piątek, 28 grudnia 2012

Ulubieńcy grudnia

Nie mogę uwierzyć, że niemal wszystko co miało się wydarzyć w tym roku jest już za nami! W tym także grudzień i Święta! Czas ucieka mi jak szalony!

Pora na trochę podsumowań nie tylko życiowych, ale i blogowych; czas na ulubieńców grudnia! 
Ostrzegam! Post dla wytrwałych!
Pielęgnacja:
AA Ultra Odżywianie Płyn micelarny do demakijażu oczu i twarzy - nie wiem która to już moja buteleczka, ale wiem, że to najlepszy płyn micelarny jaki miałam! Dokładnie zmywa makijaż, jest bardzo delikatny, nie zostawia tłustego filmu na skórze.
Szampon Nawilżająco-regenerujący Joanna Z apteczki Babuni - Świetnie myje, nawilża, nie plącze włosów i ładnie pachnie. Włosy są puszyste i błyszczące. Jest tani! Zakochałam się w tej babciowej serii! 
Eveline Krem do rąk i paznokci Bio Aloes - błyskawicznie się wchłania, wygładza i mocno nawilża. Przyjemnie pachnie. Tylko szkoda, że tubka jest zakręcana, a nie na zatrzask.
Makijaż:
Podkład L'oreal True Match Lumi Touch - całkiem przyzwoity podkład, najważniejsze, że nie podrażnia mojej zmęczonej zimą skóry.
Essence Stay With Me: Berry Me! - kocham ten błyszczyk w kolorze buraczkowym! Jest ogromnie trwały i mocno nawilżający. A odcień pięknie wybiela zęby i ożywia twarz. Mój zimowy must have do ust.
Essence LE Crazy About Colour Blush - używam go jako rozświetlacz do różowych róży do policzków. Tworzy piękną taflę!
Essence LE Cute as Hell - mój ukochany zimowy róż! Trwały, intensywny i dziewczęco uroczy efekt na policzkach - czego chcieć więcej? Chyba tylko tego, żeby wrócił do asortymentu szaf Essence na stałe.
Rimmel Glam' Eyes Liquid liner - mój ulubiony od kilku miesięcy eyeliner. Bardzo czarny, bardzo trwały, bardzo łatwy w obsłudze. Mam nadzieję, że go nie wycofają po wprowadzeniu żelowego eyelinera...
Mariza Soft & Colour - kocham czerwień zimą! Tą szczególnie, jest piękna, trwała i nie wysusza ust. Świetna jakość w dobrej cenie.
Sephora Hawaiian Beach - mimo, że mamy zimę, ten letni, miedziano-złocisty cień spisał się świetnie w grudniowym makijażu.
Paznokcie:
Nie będę ukrywać-zakochałam się w OPI! 
OPI Skyfall: Die Another Day - uwielbiam ten czerwony, połyskliwy lakier. Jest bardzo trwały - wytrzymuje bez zarzutu nawet 5 dni! Nosiłam go niemal cały miesiąc zbierając mnóstwo komplementów.
OPI Skyfall: Goldeneye - mimo, że mam go stosunkowo krótko, jestem nim zahipnotyzowana! Jest to idealne złoto, pięknie połyskujące mikroskopijnymi drobinkami.  
OPI Rapidry - pięknie nabłyszcza lakier na paznokciach; niczym szklana tafla. 
Książki:
Przeczytałam ich trochę w tym miesiącu, ale tylko dwie zapadły mi w pamięć:


J.K. Rowling Trafny wybór - kocham serię o Harrym Potterze, więc zabrałam się za czytanie tej książki z ogromnym  zapałem. Oczywiście, nie spodziewałam się drugiej książki o czarodzieju! Ale trochę mnie ta powieść zawiodła... Czytałam ją niemal 2 tygodnie, co w moim przypadku jest niespotykane - łykam książki bardzo szybko - ale zwyczajnie mnie nie wciągnęła  Ciągle czekałam aż coś się wydarzy...
Jest to historia małego miasteczka, w którym pod fasadami pięknych domów i ogródków kryją się ludzkie dramaty i prawdziwe ludzkie twarze. Ot, takie małe piekiełko.
Nie chcę zniechęcać nikogo do tej książki, bo jest dobra, ale ja zdecydowanie za wysoko postawiłam jej poprzeczkę.
(Źródło zdjęcia: lubimyczytac.pl)



C. Lackberg Zamieć śnieżna i woń migdałów - serię kryminalną Lackberg znam i czytam na bieżąco, dlatego nie mogłam przejść obojętnie obok nowej książki tym razem krótkiej zimowej opowieści w której głównym bohaterem jest Martin Molin rozwiązujący zagadkę morderstwa sędziwego seniora rodu.
Czyta się ją szybko - ma tylko 150str- i ciężko nie porównać jej do jednego z kryminałów A. Christie. Moim zdaniem jest to współczesna wersja tej powieści. Nie zdradzę tytułu tego kryminału, żeby nie spoilerować, ale kto czytał te dwie książki na pewno je połączy ze sobą. 
(Źródło zdjęcia: lubimyczytac.pl)





Książką, która w 100% skradła moje serce jest nowa książka kucharska Nigelli Lawson Nigellissima Włoskie inspiracje. Uwielbiam włoską kuchnię i uwielbiam Nigellę, więc dla mnie jest to wymarzone połączenie. Jest pięknie wydana, ma bajeczne ilustracje i mnóstwo smakowitych przepisów. Oglądałam także jej nowy program Nigellissima bazujący na tych przepisach i mam nadzieję, że następną książkę Nigella napisze na temat diety, którą stosowała i zdrowego żywienie bo wygląda fenomenalnie. 
Fitness:
Treningi z Ewą Chodakowską- z Ewą ćwiczę już niemal 2 miesiące i mam ochotę na więcej! Dzięki treningom mam mnóstwo energii, lepsze samopoczucie i czuję, że moje ciało się zmienia. Wypróbowałam już wszystkie programy ćwiczeń z gazetą Shape i  moim absolutnym faworytem jest Turbo! Daje porządny wycisk! Lubię także Skalpel i pomimo koszmarnego pogłosu/echa Trening z Gwiazdami. Naprawdę polecam! 
Źródło zdjęcia: KLIK
Moim odkryciem miesiąca jest strona i kanał instruktorki fitness i pilatesu Cassey Ho: Blogilates.

Można znaleźć tam mnóstwo świetnych ćwiczeń! Moim ulubionym jest Kill That Muffintop, która pomaga pozbyć się znienawidzonych boczków.
Bardzo polecam jej kanał na YT! Zajrzyjcie do niej, naprawdę warto KLIK
Herbaty:
Zimą piję głównie herbaty: moje dwie ulubione to ostatnio Teekanne Raspberry i  Herbapol Zielona Kwiat wiśni. Polecam obie, są pyszne i mocno owocowe, idealne na zimowe wieczory przy ksiażce.

Jak co miesiąc, jestem bardzo ciekawa Waszych ulubieńców!

niedziela, 23 grudnia 2012

Gwiazda Betlejemska czyli OPI Die Another Day & OPI Goldeneye


Macie już pomysł na świąteczny manicure?
Ja już mam!
Stawiam na blask i migotliwe złoto.
Zdecydowałam się na manicure, który kojarzy mi się z gwiazdą betlejemską: moja ukochana czerwień od OPI Skyfall: Die Another Day i złoty akcent w postaci jednego paznokcia w każdej dłoni w odcieniu Goldeneye również z kolekcji Skyfall od OPI.
Die Another Day towarzyszy mi najczęściej odkąd tylko trafił w moje ręce. Mam obsesje na punkcie tego lakieru! Piękna głęboka czerwień z połyskiem.

Natomiast jest to moje pierwsze spotkanie z Goldeneye
I muszę powiedzieć, ze jestem nim zauroczona! Ten lakier mnie wręcz hipnotyzuje! Nie mogę przestać wpatrywać się w paznokcie pokryte tym odcieniem. Jest to dla mnie idealne złoto; nie za żółte, nieperłowe. 
Bajka! Paznokcie migoczą mnóstwem drobinek i ku mojemu zdziwieniu są gładkie. Jak na razie jestem po prostu oczarowana! 
Manicure utrwaliłam OPI Rapidry.
Pokrył on paznokcie bardzo błyszczącą warstwą, niczym szkło.
I całkiem nieźle je utrwalił, bo noszę już ten manicure czwarty dzień i tylko na dwóch-trzech paznokciach widzę delikatne starcie końcówek. A to jest naprawdę coś, bo nie oszczędzam dłoni przed Świętami: niczym klasyczna pani domu sprzątam, piekę ciasta, robię pierogi. Jak na razie Rapidry spisuje się świetnie.

Wszystkie te piękne lakiery można kupić na stronie Kupkosmetyk.pl!
Uwielbiam to połączenie czerwieni i złota!
Podzielcie się koniecznie Waszymi pomysłami na świąteczny manicure!




Zapraszam również na nową stronę bloga na Facebook'a!

czwartek, 20 grudnia 2012

UWAGA! Nowa strona bloga na Facebooku - problemy z poprzednią...

Niestety, musiałam założyć nową stronę mojego bloga na Facebooku, poprzednia nie będzie już przeze mnie aktualizowana  gdyż nie mam do niej dostępu, wyskakują mi błędy i brak powiązania z mailem. 

Stwierdziłam, że nie ma co zwlekać i dlatego też założyłam nową stronę na którą Was serdecznie zapraszam! 
I zapraszam także do jej "polubienia" i zaniechania obserwowania poprzedniej.

Bardzo Was przepraszam, za zamieszanie! Technika mnie pokonała ;)

Link do nowej strony: KLIK

środa, 19 grudnia 2012

Różowa zima

Nie ma dla mnie lepszego odcienia różu do policzków zimą niż różowy! 
Różowy róż! Im intensywniejszy tym lepiej.

Róż w takim kolorze nadaje mojej twarzy świeżości i efekt zaróżowionych od mrozu policzków.
Uwielbiam taki efekt w czasie śnieżnych i mroźnych miesięcy.
Aktualnie mam trzy ulubione zimowe róże do policzków: Physicians Formula Happy Booster, Mariza Soczysty Róż, Essence LE Cute as hell.
Physicians Formula Happy Bosster: jeżeli zależy mi na 100% delikatnym i naturalnym wyglądzie sięgam po ten piękny serduszkowy róż Physicians Formula w kolorze Natural. Ten kosmetyk nadaje satynowy efekt, łączy w sobie właściwości różu i rozświetlacza, przez co twarz wygląda bardzo świeżo, ale jednocześnie najnaturalniej jak to możliwe. Świetny przy mocnym makijażu ust, który często zimą noszę.
Mariza Soczysty róż: ten róż używam chyba w czasie ostatnich miesięcy najczęściej z wszystkich z mojego zbioru. Sięgam po niego gdy chcę uzyskać naturalny efekt, zaróżowionych policzków, ale jednak nieco mocniejszy niż w przypadku PF. Bardzo ładnie ożywia twarz.
Essence LE Cute as Hell Wawawawoo: absolutny hit i must have mojego zimowego makijażu. Na policzkach wygląda bardzo uroczo! Oddaje idealnie efekt zaróżowionych mrozem policzków i  jest ogromnie trwały i wydajny. Nieskromnie przyznam, że zbieram sporo komplementów gdy Wawawawoo gości na moich policzkach. Rewelacja, mój absolutnie ukochany zimowy róż. Ubolewam, że była to limitowana edycja, bo na pewno kupiłabym następne opakowanie.
A jako parę do różu używam najczęściej jako rozświetlacza pasiaka Essence LE Crazy about colour. Idealnie się komponuje z różowym różem.

A Wy jakie kosmetyki do policzków lubicie najbardziej zimą? 
Też stawiacie głównie na różowe róże?

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Karnawał z OPI

Wszyscy żyją zbliżającymi się Świętami, a nie da się ukryć, że noc sylwestrową i karnawał mamy już za rogiem!
Oprócz makijażu, liczy się także zrobienie wrażenia naszym manicure. 
W karnawale można, a nawet trzeba zaszaleć!

Przedstawiam mam zestaw Sylwestrowy, który otrzymałam od OPI do testów. 
Gdy otwarłam paczkę ucieszyłam się ogromnie, bo pomimo tego, że jestem ogromną fanką ciepłych odcieni na paznokciach to jestem także sroczką! A zawartość pudełka była bardzo błyszcząca.
Same zobaczcie:
OPI Pure Lacquer Nail Apps - czyli naklejany lakier na paznokcie. Trafiły do mnie dwie wersje: Zig Zag Sparkle i Seqiuns. Obie bardzo migotliwe! Każde opakowanie zawiera 16 nalepek. Jestem ogormnie ciekawa jak te naklejki się sprawdzą na moich paznokciach.
OPI RapiDry Top Coat -maluszek z przesyłki, czyli  szybko schnący top coat, który utrwala naklejki na paznokciach, myślę, że na lakierze też się sprawdzi.
No i lakiery!
Trafiły do mnie błyszcząca trójka:
OPI Skyfall: The Living Daylights - lakier należący do bondowej kolekcji; jest to przezroczysta baza z mnóstwem kolorowego konfetii w odcieniach m.in. : różu, turkusu, srebra i złota.
OPI Skyfall: Goldeneye - czyli drobinkowe złotko również z bondowej kolekcji zachwycałam się tym lakierem widząc go na blogach, zobaczymy czy u mnie się sprawdzi!
OPI Designer Series: Radiance - czyli czyste sreberko z kolekcji Designer Series by OPI. Pięknie migocze delikatnymi drobinkami.

Moim zdaniem te lakiery i naklejki nadają się nie tylko na karnawał, ale także do świątecznego manicure!
W paczce znalazłam także magazyn Nail Bar by OPI, który dopiero tylko przejrzałam.

Wszystkie te błyskotki do paznokci można kupić na stronie Kupkosmetyk.pl!

Wpadło Wam coś w oko?
Wiecie już jak będzie wyglądał Wasz świąteczny lub karnawałowy manicure?

piątek, 14 grudnia 2012

Pure Ice: czyli iskierki do paznokci

Kilka miesięcy temu zakochałam się w lakierach z różnokolorowymi drobinkami. 
I wbrew pozorom wcale nie tak łatwo znaleźć idealny lakier napakowany iskierkami w kolorach tęczy. Można znaleźć natomiast mnóstwo wersji ze złotym i srebrnym pyłkiem.

Dlatego, kiedy w lecie podczas zakupów internetowych natrafiłam na taki lakier Pure Ice w odcieniu Dreamy- dorzuciłam go do wirtualnego koszyka.
Baza to półprzezroczysty róż w ciepłym odcieniu, w którym zatopione jest mnóstwo tęczowych drobinek; od srebrnego przez niebieski  zielony, czerwony, fioletowy, pomarańczowy aż po złoty. Cała paleta barw!
Jest niesamowicie iskrzący!

Wkrótce wrzucę zdjęcia i opisze jak sprawuje się na paznokciach.
Od kilku miesięcy moje lakieromaniactwo zdecydowanie się nasiliło! 

Jak Wam się podobają te tęczowe iskierki zamknięte w buteleczce?

środa, 12 grudnia 2012

Wibo: Różany lakier 4

Bardzo lubię pachnące lakiery! 

Moim absolutnym zapachowym ulubieńcem jest My Secret Lilac, dlatego gdy zobaczyłam pachnący różami lakier Wibo w promocji w Rossmannie za 1,40zł (taka rewelacyjna wyprzedaż kosmetyków Wibo z kolekcji różanej miała miejsce kilka miesięcy temu) nie wahałam się nawet sekundy! Przede wszystkim dlatego, że od kilku miesięcy kompletnego bzika na punkcie wszystkiego co różane.
Lakier zamknięty jest w uroczej buteleczce w kształcie róży. Pięknie wyróżnia się w mojej lakierowej kolekcji. 
Kolor to energetyczny,mocny odcień różu. Bardzo ładnie błyszczy.
Lakier nakłada się bardzo łatwo, utrzymuje się na paznokciach niestety maksymalnie tylko 3 dni. 
Pachnie niczym nadzienie z pączków! Zapach jest całkiem intensywny przez pierwsze dwa dni.

Bardzo się z nim polubiłam i wybaczam mu przeciętną trwałość, bo pachnie różami i ma piękny, głęboki kolor, a to wszystko za 1,40zł! 

Wiem, że to kolor mało zimowy - nadaje się bardziej na lato, ale w połączeniu z moim nowym błyskotkiem do paznokci wygląda świątecznie, ale o tym już wkrótce!

środa, 5 grudnia 2012

Jak się pozbyć cellulitu? Oraz kilka słów o nowej płycie Shape: Trening z gwiazdami Ewy Chodakowskiej

Cellulit prześladuje niestety większość z nas. 
Walka z nim jest ciężka, bo przeciwnik jest wymagający i podstępny!

Nie jestem specjalistką, ale zawzięłam się i od ponad miesiąca walczę z nim na kilka frontach: masażami, kosmetykami, dietą, a przede wszystkim ćwiczeniami. Co nieco wspominałam o tym w ulubieńcach listopada.
Mam nadzieję, że nie będzie to słomiany zapał.
Drapaki:
W walce z cellulitem niezbędne są masaże, które poprawiają krążenie i wygładzają skórę. Oczywiście, należy uważać z masażami przy delikatnych naczynkach!

Obecnie stosuję dwa drapaki:
Okrągła szczotka Rossmann z wypustkami  - towarzyszy mi już chwilę, jednak zwykle byłam niesystematyczna w jej stosowaniu. Ale od miesiąca stosuję ją codziennie wieczorem podczas kąpieli. Masuję nogi od kostek okrężnymi ruchami. Fantastycznie peelinguje i wygładza. Skóra już po tygodniu używania zyskuje zdrowy koloryt i jest o wiele jędrniejsza. 
Gąbka Syrena - chyba najsłynniejszy drapak do walki z cellulitem. Zapewnia bardzo mocny masaż! Ma dwie powierzchnie różniące się ostrością. Rewelacyjnie wygładza i poprawia krążenie. I podobnie jak w przypadku szczotki, skóra po regularnym używaniu odzyskuje zdrowy koloryt, jest bardzo jędrna! 
Myślę, że jest skuteczniejsza niż szczotka, ale stosuję je na przemiennie, żeby nie przyzywczajać skóry do jednego rodzaju masażu.Rewelacja za 3,50 zł
Kosmetyki:
Uważam, że kremy i balsamy nie pomogą naprawdę w 100%  bez ćwiczeń i diety. Nie ma cudów!
Aktualnie używam:
Eveline Slim Extreme 3D: Superskoncentrowane serum antycellulit Przeciw nawrotom cellulitu - balsamy abtycellulitowe Eveline znam już od dawna. Lubię je, dlatego przy okazji promocji w Rossmannie zaopatrzyłam się w wielką butle Superskoncentrowanego serum antycellulitowego. Używam go zawsze po kąpieli, po masażu szczotką lub Syrenką. Czuję wtedy naprawdę mocne chłodzenie! Skóra po jego używaniu jest przyjemnie napięta i gładka. Na razie nie będę oceniać jego działania antycellulitowego, dam mu czas!
ZSK Macerat z morsztynu pęcherzykowatego - stosuje go mieszając z serum Eveline. Skusiłam się na niego, z powodu jego działania antycellulitowego, chciałam dodać jeszcze większego "kopa" skórze.
Według ZSK : Macerat z fucusa w oleju słonecznikowym o działaniu antycellulitowym, regenerującym, rewitalizującym. Macerat polecany jest do pielęgnacji skóry dojrzałej, do produkcji kosmetyków antycelulitowych, antyaging, ujędrniających. (...) Zawarte w ekstrakcie polifenole charakteryzują się działaniem przeciwrodnikowym - antyoksydacyjnym. Fukoidyna i laminaryna poprawiają mikro-krążenie krwi, ułatwiają przemianę materii (przyśpieszają spalanie tłuszczy). więcej na stronie ZSK
Kosztuje niedużo, jest wydajny, więc nie szkodzi zaryzykować.
Jeżeli chodzi o dietę, to przede wszystkim piję dużo wody, staram się jeść bardzo dużo warzyw i owoców (uwielbiam!), potrawy głownie gotować, mniej smażyć, wcinam razowe pieczywo i makarony. 
Wiadomo, zdarzają mi się żywieniowe wyskoki. Nie jestem ideałem!

Poza tym piję sporo zielonej herbaty
Ma mnóstwo zalet, ale przede wszystkim pomaga spalać tłuszczyk, wypłukuje toksyny, zmniejsza ryzyko choroby nowotworowej oraz serca, poprawia procesy trawienne. 
Poza tym jest pyszna! Wiem, że wielu osobom kompletnie nie smakuje, ale uwierzcie mi - po pewnym czasie docenia się jej smak.

Mam po niej mnóstwo energii! Moja ulubiona to wersja z płatkami jaśminu i wiśni. 


Na koniec najważniejsza kwestia w walce z cellulitem: ruch
Mam w planach jogging, ale troszkę przerażają mnie oblodzone chodniki i temperatura... Ale kto wie, może się zdecyduję rozpocząć bieganie w zimie?
Na razie ćwiczę w domu z Ewą Chodakowską.

Do grudniowego numeru magazynu Shape dołączona jest płyta z nowym programem ćwiczeń Ewy Chodakowskiej: Trening z gwiazdami. 

Ćwiczę Skalpel i Turbo od miesiąca o czym również wspomniałam w ostatnich ulubieńcach miesiąca
Jestem ogromnie wdzięczna Ewie za to, że jak nikt tak mocno zmotywowała mnie do ćwiczeń, dała kopa i zwlekła z kanapy! Nikomu wcześniej się to nie udało.
Jestem na świeżo po wykonaniu ćwiczeń z nowej płyty Trening z gwiazdami.

Jeszcze zanim numer z płytą pojawił się w kiosku, można było czytać rozmaite komentarze na temat udziału trzech gwiazd telewizji na tej płycie. Sama nie wiedziałam co o tym myśleć, bo byłam przyzwyczajona do ćwiczenia z Ewą sam na sam - ale już po pierwszym podejściu jestem bardzo zadowolona! Obecność "osób trzecich" zupełnie nie przeszkadza, wręcz jest miłym urozmaiceniem po 3 poprzednich częściach.
Cały program podzielony jest na 3 treningi. 
Można wykonywać je osobno - powtarzając trzykrotnie dany segment, lub wykonywać wszystkie trzy po kolei. Dowolny mix! Bardzo mi się to podoba.
Ja zdecydowałam się na drugą wersję, czyli całość za jednym zamachem.

Pierwszy trening z Olą Szwed ma poprawić naszą koordynację ruchową, równowagę oraz modelować nogi. Jest bardzo przyjemny! i jest dobrym wstępem do drugiej części!

Następna część to szok trening, wyszczuplający i spalający mnóstwo kalorii z Beatą Sadowską. 
Niby to tylko kolejne 15 minut, a  daje porządny i naprawdę mocny wycisk! Jest bardzo intensywny i szczerze podziwiam osoby, które mogą powtarzać tą serię ćwiczeń trzykrotnie. I rozumiem opadnięcie ze zmęczenia na matę Beaty po zakończeniu tej części ćwiczeń.

Ostatnie 15 minut spędzamy na treningu z Karoliną Malinowską. Są to ćwiczenia ukierunkowane głównie na wzmacnianie mięśni brzucha i pleców. Świetny uspokajacz po poprzednim szok-wycisku z Beatą. Są to świetne ćwiczenia na kręgosłup, o którym czasami zapominamy podczas ćwiczeń.



A jakie są Wasze sposoby walki z cellulitem?
Ćwiczycie z nowym programem Ewy Chodakowskiej z grudniowego Shape'a?

I pamiętajcie!  Istnieje podobno coś takiego jak tzw. zasada 21 dni; wystarczy, gdy robimy coś przez 3 tygodnie, a wejdzie nam to w nawyk. 
Warto spróbować!

poniedziałek, 3 grudnia 2012

OPI Skyfall: Moonraker

Hu hu ha! Zrobiło się bardzo zimowo za oknami! 

A lakier z kolekcji OPI Skyfall: Moonraker idealnie pasuje do tego świątecznego krajobrazu.
Moonraker to odcień łączący srebro i odrobinę niebieskości. Kojarzy się z lodową krainą! Wykończenie frost. 
W przeciwieństwie do pozostałych lakierów z tej kolekcji, Moonraker jest nieco wymagający: paznokcie muszą być idealnie gładkie, wypolerowane, trzeba uważać podczas nakładania, gdyż łatwo tworzą się smugi i prześwity.
Ale trwałość jak w przypadku wszystkich lakierów OPI Skyfall, z którymi miałam do czynienia jest świetna! I prędkość wysychania lakieru na paznokciach fenomenalna! 
Zatem jest warty zachodu.
To już niestety ostatni lakier OPI z kolekcji Skyfall, który trafił w moje ręce... 
Jestem z nich bardzo zadowolona; zarówno z jakości jak i oryginalnych kolorów.

Zapraszam Was na stronę kupkosmetyk.pl , gdzie możecie kupić lakiery OPI m.in. właśnie z kolekcji Skyfall!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...