sobota, 13 lipca 2013

Maybelline The Mega Plush Volum' Express czyli tusz o konsystencji musu

Tusze do rzęs Maybelline i L'oreal należą do moich ulubionych maskar drogeryjnych.

Jakiś czas temu trafiła w moje ręce nowość (chyba jeszcze niedostępna w Polsce): Maybelline The Mega Plush Volum' Express.
The Mega Plush jest nowinką w mojej ukochanej linii maskar pogrubiających Maybelline.
Co w niej innowacyjnego?
Jest to tusz o konsystencji żelu-musu o zmieniejszonej o 40% zawartości wosków - przez co rzęsy mają być bardziej elastyczne po pomalowaniu. Ponadto - elastyczny ruchomy trzonek szczoteczki ma ułatwiać malowanie rzęs.
Tusz zamknięty jest w turkusowym opakowaniu bardzo podobnym do całej linii Volum' Express.
Trzonek szczoteczki rzeczywiście ma coś a'la ruchomy staw w połowie długości. Nie wiem czy jego obecność wpływa na aplikacje kosmetyku, ale faktem jest, że trzeba do lekko ruchomej szczoteczki przywyknąć.
Sama szczoteczka jest z gatunku tych większych, patrząc na nią z góry (prostopadle do siebie) widać jej trójkątną budowę. Jest bardzo wygodna w użyciu, nie mam do niej żadnych zastrzeżeń.

Maskarę aplikuje się sprawnie, bez żadnych niespodzianek. 
Szczoteczka świetnie rozczesuje rzęsy, nie skleja ich, równo pokrywa tuszem każdą rzęsę. Jednak efekt jest delikatniejszy niż przypadku np. Colossala lub klasycznego Volum' Express - bardziej naturalny, idealny do dziennego makijażu.
Rzęsy są wydłużone, pogrubione i lekko uniesione. I rzeczywiście - są bardziej elastyczne, a tusz nie kruszy się i nie rozmazuje, zatem efekt pandy nam nie grozi.

Tusz w akcji, tydzień po otwarciu opakowania:

Każdy tusz po otwarciu (oprócz rewelacyjnego L'oreal Power Volume Colagen) musi dla mnie dojrzeć. Czyli po prostu jego konsystencja musi być bardziej gęsta. W przypadku tego tuszu też tak było. Z każdym tygodniem spisywał się lepiej.

Podsumowując: W sam raz do letniego, naturalnego makijażu gdy nie potrzebujemy dramatycznego efektu na rzęsach. Spisuje się bez zarzutu, rzęsy są rzeczywiście bardziej elastyczne, wydłużone i pogrubione. Czy kupiłabym go ponownie? Chyba nie. Ale tylko dlatego, że lubię mieć rzęsy mocniej pogrubione, jak firanki, więc następnym razem wybierając tusz z Maybelline skusze się na coś innego. Być może wrócę do Colossala lub standardowego Volum' Express, który jest moim KWC od lat. Tak czy siak - The Mega Plush Volum' Express polecam każdej z Was, która potrzebuje czegoś delikatniejszego: do szkoły, pracy, lub po prostu do dziennego makijażu. 

Lubicie tusze do rzęs Maybelline?

17 komentarzy:

  1. Piękne oczko :-)) a tusz daje fajny efekt!

    OdpowiedzUsuń
  2. ciekawi mnie ta ruchoma szczoteczka^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mnie ciekawiła, ale w sumie to nic takiego "wow" :P

      Usuń
  3. dla mnie też każdy tusz musi dojrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow, ale rzęsy! :o A co do zgęstnienia - ja mam tak z każdym tuszem, dopiero pod koniec swojego żywota jest dla mnie idealny do używania. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :*
      Dokładnie! wtedy są idealne :>

      Usuń
  5. mam właśnie tusz maybelline, ten żółty i powiem Ci, że daje podobny efekt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie Colossal mocniej pogrubia rzesy :)

      Usuń
  6. Chyba zostanę przy mojej mascarze L'Oreal :)

    OdpowiedzUsuń
  7. efekt jest bardzo dobry! ja mam Rocket i jestem nawet zadowolona, dobrze rozdziela i pogrubia, tylko mało wydłuża. Też mam tak, że tusz musi 'dojrzeć' :D a myślałam, że tylko ja tak mam haha.

    OdpowiedzUsuń
  8. ja mam maybelline the collosal wersję 100% black i uwielbiam go, ale właśnie na ten też mam chrapkę i jak będzie gdzieś w promocji to go kupię, bo kusi mnie jego szczoteczka i przede wszystkim konsystencja musu :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...