piątek, 20 grudnia 2013

Co nowego? Grudniowe zakupy kosmetyczne, książki, seriale, kuchnia


W drogeriach trwa szalona gorączka zakupowa.
Wszystkie zakupy (głównie prezenty dla bliskich, ale także co nieco dla mnie) starałam się zrobić przed połową grudnia, żeby nie natrafić na to szaleństwo.
Dlatego w drugim tygodniu grudnia wybrałam się do Hebe i Rossmanna na niewielkie zakupy. Obyło się bez kaprysów - uzupełniałam braki w moich zapasach kosmetycznych.


Zrobiło mroźno, zatem jest to sygnał dla mojej cery, żeby jak co roku zacząć płatać figle. Zawsze zimą moja skóra szaleje - dramatycznie się wysusza i staje się nadwrażliwa. Do tej pory służył mi niebieski krem Alterra dla cery bardzo wrażliwej, jednakże na noc potrzebowałam czegoś mocniejszego, cięższego. Będąc w Rossmannie moją uwagę zwrócił Krem chroniący przed mrozem i wiatrem  Babydream, który był w promocji za 3,99zł. Miał całkiem przyjemny skład, więc wylądował w koszyku. 
Używam go codziennie na noc i jestem zachwycona! Moja skóra rano jest aksamitnie gładka, uspokojona, bez suchych skórek. Krem ma ciężką konsystencję, ale zupełnie mi to nie przeszkadza. Ok. 5zł/75ml


Bez balsamu i masła do ciała po kąpieli u mnie ani rusz! 
A że mój waniliowy balsam Dove powoli się kończy, w Rossmannie kupiłam  dla odmiany Wygładzające mleczko dla skóry suchej z masłem shea Nivea, Bardzo je lubię! Ma przepiękny zapach i całkiem nieźle odżywia moją skórę. Ok. 16zł/400ml


Przy kasie do zakupów dorzuciłam jeszcze buteleczkę mojego ulubionego zmywacza do paznokci. Skutecznie zmywa lakier, nie wysusza płytki ani skórek, pozostawia przyjemny zapach i  jest wydajny i niedrogi. Polecam! 2,99zł


Od kilku lat stosuje delikatną pielęgnację włosów, szczególnie w kwestii szamponów. Kupuję na przemian te z Green Pharmacy, Alterry czy Babydream. Jednak kiedy nadszedł czas szalików moje włosy zaczęły się dramatycznie plątać tworząc wielkie kołtuny, których rozplatanie kosztowało sporo nerwów, czasu i...włosów. 
Postanowiłam zmienić na zimę szampon na bardziej chemiczny. Padło na Gliss Kur. Mam sentyment do tej marki, bo używałam ich kosmetyków kilka lat temu i je uwielbiałam. Szczególnie szampon do włosów rozdwajających się i (chyba, bo nigdzie go nie widuję) wycofany już różany. Jednak w Hebe natrafiłam na zestaw Szampon + Odżywka Gliss Kur Ultimate Oli Elixir do włosów łamliwych. Jako gratis dostałam szklany pilniczek. 
Troszkę się bałam tego szamponu -  na KWC ma różne opinie i poza tym jest perłowy - a na moich włosach najlepiej sprawdzają się szampony przezroczyste. Jednak jestem już po pierwszy zastosowaniu tego zestawu i nie jest źle! No i co najważniejsze włosy ocierając o szalik już się nie plączą. Cena zestawu: 14,99zł

Do zakupu nowego pędzla do różu zabieram się już od dawna. 
W końcu zdecydowałam się na pędzel Ecotools. Jeszcze go nie miałam okazji używać,ale jest bardzo miękki i puszysty co dobrze wróży. Ok. 25zł w Hebe.
 

I obowiązkowo zapas mydełek Dove. Akurat były w promocji  w Hebe za 2,69zł. Wzięłam moje ulubione waniliowe Shea Butter i klasyczne.


Kiedy zobaczyłam reklamę Lidla mówiącą o książkach kucharskich Karola Okrasy i Pascala Brodnickiego, które można dostać gdy zrobi się zakupy na łączoną kwotę 300zł (dostawało się znaczki za każde wydane jednorazowo 50zł) pomyślałam no way! Jak uzbierać tyle znaczków w krótkim czasie?! Na szczęście okazało się, że ta akcja trwa nieco dłużej niż sądziłam.
Uwielbiam ten sklep, podobnie jak moi bliscy i wspólnie uzbieraliśmy znaczki na tę książkę kucharską. Właściwie, zaangażowanie było na tyle spore, że niewiele nam brakuje żeby odebrać drugą... 


Książka jest dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Pozytywnym!
Jest przepięknie wydana i ma rewelacyjne przepisy zarówno na dania odświętne jak i te codzienne. Jestem pod wrażeniem!

Jeżeli śledzicie moje wpisy, być może pamiętacie, że jestem serialoholiczką.
A że wszystkie seriale, które śledzę na bieżąco maja zimową przerwę poszukałam sobie czegoś na zastępstwo. 
Padło  na Under the Dome (Po kopułą) - oparty na książce Stephena Kinga o tym samym tytule. Serial opowiada o małym miasteczku w USA, na które opada przezroczysta kopuła odradzająca mieszkańców od reszty świata. 
Mieszkańcy próbują rozwiązać zagadkę tego dziwnego zjawiska oraz poradzić sobie w nowej sytuacji. Przy okazji na światło dzienne wychodzą skrywane tajemnice.
Serial oglądałam z zaciekawieniem, jednak nie trzyma mocno w napięciu. Ot, serial idealny na zimowe wieczory.
Muszę się przyznać, że nigdy nie czytałam żadnej powieści Stephena Kinga. Oczywiście słyszałam, że pisze rewelacyjnie książki, ale jakoś zawsze nie było mi z nimi po drodze. Jednak po obejrzeniu pierwszego sezonu Under the dome, stwierdziłam, że sięgnę po jedną  z powieści tego autora. Wybrałam Miasteczko Salem.
W prowincjonalnym amerykańskim miasteczku zaczynają dziać się rzeczy niepojęte i przerażające. Znikają bądź umierają w dziwnych okolicznościach dzieci i dorośli, jedna śmierć pociąga za sobą drugą. Czyżby Salem było nawiedzone przez złe moce? Kilku śmiałków, którym przewodzi mały chłopiec, wydaje im pełną determinacji walkę. (Żródło opisu i jak i zdjęcia okładki: lubimyczytac.pl)
Przeczytałam co prawda dopiero 1/3 książki, ale mogę przyznać, że wciągnęła mnie bez reszty. Czyta się ją rewelacyjnie! W ogóle nie sądziłam, ze książka może mnie przestraszyć (Miasteczko Salem to horror) - myliłam się! Już natrafiłam na kilka niepokojących sytuacji. Chyba sięgnę po więcej książek Stephena Kinga. 

A co u Was nowego? 

11 komentarzy:

  1. mam pędzel Ecotools i nawet go lubię;)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam pędzel Ecotools i chętnie po niego sięgam:) Aplikacja różu przebiega bez większych trudności:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pędzel wydaje się świetny. Lubię EcoTools.

    OdpowiedzUsuń
  4. Również lubię ten zmywacz :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety znam tylko zmywacz. Ale pięknie prezentuje się na zdjęciach lampionik z Ikei.

    OdpowiedzUsuń
  6. miałam kiedyś zmywacz i bardzo fajny produkt:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kinga lubię i wcale nie uważam (jak niektórzy), że teraz tylko odcina kupony od swej sławy ;-)
    Skurar <3
    Całuski :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Też zdobyłam ksiązkę Pascala i Okrasy. A właściwie to nawet dwie. :)
    Pięknie wydana, ciekawe przepisy więc... nic tylko do kuchni i odtwarzać! :D

    OdpowiedzUsuń
  9. ja Stephena Kinga czytałam "Zieloną Milę" i oczywiście polecam, książka jest rewelacyjna. dlatego może film mnie nie zaskoczył :))

    OdpowiedzUsuń
  10. Przyjemne zakupy :) Mam ten pędzel :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Też mam ten pędzel z Eco Tools i kupiłam go z zamiarem używania do różu. Nie potrafię chyba jednak dobrze "obsługiwać" takich okrągłych pędzli do precyzyjnego nakładania różu i został moim pędzlem do pudru :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...