poniedziałek, 30 grudnia 2013

Ulubieńcy grudnia


Ostatni miesiąc 2013 roku już niemal za nami, zatem aby tradycji stało się za dość - czas na ulubieńców (tym razem bezśnieżnego) grudnia!


Pielęgnacja:

Babydream Wind und Wettercreme - kupiony spontanicznie w promocji w Rossmannie za 3,99zł. Niemal po pierwszym użyciu stał się moim ulubieńcem! Ze względu na bogata konsystencję stosuję go na noc i tak sprawdza się najlepiej. Pięknie nawilża, wygładza, a przede wszystkim uspokaja moją cerę. Żegnajcie suche skórki! Rewelacja, szkoda, że nie poznałam go wcześniej.

Maska BingoSpa ze 100% olejem ryżowym - bardzo dobrze nawilża i odżywia skórę. Po jej użyciu jest miękka i bardzo gładka. Świetny produkt.

Eveline Glicerini Bio Kozie mleko - czyli żelo-krem do dłoni. Idealny gdy chcemy szybko nawilżyć dłonie, bez pozostającego na skórze filmu. 

Makijaż:

Physicians Formula Organic Wear Natural Origin Brozner - czyli matowy eko-bronzer z TK Maxxa. Bardzo delikatny, banalny w użyciu kosmetyk.

La Rosa nr.60 Jadeite - mocno napigmentowany, sypki cień w kolorze grafitowo-brązowym. Idealny do załamania powieki, bardzo ładnie podkreśla zielony kolor oczu.

Revlon Colorburst Lip Butter Cherry Tart - masełko do ust w pięknym czerwonym odcieniu. Dobrze nawilża i daje delikatniejszy efekt niż klasyczne czerwone pomadki.

OPI Skyfall Die another day - przepiękny czerwony lakier kojarzący się...z połyskliwą świąteczną wstążką

La Rosa nr. 106 - kolejny śliczny czerwony lakier tym razem o klasycznym kremowym wykończeniu. Bardzo trwały!

Wszystkie seriale, które oglądam mają przerwę. Zatem w końcu zdecydowałam się na obejrzenie serialu Vikings, który bije rekordy popularności.  
Serial opowiada historię życia przywódcy Wikingów - Ragnara Lothbrok oraz jego rodziny. Nie ukrywam, że oglądam Vikings, nie tylko dla rozrywki, ale też, aby poznać co nieco kulturę tego ludu. 
Świetny i wciągający serial! Szkoda, że na drugi sezon trzeba czekać kilka miesięcy.

  
Źródło zdj okładek i opisów fabuł: lubimyczytac.pl
W grudniu przeczytałam trzy książki.
Pierwszą z nich była rewelacyjny kryminał Cassey Hill Tabu, o którym pisałam w jednym z poprzednich postów. Szybkie tempo, wciągająca fabuła - jak najbardziej polecam.

Drugą była Rosyjska zima Daphne KalotayOsiemdziesięcioletnia Nina Riewska, legenda baletu moskiewskiego Teatru Bolszoj, mieszka samotnie w Bostonie. Niegdyś jako pierwsza z radzieckich artystów uciekła na Zachód. Dla świata jest oczywiste, że z powodów politycznych, ale tylko ona sama wie, co nią kierowało. Gdy starsza pani postanawia sprzedać na aukcji swą słynną biżuterię, anonimowy darczyńca dołącza doń brakujący, bursztynowy naszyjnik i pisze do Niny list. Skąd ma naszyjnik? Dlaczego Nina wzdraga się mu odpowiedzieć? Nieoczekiwany splot wydarzeń każe dawnej primabalerinie powrócić do głęboko skrywanej przeszłości, kiedy w ponurej, stalinowskiej Moskwie żyła jak księżniczka i zakochała się w pewnym znanym poecie... 
Wg recenzji, które znalazłam w internecie miała to być powieść podobna do jednej z moich ulubionych książek: Jeźdźca miedzianego.  Nie do końca się z tym zgadzam, jednak uważam, że jest to książka jak najbardziej warta przeczytania. I niech Was nie zrazi nieco nudny (przynajmniej do połowy) wątek współczesny!

Trzecią książką było Miasteczko Salem Stephena Kinga, o której wspominałam również w jednym z poprzednich postów. I znowu powtórzę: nie wiem dlaczego tak długo wzbraniałam się przed twórczością tego autora. Rewelacyjnie napisana powieść! Co prawda pojawia się w niej nieco oklepany już temat wampirów, ale nie ma on nic wspólnego z sagą Zmierzch
Aktualnie czytam kryminał Jo Nesbo Karaluchy, ale na pewno wkrótce sięgnę po kolejną powieść Stephena Kinga.

A co Was zachwyciło w grudniu?

18 komentarzy:

  1. Mam serialowy wakat (też czekam na kolejną serię), więc skoro polecasz, to zacznę oglądać wikingów :) Tematyka nie jest mi obca, ale dawno już nic nie oglądałam w tym klimacie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Krem BD bardzo lubię tez ostatnio kupiłam tylko widzę, że zmienili opakowanie i skład trochę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też to zauważyłam! :/ Dlatego chyba zrobię zapas starej wersji.

      Usuń
  3. Nic nie znam z Twoich ulubieńców :)
    Zaciekawił mnie bardzo bronzer z PF :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Będą nowi Wikingowie :) Super.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten krem do rąk u mnie zupełnie się nie sprawdził ;/

    OdpowiedzUsuń
  6. Oo, nie wiedziałam, że ten krem Baby Dream może być tak rewelacyjny. Na pewno wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam książki Nesbo.
    Do Kinga jakoś nie potrafię się przekonać.

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam ten krem z BD, fajny był, taki w sam dla sucharka :)
    A na Wikingów może się skuszę, bo ze wszystkim jestem już na bieżąco, teraz jeszcze jest przerwa i dosłownie nie mam co oglądać :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałam krem eveline faktycznie daje szybkie nawilżenie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam to masełko do ust z Revlona ale w kolorze candy apple i też uwielbiam ! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Z przyjemnością zaopatrzę się w krem Eveline Glicerini Bio Kozie mleko, ponieważ nie przepadam za lepką powłoczką.

    Żałuję, że będąc w TK Maxxie, nie przygarnęłam bronzera Physicans Formula. Kusił mnie, ale ostatecznie go odstawiłam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nic z Twoich ulubieńców nie pokrywa się z moimi, ale na temat tego glicerynowego kremu Eveline już czytałam gdzieś dość pochwalne posty:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Miałam ten krem do rąk, w zasadzie ciągle mam jego końcówkę i bardzo go polubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Również miałam ten krem ale jakoś za bardzo się nie polubiliśmy za to OPI chodzi mi po głowie

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...