piątek, 30 sierpnia 2013

Ulubieńcy sierpnia

Pora pożegnać się z latem! 
Sierpień nieubłaganie zbliża się do końca - to znak, że już czas na ulubieńców miesiąca!

Pielęgnacja:
Isana Ol Dushe Melon & Gruszka - rewelacyjny żel pod prysznic - to już moja trzecia butelka pod rząd. Dobrze się pieni, nie wysusza, jest tani, a przede wszystkim - pachnie bajecznie owocami!
Sholl Nawilżający krem do stóp i paznokci - bardzo lubię ten krem. Nieźle nawilża i wygładza moje wymagające stopy.
Garnier Hydra Adapt Cera sucha i bardzo sucha - bardzo dobrze nawilża, szybko się wchłania i pachnie melonem!

Makijaż:
Paleta Vivo - rewelacyjna paleta cieni do powiek wypełniona moimi ulubionymi kolorami do dziennego makijażu.
Mariza Soczysty róż - mój ulubieniec już od roku!
Grashka Baza pod cienie - towarzyszyła mi cały sierpień, nie mam jej nic do zarzucenia - kosmetyk wart uwagi!
Wibo Eliksir 03 - soczysta fuksja idealnie sprawdziła się w wakacyjnych makijażach. Pomadka ma piękny kolor i rewelacyjną nie wysuszającą ust konsystencję. 
L'oreal Power Volume Colagene - to już nie pierwszy raz kiedy ten tusz trafił do moich ulubieńców! Cudownie pogrubia i podkręca rzęsy. Ale trzeba  z nim czasami uważać, żeby to mocne pogrubienie nie przerodziło się w sklejone rzęsy.
Wibo Extreme Nails nr 2 - uwielbiam ten lakier! Za trwałość i za kolor.
Golden Rose Paris nr 60 - klasyczna czerwień - czyli mój ukochany kolor lakieru do paznokci

Źródło okładki i zarysu fabuł 1 i 2
Książki
Niestety, w tym miesiącu niewiele przeczytałam! 
Harlan Coben Zostań przy mnie - miałam ogormnie oczekiwania wobec tej ksiażki, bo Cobena należy do grona moich ulubionych pisarzy. "Megan Pierce wiedzie życie będące ucieleśnieniem American Dream: u boku męża. w domu z ogrodem i basenem, realizując się jako matka nastoletnich dzieci i żona. W jej przypadku stabilizacja nie jest jednak równoznaczna z osobistym szczęściem. Megan tęskni za swoją bujną przeszłością striptizerki w Vegas i Atlantic City, za pełnymi pożądania spojrzeniami mężczyzn, za pulsującą muzyką i migoczącymi światłami sceny. Ray Levine stał kiedyś u progu wielkiej kariery w dziedzinie fotoreportażu, niestety życie dało mu wycisk i zawodowo spadł na samo dno: pracuje jako paparazzi do wynajęcia w agencji świadczącej usługi niedoszłym celebrytom. Swoje frustracje topi w alkoholu. Broome jest detektywem, któremu nie daje spokoju sprawa zagadkowego zniknięcia przykładnego ojca rodziny, Stewarta Greena. Sprawa sprzed lat, której nie udało mu się rozwiązać. Choć niedługo przechodzi na emeryturę, wciąż prowadzi śledztwo i regularnie raz w roku odwiedza rodzinę zaginionego. Megan, Ray i Broome. Troje ludzi połączonych skrywanymi za fasadą codzienności sekretami, których istnienia nie podejrzewają nawet ich najbliżsi. Wiele lat temu w ich życiu wydarzyło się coś, co teraz może je ostatecznie zrujnować. Kolejne tajemnicze zaginięcie mężczyzny w święto Mardi Gras, dokładnie w siedemnastą rocznicę zniknięcia Greena, doprowadzi do ujawnienia łańcucha zbrodni, których nikt dotąd ze sobą nie powiązał..." 
Hmm... zapowiada się nieźle, ale niestety książka nieco zawodzi. Niestety, moim zdaniem, jest bardzo podobna do wcześniejszych z jego twórczości. Szkoda.

Jean Christophe Grange Las Cieni - tej książki jeszcze nie przeczytałam  - pozostało mi ok.30%. Nie znam twórczości tego pana kompletnie, ale to, że Las cieni ma niezłą ocenę na Lubimy Czytać zachęciło mnie do sięgnięcia po książkę jego autorstwa. "Jeanne Korowa, sędzia śledczy sądu w Paryżu, rozpoczyna dochodzenie dotyczące morderstw popełnianych w Paryżu. Wszystkie są wyjątkowo okrutne, ofiary noszą ślady kanibalizmu i mordów rytualnych. Wśród podejrzanych, którym założono podsłuch jest psychiatra męża Jeanne, Antoine Feraud. Jeanne, zazdrosna o męża, z niezdrową ciekawością przysłuchuje się rozmowom psychoterapeuty i jego pacjentów. Jeden z nich wydaje się mieć wiele wspólnego z ostatnią ofiarą, rzeźbiarka pochodzenia argentyńskiego, która rekonstruowała wizerunki prehistorycznych ludzi. Trop prowadzi do Nikaragui, do Lasu Cieni…" 
Książka na początku jest nieco nudna, potem nawet mocno drastyczna, ale warto przebrnąć, bo po trudnych wstępach książka naprawdę wciąga. 
Dam znać we wrześniu, czy nadal podtrzymuję zdanie na temat tego, że Las Cieni jest warty uwagi.
Źródło
Fitness:
W sierpniu tylko bieganie. Bardzo mi ta aktywność fizyczna odpowiada.
Niestety, niemal tydzień temu miałam drobny wypadek - rozcięłam stopę, nie jest to wielka rana, ale w tak strategicznym miejscu, że uniemożliwia mi to założenie pełnych butów, a co za tym idzie - nie mogę biegać. 

A co trafiło na Waszą listę ulubieńców w sierpniu?

36 komentarzy:

  1. też lubię ten krem Garnier :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten róż z Marizy ma cudowny kolor <3 Zaciekawiłaś mnie tym kremem z garniera .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam ten róż!
      A krem jest rewelacyjny jak na razie dla mojej skóry :)

      Usuń
  3. Nie miałam ani jednego z Twoich ulubieńców :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślałam,że tylko mnie zawiodła książka Cobena. Jak widać nie jestem osamotniona:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe no niestety! :D Chyba za wysoko postawiłam jej poprzeczkę :P

      Usuń
  5. Ja także uwielbiam tę pomadkę Wibo i dokładnie ten kolor :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Lakier z Wibo ma śliczny kolorek :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też bardzo lubię ten olejek z Isany. Na promocji kupiłam za 2,99zł. Czyli cena zabawnie śmieszna! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Rewelacyjny kosmetyk :)

      Usuń
  8. pomadka z wibo nie zastąpiona ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Też bardzo lubiłam ten żel z Isany, ale uległam Balei ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie też bym uległa, ale z braku dostępu do Balei pocieszam się Isana ;)

      Usuń
  10. Mam niebieską wersję tego kremu Garnier. Kiedy tylko skończę to opakowanie, kupię właśnie różową wersję.
    Ja najczęściej w sierpniu sięgałam po róż Bell 2skin pocket, brązer Lovely Golden Glow oraz zapach Beyonce Pulse NYC.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musze w końcu sięgnąć po róż Bell! A zapachy Beyonce lubię bardzo - aktualnie u mnie na tapecie jest jej Beyonce Heat EDP ;)

      Usuń
  11. Na pewno skuszę się na krem firmy Scholl, ponieważ stan moich stóp woła o pomstę do nieba. Przez Ciebie napaliłam się na żel Isany:D Perspektywa spotkania z kosmetykiem o zapachu gruszki jest niezwykle kusząca:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja polecam do stóp krem z Rossmanna Fuss Wohl z mocznikiem. Tani, a świetny! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę w takim razie dać mu szansę! ;)

      Usuń
  13. kocham biegac ale tym tygodniu ani razu ie byłam :(

    OdpowiedzUsuń
  14. tez biegam i kocham to chociaz jecze i dysze:) zrobilam filmik z ulubionymi letnimi kosmetykami, zobaczysz tam moich ulubiencow, zapraszam http://www.youtube.com/watch?v=686CEb3C1Ro

    OdpowiedzUsuń
  15. mam ta baze pod cienie :) calkiem fajna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem z niej zadowolona, sprawdza się!

      Usuń
  16. bardzo fajny blog:) zapraszam do mnie:)

    http://sandrainvogue.blogspot.com

    obserwujemy?

    OdpowiedzUsuń
  17. Mi ten tusz sklejał niemiłosiernie rzęsy!

    OdpowiedzUsuń
  18. Śliczna paletka, bardzo "moje" kolory :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ten olejek z Isany jest cudowny! Przy każdej kąpieli się nim zachwycam :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Piękny kolor ma Wibosek do paznokci :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo jestem ciekawa tego kremu z Garnier, chyba się na niego skuszę w najbliższym czasie :)
    Zapraszam do mnie, dopiero zaczynam przygodę z blogowaniem, ale Twoje wpisy śledzę już od dawna :)
    Pozdrawiam

    http://banshee-life.blogspot.de/

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...