałam!
Ten kolor urzekł mnie od razu jak tylko wpadł w moje dłonie.

Jest to przepiękna czerwień, o wykończeniu frost, ale takim bardzo delikatnym. Wygląda jak bożonarodzeniowa wstążka do prezentów! I to też usłyszałam od znajomych, którzy pytały co to za lakier. Także, niby tylko czerwień, a jednak wzbudza zainteresowanie i to spore. Jak zresztą chyba każdy lakier z kolekcji Skyfall, który miałam na paznokciach.
I jak każdy lakier OPI z tej kolekcji wysycha ekspresowo i jest bardzo trwały.
Lakier ma świetną konsystencję i właściwie wystarczyłaby jedna warstwa, ale dla wyrównania koloru położyłam dwie.
Piękna czerwień, niesamowicie połyskująca, co nie zawsze udało mi się uchwycić na zdjęciach przy listopadowej aurze.
Zapraszam Was na stronę kupkosmetyk.pl , gdzie możecie kupić lakiery OPI oraz skorzystać z promocji: w listopadzie, przy zakupie  produktów z  kolekcji OPI Skyfall za kwotę powyżej 200zł przesyłka gratis!
Lubicie czerwienie na paznokciach? 
Jak podoba Wam się OPI Skyfall Die another day?

piątek, 16 listopada 2012

Ile warta jest moja twarz? Makijaż

Ile warta jest moja twarz?
To zależy od dnia!

Dlatego, że ostatnio nieczęsto zdarza mi się używać tych samych kosmetyków tygodniami. Ale postanowiłam przedstawić kosmetyki, którymi wykonałam wczorajszy, makijaż.

Podkład:
Revlon PhotoReady - ok. 60zł - mój ulubieniec już od ponad roku. Sprawdza się świetnie na mojej suchej skórze.

Korektor:
Maybelline Dream Lumie Touch - ok. 30zł - najlepszy korektor pod oczy jaki miałam, bajecznie rozjaśnia cienie.

Puder:
Catrice Urban Baroque - ok 15zł - puder z limitowanki, który uwielbiam! Jest bardzo wydajny.

Baza pod cienie:
DAX Cosmetics Cashmere - 25zł - moja ulubiona baza pod cienie, dla mnie - ideał.

Cienie do powiek:
Inglot 393 Pearl - 10zł - idealny, perłowy cień do rozjaśniania wewnętrznego kącika i łuku brwiowego
MAC Brule - 50zł - idealny cielaczek
Inglot 360 Matte - 10zł- mój ulubiony cień do podkreślania załamania powieki; kolor czekoladowy.

Eyeliner:
Rimmel Glam' Eyes liner - 20zł - kolejny ulubieniec. Bardzo łatwy w obsłudze, trwały eyeliner.

Kredka:
Cielista Inglot - 15zł - powiększa oko, sprawdza się u mnie lepiej niż biała kredka, bo daje bardziej naturalny efekt. Świetny kolor, bez różowych tonów.

Tusz:
L'Oreal Power Volume Colagene - ok. 50zł - pięknie pogrubia i wydłuża rzesy. 

Róż:
Physicians Formula Happy Booster - ok. 30zł - rozweselający róz do policzków, uwielbiam go używać. Gwarantuje w pełni naturalny efekt.

Rozświetlacz:
Essence Vampire's Love - 12zł - bardzo lubię ten rozświetlacz! Nie ma różowych tonów,  co mnie bardzo cieszy.

Pomadka:
Revlon Lip butter Colorburst Berry Smoothie - 35zł - piękny różowo-fioletowy odcień

Suma: 362zł, czyli całkiem sporo, ale tak jak wspomniałam ta wartość zależy mocno od  danego dnia!

A ile warta jest Wasza twarz? 
Może też tak jak ja lubicie te kosmetyki?

środa, 14 listopada 2012

Włosowe love: Oleje

Dawno nie było nowego odcinka włosowej serii!
Po ulubionych szamponach i odżywkach przyszła pora na oleje.

Staram się włosy olejować regularnie. I jak każda mam na to swój sposób! 
Na moje włosy zdecydowanie lepiej działa olej nałożony na godzinę-dwie przed myciem niż całonocna sesja. Trochę mnie to zdziwiło, bo myślałam, że im dłużej olej pozostanie na powierzchni włosów tym dla nich lepiej. 
Dabur Amla to był mój pierwszy olejek do włosów! Kupiłam go kiedy rozpoczęła się moda na olejowanie, czyli już trochę temu!  Bardzo dobrze działa na moje długie włosy, stają się dzięki niemu cięższe, błyszczące i gładkie. Jedyny minus to zapach. Pomimo, że uwielbiam orientalne zapachy, ten nie przypadł mi do gustu. Przypomina mi tani odświeżacz powietrza. Po zmyciu olejku na włosach jest niewyczuwalny, ale np gdy delikatnie zmoczy nas deszcz ten zapach znowu odżywa. Działanie tak-zapach nie.
Olejki Alterry jako rasowa Alterromaniaczka mieć musiałam.
Skład mają świetny, więc poza stosowaniem na ciało trzeba było sprawdzić ich działanie na włosach.
Obie wersje Migdał i Papaja oraz Brzoza i Pomarańcz polubiłam w równym stopniu.
Oba olejki cudownie wygładzają włosy, nabłyszczają i pięknie pachną. Wiem, że Rossmann coś z nimi kombinuje, być może (tak jak w Niemczech) pojawią się znowu w nowych opakowaniach z pompką co bardzo ułatwi aplikacje. Świetne olejki w dobrej cenie.
Na koniec zostawiłam mój hit ostatnich miesięcy!
A jest nim Organiczny olej makadamia z ZSK. O cudownym działaniu oleju makadamia słyszałam wszędzie, dlatego postanowiłam wypróbować go na sobie. Nie dość, że sprawdza się świetnie na skórze (o czym wspominałam wcześniej) to na włosach czyni cuda. Włosy po jego użyciu są bajecznie gładkie, cięższe, błyszczące i sypkie. Rozdwojone końcówki są jakby zamknięte. Używam go także do różanej mgiełki z keratyną DIY. Rewelacja, na pewno kupię większą buteleczkę.

Jakie są Wasze ulubione oleje do włosów?

poniedziałek, 12 listopada 2012

OPI Skyfall Tomorrow never dies

Boje się niebieskości na moich paznokciach,
Pomimo tego, że mam ciemną karnację, mam wrażenie, że niebieskawe odcienie lakierów... podkreślają naczynia krwionośne na moich dłoniach. 
Co ciekawe tylko ja mam takie wrażenie - inni tego nie zauważają. Wiem, wiem brzmi to co najmniej dziwnie, ale nic na to nie poradzę!

Dlatego, do odcienia Tomorrow never dies z kolekcji Skyfall OPI podchodziłam ostrożnie.
Jednak lakier OPI Skyfall Tomorrow never dies nie jest do końca niebieski!

Jest to cudowny kolor kojarzący się z nocnym niebem; jest w nim więcej fioletu niż błękitu. I nie da się ukryć, że jak każdy kolor lakieru z kolekcji Skyfall jest bardzo oryginalny!
Diabelnie ciężko uchwycić ten kolor aparatem!
Niestety, na moich zdjęciach wydaje się niebieski, ale na żywo jest to unikalny fiolet, niemal purpura z niebieskimi tonami. Lakier ma wykończenie frost.
Co do trwałości OPIków jestem bardzo zadowolona! 
Utrzymują się na moich paznokciach bardzo długo i co dla mnie bardzo ważne-nie odpryskują. Po kilku dniach mogłam zauważyć lekkie ścieranie na końcówkach. 
Ale to dopiero drugi kolor OPI na moich paznokciach, więc dam znać jak inne będą się sprawować. Na tą chwilę rewelacja!
Wkrótce, kolejne trzy odcienie!
W tym dwa, w których już jestem zakochana po uszy!

Zapraszam Was na stronę kupkosmetyk.pl , gdzie możecie kupić lakiery OPI oraz skorzystać z promocji: w listopadzie, przy zakupie  produktów z  kolekcji OPI Skyfall za kwotę powyżej 200zł przesyłka gratis!

Jak Wam się podoba OPI SKyfall Tomorrow never dies?

sobota, 10 listopada 2012

Listopadowe mini zakupy

Jako, że projekt denko zjadł sporą część moich kosmetyków (balsamy, kremy, mleczka); czas uzupełnić zapasy.
Pogoda piękna, zatem nic nie stało na przeszkodzie żeby wybrać się do drogerii.
Zakupy malutkie, ale staram się nie popadać w szaleństwo zakupowe i kupować to co naprawdę jest mi w danej chwili potrzebne.
Przed półkami z balsamami i mleczkami stałam naprawdę długo. Ostatnio wróciłam do produktów Nivei, z których jestem bardzo zadowolona, ale potrzebowałam odmiany.
Długo się wahałam, ale w końcu zdecydowałam się na mleczko Kozie Mleko Ziaja, o którym wiele dobrego słyszałam. Kremy do twarzy i dłoni lubiłam, zobaczymy jak sprawdzi się balsam. 10,90zł za 400 ml to całkiem przyjemna cena. 
Szukałam też jakiegoś nowego kremu pod oczy. Nie mogłam zdecydować się pomiędzy Ziają Sopot, a Ziają pietruszkową. W końcu wybrałam ten drugi wariant. Cena niska bo ok 6zł, ale przeczytałam na KWC, że może być z tym kremem ciekawie... Teraz trochę żałuję, ale zobaczymy, może się sprawdzi. 
Na tą chwilę mogę stwierdzić, że ma lekką konsystencję i leciutko pachnie pietruszką. 
I na koniec w końcu zdecydowałam się i wrzuciłam do koszyka, słynną już wodę perfumowaną Suddenly z Lidla. Słynną, bo jest to bardzo udany dupe Chanel Coco Mademoiselle! Nie wierzyłam na początku w to, że ta skromna buteleczka kryje ten sam zapach co kultowe perfumy Chanel, ale to prawda!
Rewelacja w cenie 16,99zł. Żal nie spróbować, a naprawdę warto!


A teraz wróciłam do domu, wskakuję pod kocyk z gorącą herbatą i obejrzę moje ulubione seriale. 
Jestem kompletną serialomaniaczką! Oglądam tego naprawdę sporo, ale są dwa seriale, które ostatnio skradły mi serce.

Idealny na jesień jest Hart of Dixie. Jeżeli macie dość wampirów i zombie gorąco polecam ten serial. Perfekcyjnie oddaje klimat małego miasteczka. W głównej roli - pani doktor z wielkiego miasta- występuje Rachel Bilson, którą bardzo lubię - pamiętam ją jeszcze z serialu O.C.  Rewelacja!
Nowo odkrytym przeze mnie serialem jest New Girl. Jess i troje jej współlokatorów potrafią chyba rozśmieszyć każdego.
Jeżeli ktoś chcę sobie poprawić kiepski humor to ten serial jest do tego stworzony! Obejrzałam dopiero kilka odcinków, ale na tym na pewno nie poprzestanę.
Jakie są Wasze ulubione, jesienne seriale?

Znacie może kosmetyki, które kupiłam?

piątek, 9 listopada 2012

Mariza Soft & Colour 06

Z pomadkami Mariza bardzo się polubiłam. 
Czas na kolejny kolor z serii Soft & Colour
Jakościowo-pomadka identyczna jak jej czerwona siostra, czyli sprawuje się bez zarzutu! Jedyny mały minusik to opakowanie, o czym wspomniałam w poprzedniej recenzji. Ale za tak niską cenę, aż takbardzo nie powinno to przeszkadzać.
Kiedy zobaczyłam ten odcień - nr. 06- w opakowaniu bardzo się przestraszyłam.
Bo od razu skojarzył mi się z perłowymi pomadkami. A ja takich nie lubię. I na szczęście to było tylko złudzenie!

Kolor to ciemny róż z lekkim połyskiem. Nie jest klasyczna perła, tylko lekko metaliczny połysk. 
Po pomalowaniu ust wiedziałam, że ta pomadka będzie towarzyszyć mi często tej jesieni. 
Na ustach daje głęboki różowy kolor z delikatnym metalicznym blaskiem.
Chyba dam odpocząć czerwieni - zostawię ją na zimę, bo kocham czerwone i buraczkowe usta zimą - i przerzucę się tą oszronioną różę.
Identyczną pomadkę zauważyłam w jednej z gazet u Kristen Stweart, więc jest to kolor jak najbardziej modny tej jesieni! 

Podsumowując: Polecam, świetna jakość w niskiej cenie - pomadki te można upolować w promocyjnych cenach poniżej 10zł. Cieszę się, że miałam okazję przetestować pomadkę o innym wykończeniu nić klasyczne kremowe (które stanowią niemal 100% mojej kosmetyczki) dzięki temu dodałam coś nowego i modnego do mojego jesiennego makijażu.

Jest to kolejny z testowanych przeze mnie kosmetyków Mariza i ubolewam, że kosmetyki tej  polskiej (!) firmy,które są naprawdę świetnej jakości są ciężko dostępne w drogeriach. 
Jednakże, zawsze można skorzystać z pomocy konsultantek tej firmy. Zapraszam na stronę pani Bożeny z www.e-mariza.info, dzięki której mogłam testować kosmetyki tej polskiej marki. Można u niej zamówić kosmetyki, ale także dołączyć do klubu konsultantek.

Podkreślam także, że fakt, iż pomadkę otrzymałam do testów bezpłatnie nie ma absolutnie wpływu na moją ocenę kosmetyku. Traktuję go jak produkt kupiony przeze mnie.

środa, 7 listopada 2012

OPI Skyfall: The world is not enough

Noszę go na paznokciach co prawda dopiero od wczoraj, ale nie mogłam się powstrzymać i musiałam pokazać Wam to cudeńko!
A mowa tu o lakierze OPI z kolekcji Skyfall w odcieniu The world is not enough
The world is not enough to trudny do zdefiniowania odcień. 
Po pomalowaniu paznokci skojarzył mi się od razu z słynnym cieniem MAC Satin Taupe, bo łączy w sobie kilka kolorów: brąz, fiolet, złoto i srebro. 
Dodatkowo migocze milionem drobniutkich iskierek w różnych odcieniach: m. in. różu, srebra, a nawet zieleni. Te maleństwa są bardzo malutkie, świetnie zmielone, przez co powierzchnia koloru na paznokciach jest gładka.
Kolor ciężki do opisania, a jeszcze cięższy do uwiecznienia na zdjęciach!
Nie mogę jeszcze wiele powiedzieć o jego jakości - tak jak wspomniałam noszę go od wczoraj - ale kilka rzeczy mogę już stwierdzić. 
Lakier ma świetny pędzelek, wygląda całkiem zwyczajnie, jednak podczas używania pokazuje na co go stać! Rzadko kiedy udaje mi się nie pomalować skórek - z OPI mi się udało.
Nie wiem jeszcze jak inne odcienie, ale w przypadku The world is not enough wystarczą co prawda dwie warstwy koloru., ale myślę, że trzy oddają w pełni jego urok.
Jestem zaskoczona jego prędkością wysychania na paznokciach! Ekspres!
Po pomalowaniu, dałam mu mocny wycisk - przeżył w nienaruszonym stanie sprzątanie i...wyrabianie ciasta! Czyli jest naprawdę dobrze!
Dam znać jak będzie sprawował się dalej!
Jestem oczarowana tym kolorem. I blaskiem! Idealny odcień na jesień i zimę. 
Pięknie migocze w sztucznym  świetle i świetle świec. 
Nie mogę się na niego napatrzeć!
Zapraszam Was na stronę kupkosmetyk.pl , gdzie możecie kupić lakiery OPI oraz skorzystać z promocji: w listopadzie, przy zakupie  produktów z  kolekcji OPI Skyfall za kwotę powyżej 200zł przesyłka gratis!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...