piątek, 26 kwietnia 2013

Nareszcie! Women's Health jest już w Polsce!

Od ok. 2 lat nie kupuję kolorowej, kobiecej prasy. A nie ukrywam, że byłam jej fanką!
Dlaczego?
Nie wiem czy to tylko moje odczucie, ale zauważyłam, że często artykuły się powtarzały, reklam przybywało jak grzybów po deszczu, ilość i jakość tekstów spadała, a zdjęcia były co raz większe (pewnie kosztem treści). Żeby było weselej ceny magazynów szybowały wysoko. I to mi wystarczyło, żeby co raz rzadziej kupować kobiecą prasę, aż w końcu przestałam ją kupować wcale.

Dlatego ogromnie mnie ucieszyła wiadomość o wprowadzeniu na nasz rynek Women's Health!
Miałam okazję przeglądać zagraniczne wydania tego magazynu i strasznie żałowałam, że nie ma tego świetnego magazynu o zdrowym stylu życia w Polsce.

A tu niespodzianka! 
Chyba tylko nie ja czekałam, bo w jednym z kiosków już rano wyprzedano wszystkie egzemplarze. 
Na szczęście znalazłam swój w innym.
Women's Health kosztuje 7,99, ma ponad 170 stron. Co do treści, nie mogę się jeszcze wypowiedzieć tylko ją przejrzałam, ale to co mogę zdradzić to to, że jest bardzo ładnie wydana. I jest w niej sporo do czytania!

Women's Health można też przejrzeć on-line:

Jakie kobiece magazyny regularnie czytacie?
Skusicie się na Women's Health?

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Dax Cosmetics Cashmere Eyeshadow Base

Nie wyobrażam sobie makijażu oka bez bazy pod cienie do powiek.
Przerobiłam już kilka baz: Inglot, Virtual, KOBO, Hean, Dax Cosmetics... 
I jak na razie najlepsza jest ta ostatnia - używam ją codziennie!
Baza Dax Cosmetics Cashmere zamknięta jest w płaskim słoiczku z grubego plastiku.
Słoiczek ma szeroką średnicę, co bardzo ułatwia aplikację i wykorzystanie kosmetyku do dna.
Cashmere ma świetną, lekko kremową konsystencję. Bazę nakłada się łatwo, bezproblemowo, nie trzeba mocno wcierać, żeby dobrze rozsmarować kosmetyk na delikatnej skórze powiek. Nie ma mocnego zapachu, nie podrażnia skóry.
Jej odcień to jasnobeżowy krem z niewielką ilością mikroskopijnych drobinek, których na szczęście nie widać po zaaplikowaniu na skórze. 
Baza jest bardzo wydajna, po ponad 6 miesiącach pojawiło się delikatne zagłębienie na powierzchni kosmetyku. 

Cashmere utrwała makijaż oka na bardzo długo.
U mnie makijaż oka utrzymuje się w nienagannym stanie przez cały dzień, od rana do wieczora bez poprawek! Cienie nie rolują się i nie blakną.
Baza również pięknie podbija kolor cieni do powiek:
Dla mnie rewelacja! Polecam!

Stosujecie bazy pod cienie do powiek?
Jakie są Wasze ulubione?

sobota, 13 kwietnia 2013

Hipp-najlepsza oliwka na świecie!

Ciężko jest być sucharkiem.
Sucha i wrażliwa skóra strasznie cierpi zimą. Na szczęście za oknami w końcu pojawiły się pierwsze symptomy wiosny. 
Nareszcie! 
Wiosno, mimo, że spóźniona - ogromnie się cieszę, że w końcu jesteś! Ja i moja skóra jesteśmy zachwycone!

Jednakże, przez cały rok - czy to zima, czy lato - używam oliwek, olejków do ciała. 
Używałam oliwek Babydream, Alterra (pomarańczowy i z papają) oraz Hipp
I ta ostatnia jest moim absolutnym numerem jeden. I to ona ratowała moją skórę zimą.
Oliwkę Hipp kupuję w Rossmannie, najczęściej w promocji - kosztuje wtedy ok. 12zł. Zapakowana jest w plastikową, matową buteleczkę z wygodnym dzióbkiem-aplikatorem. Łatwo się ją dozuję, nie rozlewa się.
Oliwka ma bardzo eko skład (zawiera olejek migdałowy), nie zawiera żadnych podejrzanych substancji. Oczywiście, jest idealna do pielęgnacji skóry dzidziusiów, ale u mnie też rewelacyjnie się sprawdza, mimo, że bobasem już dawno nie jestem.
Oliwka ma ciekawą konsystencję, a dokładniej właściwość - wiadomo oliwka jaka być powinna każdy wie, ale ta nie jest aż taka tłusta jak pozostałe kosmetyki tego typu, które miałam okazje stosować na własnej skórze. 
Rozprowadza się łatwo na skórze, wchłania się bardzo szybko i pozostawia delikatny, lekko tłusty filtr na skórze, ale nie trzeba długo czekać, w obawie, że pobrudzimy ubranie, pidżamę, wszystko i wszystkich wokoło.
Skóra po jej użyciu jest odżywiona, mocno nawilżona, gładka i jędrna. Rewelacyjnie łagodzi podrażnienia, suche skórki.
Oliwka ma także przepiękny delikatny zapach, który można potem wyczuć na skórze.

Używam jej nie tylko tradycyjnie - do ciała, ale także dodaję kilka kropel do peelingu kawowego, nakładam na twarz oraz stosuje ją do olejowania włosów. 

W każdej roli sprawdza się rewelacyjnie!
Znacie oliwkę Hipp? 
Jeżeli nie, musicie się na nią skusić!

środa, 10 kwietnia 2013

Nowości i zakupy kwietniowe

Dziś post o tym co ostatnio trafiło w moje ręce - trochę nowości, trochę stałych bywalców w mojej kosmetyczce.
Dove Go Fresh Cucumber & Green Tea Scent  - uwielbiam żele pod prysznic (i nie tylko) Dove. Szczególnie te w formie kremowego musu -są rewelacyjne. Jednakże, "zwykłym" żelom Dove również nic nie brakuje! Zazwyczaj  kupuję te z linii Purely Pampering o bajecznych, otulających zapachach. W Rossmannie żele mega formacie 750ml są w cenie 16zł, dlatego wybrałam się, żeby jakiś upolować. Kosmetyk ten rozchodzi się jak świeże bułeczki i  na półce zastałam ostatni - ogórkowy. Nie wybrzydzałam i od razu wrzuciłam go do koszyka. Nie jestem fanką ogórkowych zapachów, ale wydaje mi się, że zapach w tym przypadku mnie nie zawiedzie. 
Moja skóra po prostu szaleje od tej nieskończonej zimy. 
Kremy, które zwykle moja ogromnie sucha i wrażliwa skóra uwielbiała - teraz nie pomagają. Ratuję się kwasem hialuronowym w żelu z ZSK, żelem aloesowym Alo Vera z Alter Medica oraz Organicznym olejkiem makadamia z ZSK. 
Po przeczytaniu wielu pozytywnych opinii na temat dwóch kremów Ziaja: z bio olejkiem awokado i bio olejkiem z pestek winogron, zdecydowałam się na ten drugi. Nie jest drogi: za 75ml trzeba zapłacić ok 8zł.
Obietnice producenta mnie skutecznie skusiły. Użyłam go już dwu-trzykrotnie i jestem jak na razie zadowolona. Dobrze nawilżył, wygładził i uspokoił moją skórę. Zobaczymy jak się będzie dalej spisywał.
Niestety, dopóki moja skóra się nie uspokoi muszę sobie radzić. Byle do wiosny!
Do moich rąk trafił także tusz Maybelline The Mega Plush Volum' Express. Kocham tusze Maybelline i L'oreal (w sumie to ta sama firma). Niemal wszystkie wersje ich pogrubiających maskar zawsze się u mnie spisują.
The Mega Plush to pogrubiający tusz, o konsystencji musu, który zawiera mniej wosków w swoim składzie przez co rzęsy nie są kruche. Poza tym trzonek  szczoteczki jest elastyczny - może się wyginać.
Miałam go już kilkakrotnie na rzęsach i jak na razie jestem zadowolona. Myślę, że więcej o nim napiszę już w recenzji, po porządnym przetestowaniu.
O ile się nie mylę, ten tusz nie jest jeszcze dostępny w Polsce, do mnie trafił dzięki zakupom internetowych.
Ostatnią z nowości jest książka Jillian Michaels Opanuj swój metabolizm.
Słyszałam o niej same pozytywy, a że Jillian uwielbiam, musiałam tę książkę przeczytać.
Polecam zamówić ją w empiku z odbiorem w salonie, bo wielokrotnie szukałam jej bezskutecznie na półkach księgarni. A zamawiając online z bezpłatną przesyłką (czyli odbiorem w salonie empik) zaoszczędziłam parę złotych i miałam pewność, że książka na pewno do mnie dotrze.
Szybko kończę kryminał, który aktualnie czytam i zabieram się za Opanuj swój metabolizm. Idealny dodatek do treningów z Jillian!

A na koniec jako uzupełnienie moich kosmetycznych stałych bywalców do koszyka trafiła:
Joanna Z apteczki babuni: Odżywka jajeczna do włosów - to już moja trzecia buteleczka. Tania, ma dobry skład, pięknie pachnie i moje włosy ją bardzo lubią. Czego chcieć więcej za 5-6zł/200ml ? Polecam
Alterra Różane mydełko - moje ulubione alterrowe mydełko (poza wycofanym maślankowym), zawsze znajduje się na mojej łazienkowej półce. Pięknie pachnie, jest kremowe, nie wysusza i kosztuje ok 2-3zł.

Może któryś z tych kosmetyków jest Waszym ulubieńcem? 
Albo wręcz przeciwnie- kompletnym bublem? 

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Agent...w koronie

Zawsze zachwycam się Waszymi paznokciowymi produkcjami.

Wzdycham, m.in. do fenomenalnych malunków Ewalucji  i Odette Swan. Ich pluszowe misie po prostu wbiły mnie w fotel.
Niestety, nie mam aż takich zdolności plastycznych, ale się nie poddaję!

Stąd moja próba ukoronowania Jamesa Bonda!
... a mianowicie chodzi o lakier z kolekcji OPI Skyfall: Live and let die, który ozłociłam za pomocą lakieru również z kolekcji Skyfall: Goldeneye.

Goldeneye nakładałam lekko stempelkując końcówki paznokci za pomocą kawałka gąbki na wcześniej nałożony lakier Live and let die. Całość utrwaliłam OPI Rapidry

Podoba mi się to połaczenie: Live and let die ma mnóstwo złotych drobinek, więc  Goldeneye pięknie się z nim komponuje.

A jak Wam podoba się ten duet?

piątek, 5 kwietnia 2013

Ulubieńcy marca

Wracam ze spóźnionymi ulubieńcami marca!

Miesiąc temu myślałam, że o tej porze roku będę zachwycać się bajeczną wiosną za oknem... pomarzyć dobra rzecz!
Pielęgnacja:
Alter Medica Aloe Vera żel - rewelacja dla mojej zmęczonej zimnem i ogrzewaniem skóry. Świetnie łagodzi, nawilża i wchłania się błyskawicznie.
Oliwka Hipp - uwielbiam tą oliwkę! Za działanie, zapach i wydajność. Po prostu perełka.
Isana krem do rąk Sheabutter & Kakao - świetny krem z limitowanki Isany. Dobrze pielęgnuje, wygładza i pięknie pachnie - niczym gorąca mleczna czekolada. 
L'biotica Biovax Serum wzmacniające A+E - uwielbiam je! Dobrze wygładza, nabłyszcza i zapobiega plątaniu się włosów. Na dodatek przyjemnie pachnie.
Makijaż:
Essence Vampire's Love Shimmer Powder- ulubiony rozświetlacz w złotej tonacji
Catrice Apricot Smoothie - idealny brzoskwiniowy róż! Świetnie ożywia twarz.
L'oreal Power Volume Colagen - rewelacyjny tusz. Niesamowicie pogrubia rzęsy, nie rozmazuje się i nie kruszy.
Mariza Soft & Colour pomadka nr. 14 - śliczna, kremowa, czerwona szminka, nie wysusza usta.
Essence Circus Circus: Raise curtain for... - trwały cień w kremie w świetnym stalowo szarym odcieniu z mieniącymi się drobinkami.
Inglot kredka nr 44 - idealna cielista kredka na linię wodną. Świetnie powiększa oko.
Paznokcie (jak widać miałam różowo-fioletowy marzec):
OPI Anti-Bleak - ulubieniec! głęboki fiolet o mocnym połysku.
OPI Pink Yet Lavender - śliczne pastelowo-różowe drobinki zatopione w przezroczystej bazie.
OPI Stay the Night - piaskowy lakier wyglądający jak lawa: aksamitna czerń z czerwonymi iskierkami. 
Eveline Colour Instant - piękny lawendowy lakier, niestety nie tak trwały jak OPI.

Książki:

Harlan Coben Bez pożegnania - uwielbiam książki Cobena!  Za Bez pożegnania zabierałam się kilka miesięcy. 
Od dnia, w którym brat Willa Kleina, dwudziestoczteroletni Ken, brutalnie zgwałcił i zamordował ich sąsiadkę Julie, minęło jedenaście lat. Ścigany międzynarodowymi listami gończymi, dosłownie zapadł się pod ziemię. Z czasem rodzina uznała go za zmarłego. Przeglądając dokumenty rodziców, Will natrafia na niedawno zrobione zdjęcie Kena. Wkrótce znika Sheila, narzeczona Willa. Coraz więcej poszlak wskazuje na to, że nie była osobą, za którą się podawała. FBI poszukuje jej jako głównej podejrzanej w sprawie o podwójne zabójstwo. Co łączy Sheilę z serią morderstw i sprawą sprzed jedenastu lat? Czy ona także padła ofiarą zabójcy? Gdzie jest Ken? Will nie zazna spokoju, zanim nie dotrze do prawdy... (źródło okładki i zarysu fabuły: lubimyczytac.pl) Wartka akcja, ciekawa, mocno wciągająca fabuła czyli kolejna świetna książka Cobena. Polecam!

Charlaine Harris Czyste intencje i Czyste sumienie - uwielbiam serię Harris o Lilly Bard. Kilka miesięcy temu przeczytałam poprzednie dwa tomy, a w marcu przeczytałam dwa kolejne.
Lily Bard to młoda dziewczyna mieszkająca w małym miasteczku, pracująca jako sprzątaczka. Ma również za soba dramatyczne przeżycia, które diametralnie zmieniły jej życie. A w wolnym czasie rozwiązuje zagadki kryminalne w swoim (ale także i w rodzinnym) miasteczku.
Czyste intencje :Przed Lily długo odkładana wizyta w rodzinnym mieście. Co gorsze, okazja wymaga falbanek i koronek - jej siostra wyprawia wielkie prowincjonalne wesele. Ale przygotowań nie zdominują bezy, welony i kwiaty. Miejscowy lekarz i pielęgniarka zostali brutalnie zamordowani w swoim gabinecie, a dobrze znany Lily detektyw próbuje odnaleźć porwane dzieci. I wydaje się, że jest w to poważnie zamieszany jej przyszły szwagier. Lily ma tylko kilka dni, żeby dowiedzieć się, kim naprawdę jest Dill. (źródło: okładka, fabuła)

Czyste sumienie: Lily Bard znajduje w lesie ciało Deedry, którą męska część populacji miasteczka znała aż za dobrze. Sytuacja wydaje się oczywista: Deedra zginęła po kłótni z którymś z licznych kochanków. Ale Lily, która jak nikt inny znała zwyczaje swojej klientki, niepokoją szczegóły, na które policja nie zwróciła uwagi. Lily ma też inne sprawy na głowie: jej chłopak ciągle musi podróżować, a ona sama zaczyna się czuć niepokojąco dobrze w miasteczku i chciałaby tu zostać na dłużej. A to wróży same kłopoty. (źródło: okładka, fabuła
Rewelacyjne książki! Bardzo wciągają, czyta się je jednym tchem! 
Bardzo żałuję, że seria o Lilly liczy tylko 5 tomów, bo jest to bardzo ciekawa, niebanalna postać. Polecam gorąco!

Fitness:
Jillian Michaels i jej 30 Day Shred - kocham Jillian! Jej 30 DS jest rewelacyjny! Ten program dał u mnie efekty, których nie osiągnęłam podczas niemal 2 miesięcznych  innych treningów. Rewelacja!
Polecam każdemu treningi z Jillian! Teraz ćwiczę jej Ripped in 30

A co Was zachwyciło w marcu?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...