niedziela, 29 września 2013

Co nowego? Ostatnie wrześniowe zakupy


...nieduże, głównie pielęgnacyjne. 
No i ostatnie w tym miesiącu - bo w końcu niewiele go zostało!

Do Rossmanna zajrzałam skuszona kilkoma promocjami. Do koszyka wpadło:


Jeden z moich żelowych ulubieńców: Dove Deeply Nourishing 500ml/ok.10zł. 
Kocham żele po prysznic Dove miłością prawdziwą nad czym rozwodzić się nie będę, bo jeżeli śledzicie mojego bloga wiecie, że jest to dłuższy związek. Dodam tylko , że kupiłam dwie butle,  bo w mojej łazience żele pod prysznic znikają błyskawicznie.


Zaliczyłam powrót do korzeni - wróciłam po naprawdę długiej przerwie do szamponu Babydream
To z nim lata temu rozpoczęłam przygodę z delikatniejszą pielęgnacją włosów, która diametralnie poprawiła ich kondycje. Babydream nie gościł w mojej łazience od dobrego roku, więc sprawdzę, jak obecnie moje włosy na niego reagują. Uwielbiałam go (pomimo tego, że plątał czasami włosy), mam nadzieję, że się to nie zmieni. 
Kupiłam w ostatnim dniu promocji za 4zł. Pamiętam, że kiedyś te szampony można było upolować za niecałe 3zł. 


Przez wiele miesięcy Rossmann mnie rozpieszczał i co gazetkę był jakiś ciekawy antyperspirant w promocji. A to Dove, a to Nivea, a to Lady Speed Stick. Jako, że testuję teraz antyperspiranty w sztyfcie myślałam, że tym razem znowu uda mi się upolować coś w promocji. Niestety. Same kulki!
Ostatecznie zdecydowałam się na Nivea Dry Comfort - wersja w spray'u spisywała się super, więc mam nadzieję, że nie będzie tak źle. 
Antyperspirantów w kulce nie używałam od lat! Czyli znowu powrót do przeszłości.
Zapłaciłam za niego 7,50zł.


Od tuszu do rzęs wymagam przede wszystkim pogrubienia. Nie lubię maskar wydłużających, bo powodują u mnie efekt owadzich nóżek.
Tusze Maybelline sprawdzają się na moich rzęsach rewelacyjnie. Szczególnie ich niepozorny Volum' Express Turbo Boost. Używam go z przerwami od dobrych siedmiu (!) lat! Zawsze pokornie do niego wracam, bo to mój KWC. 
Rzęsy pomalowane nim są pogrubione, podkręcone i intensywnie czarne



Tusz udało mi się upolować w promocji, bo w Rossmannie od piątku trwa akcja -40% na kosmetyki do makijażu oczu Maybelline.
Za mój tusz zapłaciłam ok.13zł. 


Po obejrzeniu filmiku FlorenceBeauty nabrałam ochoty na jakiś fikuśny olejek do kąpieli. A skoro sól do kąpieli Green Pharmacy uwielbiam, stwierdziłam, że kupię olejek z tej firmy. Nie powiem znalezienie tych kosmetyków wymagało lekkiej gimnastyki - nie było ich ani w Drogerii Naturze, ani w Rossmannie - ale w końcu je znalazłam. Wybrałam Nawilżający olejek kąpielowy 2w1: Sandałowiec, Neroli, Róża. Pachnie pięknie.
Nie jest to tradycyjny olejek - ma formę gęstego żelo-płynu. Więc może służyć jak płyn do kąpieli i  żel pod prysznic. Może to i dobrze, bo gdyby to był tradycyjny tłusty olejek chyba schudłabym 5 kg szorując wannę po kąpieli z nim, albo ktoś kąpiący się po mnie wywinął by w niej orła. 
Jeszcze go nie testowałam, ale zrobię to już dzisiaj. Na pewno dam znać jak się spisał!


Wpadło Wam coś do koszyka w tych ostatnich dniach września?

piątek, 27 września 2013

Ewa to Ty? Czyli mała metamorfoza bloga





Lubicie zmiany? 
Za mną od kilku miesięcy chodzi zmiana wyglądu bloga. 

Co prawda nie mam większych problemów z różnymi akcjami na komputerze ( niektórzy moi znajomi są na tyle odważni, ze czasami się o coś poradzą! Wariaci. ), ale jeżeli chodzi o graficzne sprawy i czary z html...hmm no niestety. 

Ale Nati z bloga Just Beauty (której jeszcze raz ogromnie dziękuje i na której blog Was serdecznie zapraszam - śledzę go już chwilę i naprawdę warto na niego zaglądać) chyba czyta w moich myślach bo zaproponowała mi lifting nagłówka.


Podziwiam ją za odwagę! Dlaczego? 
A dlatego, że ja sama nie wiedziałam jaki nagłówek chciałabym mieć. Nakreśliłam jej sprawę dosyć szeroko, a ona chyba wie lepiej ode mnie czego chcę, albo naprawdę czyta mi w myślach, bo wyczarowała coś co spodobało mi się już za pierwszym razem! 
Czyli nagłówek, który możecie oglądacie aktualnie u góry strony.

Stary nagłówek dla porównania:

Zmieniłam także tytuł bloga z Ewwwa Make Up na Ewa bloguje
Dlatego, że wtedy kiedy zakładam blog czyli 2,5 roku temu (!), myślałam, że będzie to blog skupiający się głównie na tematyce makijażu. Ale sporo czasu minęło i troszkę tematyka bloga uległa zmianie. Bo oprócz makijażowych spraw, jest u mnie sporo kolorówki, książek, kuchni, fitnessu itp, itd. 
Oczywiście zmiana nazwy dostyczy tylko nagłówka - adres strony nie uległ zmianie.

Nie jestem pewna czy to finalna wersja, popracuję może jeszcze nad detalami.
Zatem:

Jak podoba Wam się odświeżony wygląd bloga?
Może macie jakieś sugestie?



czwartek, 26 września 2013

Jesienny liść


...czyli mój dzisiejszy makijaż utrzymany w złoto-brązowej tonacji jesiennych liści; jednej z moich ulubionych. 

Musicie uwierzyć mi na słowo, że błyszczący, miedziany cień ma sporo ciepłych, lekko pomarańczowych iskierek, których aparat nie potrafił uchwycić




Kosmetyki:
Baza Grashka
Paleta Vivo wykorzystałam tylko trzy cienie: pierwszy z prawej z prawej w dolnym rzędzie (miedź z pomarańczowymi tonami) na całej powiece, trzeci z prawej w dolnym rzędzie (chłodny brąz) w załamaniu, kącik wewnętrzny i łuk brwiowy rozświetlony drugim cieniem z prawej w górnym rzędzie śmietankowy) - wszystkie cienie są błyszczące.
Rimmel Glam'eyes Eyeliner
L'oreal Power Volume Colagene

Jakie makijaże oka lubicie nosić jesienią? 
A może pora roku nie ma wpływu na Wasz makijaż?

wtorek, 24 września 2013

Wrześniowa pielęgnacja włosów


Dawno nie było u mnie na blogu wpisu o włosach. 
Zastanawiam się nad wprowadzeniem serii postów na temat pielęgnacji moich włosów, bo sama uwielbiam takie czytać na Waszych blogach.

Dla przypomnienia: mam bardzo długie, ale cienkie i delikatne włosy. Staram się je nawilżać, nabłyszczać i wygładzać jak mogę. Walczę z ich wypadaniem - ale to nierówna walka niestety.
Zatem jak wygląda pielęgnacja moich kosmyków we wrześniu (i w końcówce sierpnia)?

Jeżeli chodzi o szampony to w tym miesiącu króluje u mnie szampon łopianowy Green Pharmacy. Bardzo lubię szampony z tej firmy- chyba każdy się u mnie sprawdził, ale jednak chyba ten z nagietkiem polubiłam najbardziej.
Łopianowy jest delikatny, ale jednocześnie dobrze oczyszcza, wygładza i nawilża włosy. Jednakże, dosyć mocno je plącze - dlatego po sesji z z nim potrzebne jest nałożenie odżywki. Kupiłam już kolejną butelkę tego szamponu o czym pisałam w poprzednim poście. 
Poluję jeszcze na szampon i balsam z granatem i olejkiem arganowym. Na KWC mają rewelacyjne opinie.
Oprócz szamponu z Green Pharmacy używałam dodającego objętości włosom cienkim specyfiku od Yves Rocher, który pokazywałam Wam w poście nt sierpniowych zakupów. Miałam wobec niego wielkie nadzieje, niestety kompletnie nie sprawdził się na moich włosach.
Jakościowo ma same zalety - jest bardzo wydajny, dobrze się pieni, ma lekko żelową konsystencję, niezły skład i przepięknie kwiatowo pachnie.
Niestety na tym jego zalety się kończą. Nie dodaje objętości - wręcz ją odbiera. Obciąża włosy: są oklapnięte i kompletnie się nie układają. Ale muszę przyznać, że ten szampon dobrze nawilża i wygładza włosy. Myślę, że posiadaczki kręconych suchych włosów będą zadowolone.
U mnie aktualnie sprawdza się w...praniu swetrów. No cóż.
Ale na pewno wypróbuję inną wersję szamponów YR.


Moja ukochana odżywka morelowa Alterry została wycofana (tak, wiem wspominam o tym w każdym włochatym poście, ale no cóż tu wiele mówić - nadal mam o to żal), więc musiała poszukać innego ideału. Jeszcze go nie znalazłam, ale muszę powiedzieć, że odżywka Ultra Doux z olejkiem awokado i masłem karite zaprzyjaźniła się z moimi włosami. Jest wydajna, ładnie pachnie, ma kremową konsystencję i przyjemny skład. Co najważniejsze: nawilża, wygładza i ułatwia rozczesywanie. Włosy po wysuszeniu są błyszczące, sypkie i gładkie. Lubię to! Mam w planach zakup innej odżywki z Ultra Doux, ale czuję, że ta jest najlepsza.


Muszę się przyznać, że przez lato nie olejowałam włosów. Gdzie szukać winy? Chyba we mnie i w pogodzie. Po pierwsze stałam się leniem w tym względzie, a winna temu była upalna pogoda. W czasie afrykańskich upałów zwyczajnie nie chciało mi się w olejowanie bawić. Znam teorie mówiące, że w lecie powinno się głównie nawilżać włosy maseczkami, więc mogę czuć się rozgrzeszona!
Uwielbiam maseczki Biovax. Za wszystko: działanie, zapach, konsystencję, wydajność. W sierpniu i wrześniu używałam wersji keratyna + jedwab. Bardzo ładnie nawilża, zmiękcza i wygładza włosy. Jednak nie jest tak dobra jak wersja dla włosów ciemnych. Nakładałam ją średnio raz w tygodniu.


Głownie w sierpniu zdarzało mi się wcierać we włosy na noc żel aloesowy Alter Medica Aloe Vera Żel. Naprawdę fajnie nawilża włosy.


O moich zachwytach Jantarem pisałam już wcześniej w oddzielnym poście. W skrócie: hamuje wypadanie, spowodował wysyp baby hair, przyspieszył wzrost włosów i odżywił włosy. Aplikuję go na skórę głowy za pomocą atomizera, głównie na noc - włosy myję rano.


Ostatnio odbiło mi na punkcie zabezpieczania i nabłyszczania końcówek włosów. 
Moich wrześniowym ulubieńcem był kosmetyk z sierpniowego pudełka ShinyBox - Indola Glamour Sparkling Ends. Ma kremową konsystencję - co jest sporą odmianą, bo głównie trafiałam wcześniej na te w formie olejków - świetnie wygładza, "skleja" rozdwojone końcówki, pięknie nabłyszcza i pachnie. Włosy nie są w ogóle obciążone: są sypkie i miękkie. Dla mnie bomba. 
Od dziś  testuję serum na końcówki Tony & Guy - również z ShinyBoxa tyle, że wrześniowego - zobaczymy czy będzie lepsze niż  Indola.


W końcu kupiłam w H&M wypełniacz do koka a'la myjka do zmywania naczyń.
Nie wiem sama dlaczego tak długo z tym zwlekałam, bo teraz to moja ulubiona fryzura, głównie wtedy, kiedy jestem pokłócona z moimi włosami, czyli gdy nie chcą się kompletnie układać, lub gdy są wyjątkowo oklapnięte. 
Stosuję się do mikro-instrukcji dołączonej do wypełniacza: kucyk, zakładam na niego wypełniacz, otaczam go włosami, okręcam gumką do włosów powstałego donut'a, resztę włosów zaplatam w warkocz lub po prostu zwijam w rureczki i okręcam wokół koka. Wzmacniam wszystko  wsuwkami, dodaję czasami jakąś błyskotkę, lub materiałowego kwiatka i ....


... utrwalam konstrukcję lekko spryskując włosy lakierem. 
W sierpniu i wrześniu był to lakier Isana - podobno nadający objętość. Jest całkiem w porządku  - nie oczekuję od niego cudów. Mam po kuracji Jantarem sporo baby hair, które przy spiętych włosach czasami wyglądają jak lwia grzywa, a lakier trzyma je w ryzach. No i koczek z wypełniaczem spryskany lakierem wygląda ładnie przez cały dzień. Kupiłam go w promocji za 4zł. 


Odkryłyście ostatnio jakiś nowy, ciekawy kosmetyk do włosów?
A może używamy podobnych specyfików?

poniedziałek, 23 września 2013

ShinyBox Wrzesień 2013: Przygotuj się na jesień z ShinyBox


Po naprawdę udanym sierpniowym pudełku ShinyBox, byłam ogromnie ciekawa tego wrześniowego.
Czy będzie równie dobre? A nawet lepsze?
Sprawdźmy zatem, co w tym miesiącu się w nim znalazło:


W środku znalazłam zniżkę 10% na pudełko ShinyBox oraz na zakupy na stronie bioperla.pl.
Gdy przebrnęłam przez ulotki i bibułkę odkryłam pięć kosmetyków ( dwa do makijażu, dwa do włosów i jeden do ciała) oraz saszetkę serum:


Dwa kosmetyki pełnowymiarowe do makijażu:
Róż Paese nr 43 - bardzo ucieszyła mnie obecność tego kosmetyku w pudełku! Po pierwsze róże do policzków kocham, po drugie co raz chętniej odkrywam nowe kosmetyki Paese, no i po trzecie trafił mi się bardzo przyjemny, odcień: idealny na dzień delikatny róż.
Kredka do oczu Glazel z aplikatorem - całkiem ciekawie się zapowiada - jest miękka i mocno napigmentowana.  Zobaczymy jak spiszę się na oku! Firmy Glazel nie znam w ogóle.

Dwa kosmetyki niepełnowymiarowe do włosów:
Szampon Phenome - bardzo jestem ciekawa tego produktu, bo pełnowymiarowa butelka kosztuje aż 75zł/250ml. Czyli sporo! Aloes na pierwszym miejscu w składzie dodatkowo podkręcił moje zainteresowanie.
Serum Tony & Guy - ostatnio mam totalnego bzika na punkcie różnych produktów do zabezpieczania końcówek moich włosów, więc bardzo ucieszyłam się widząc ten mini kosmetyk. I muszę przyznać, że nie znam żadnego produktu Tony & Guy

..i jeden produkt do ciała:
Mleko do ciała Scotish Fine Soap - czyli mleczko do ciała (znowu) kompletnie mi nieznanej marki. Ma przyjemny, pudrowy zapach i ... fikuśną buteleczkę.

Poza tym trafiła do mnie saszetka:


Próbka Dermo Pharma Bio Serum Skin Archi-tec: Kwas traneksamowy, odnowa komórkowa. Pierwsze słyszę o takim czymś jak kwas traneksamowy więc jestem ciekawa co ta saszetka zdoła wyczarować z moją skórą.

Pudełko całkiem ok, ale po poprzednim, które niemal w całości trafiło w mój gust, to wrześniowe pozostawia lekki niedosyt. Ale może to tylko pierwsze wrażenie, poza tym cieszę się bardzo, że będę mogła przetestować kosmetyki marek o których wcześniej nie słyszałam.

A jak Wam podoba się zawartość wrześniowego pudełka?

piątek, 20 września 2013

Co nowego? Wrześniowe zakupy kosmetyczne


I znowu, jak co miesiąc (to już chyba tradycja) ruszyłam do Rossmanna żeby uzupełnić braki na mojej półce w łazience.
Projekt denko sprawił, że zaglądam tam częściej, bo zapasy stopniały już niemal doszczętnie.


Główny cel mojej wyprawy czyli żel pod prysznic. U mnie w łazience tego typu produkty znikają błyskawicznie.
W tej gazetce Rossmanna jest dosyć ubogi wybór żeli pod prysznic w promocji. Długo zastanawiałam się, który wybrać: Wellness & Beauty, Palmolive czy Lirene. Do koszyka wrzuciłam ten ostatni, bo zapach w butelce bardzo mi się spodobał. Niestety, po przyjściu do domu sprawdziłam jego stronę na KWC...i nie jest tak wesoło. Zapach soczystych winogron poza butelką zamienią się ponoć w chemiczny aromacik. No cóż, zobaczymy. Ryzyko za 5,60zł/250ml


Bardzo lubię szampony Green Pharmacy. Często do nich pokornie wracam po wyskokach z szamponami innych marek. Miałam już wersję pokrzywową, łopianową i nagietkową. Całe trio sprawdziło się u mnie świetnie. Dobrze oczyszczają, wygładzają i unoszą u nasady moje włosy. Niestety, zdarza się im plątać włosy, więc bez odżywki ani rusz. Rewelka za niecałe 6zł/300ml. Polecam gorąco.


Z moim dłońmi mam różne przeboje. Szczególnie gdy robi się chłodniej. 
Moje ręce wysuszają się wtedy błyskawicznie i niestety męczą mnie swoja szorstkością. Niewiele kremów do rąk się u mnie sprawdza, więc co chwilkę próbuję czegoś nowego. Tym razem padło na wygładzająco-nawilżający eliksir do rąk i paznokci z 10% UREA z Eveline Aksamitne Dłonie. No i muszę powiedzieć, że jest nieźle! Wcieram ten krem w dłonie i stopy i naprawdę widzę poprawę. Zobaczymy czy potrwa to dłużej. 


Uwielbiam kosmetyki do ciała Dove
A ich serię Purely pampering Shea Butter z wanilią po prostu kocham. Balsam z tej linii zapachowej już mam (widziałam też masło! Będzie moje!), teraz dołączyło do niego mydełko - super duet na jesień dla fanek wanilii. 


Zaczepiłam o Firlit w celu uzupełnienia zapasów wcierki Jantar
O tym cudeńku pisałam sporo w jednym z ostatnich postów. Podsumowałam tam dwumiesięczną kurację.


W moje ręce wpadł także kokosowy zestaw The Body Shop: krem pod prysznic, mydełko i dwie miniaturki: scrub oraz masło do ciała. Wszystko pachnie po prostu bajecznie! Szczególnie scrub - niczym ciastka kokosanki. Zapach bomba - zobaczymy jak te kosmetyki sprawdzą się pod kątem pielęgnacji mojej suchej skóry.

Jesienią sporo czytam o czym wspominałam w poprzednim poście. Tzn. sporo - więcej niż zazwyczaj, bo książki czytam przez cały rok. We wrześniu przeczytałam już dwie - teraz zaczęłam trzecią wychwalaną niesamowicie w internecie: Alibi na szczęście Anny Ficner-Ogonowskiej. Recenzje ma rewelacyjne, ale mam nadzieję, że ja - fanka kryminałów i thrillerów odnajdę się w tej nieco romansowej historii.  Poczytamy, zobaczymy. 
Czytałyście może tę książkę?


W Biedronce kupiłam w końcu podgrzewacze do kominka zapachowego. Słyszałam, że są  najlepsze - no i mogę to potwierdzić, bo w tej cenie nie ma lepszych. 27 szt./ok. 4zł. 
A czy jest Wam wiadomo coś w sprawie zniknięcia z półek w Biedronce świec w szkle? Byłam już w dwóch sklepach i ich nie znalazłam...

A co Wam wpadło do koszyka we wrześniu?

środa, 18 września 2013

Hello Autumn! Czyli moje sposoby na pokochanie jesieni

Już niewiele dni zostało do rozpoczęcia astronomicznej jesieni. Ale muszę przyznać, że już od kilku tygodni czuję ją w powietrzu.
Lubicie jesień? Ja uwielbiam! Ale taką słoneczną, naszą złotą jesień z pięknymi kolorowymi liśćmi, jesiennym zapachem i przyjemną temperaturą.
Jeżeli nie jesteście fankami tej pory roku, może moje jesienne plany i rytuały sprawią, że pokochacie jesień!
Kolorowe liście, kasztany, jesienny zapach uwielbiam tą jesienna atmosferę! Bajecznie kolorowe liście, które pięknie rozjaśniają widok za oknem i ten jesienny zapach, szczególnie odczuwalny podczas słoneczne pogody - zapach rozgrzanych jesiennych liści. Rewelacja.
Szarlotka! Bo kiedy ja piec i jeść jak nie teraz? Nasze polskie jabłka są chyba najsmaczniejsze na świecie, a ciasta z ich użyciem po prostu rozpływają się w ustach. Najbardziej lubię szarlotkę budyniową pod kokosową pierzynką z wanilią i cynamonem. Do tego pyszna gorąca herbata, książka i jestem w niebie!
Książki, prasa, krzyżówki i...ocieplacze cały rok czytam dużo i często. Im grubsza książka, tym lepiej! Czytam średnio jedną książkę na tydzień chyba, że nie mam czasu. 
Niestety, rzadko czytam już papierowe książki - większość pochłaniam na Kindle'u w postaci ebooków. Papierowe książki niestety, zajmują mnóstwo miejsca, a przy moim tempie czytania zostałabym tymi tomiskami zasypana.

Czytanie książek jesienią i zimą sprawia mi chyba najwięcej przyjemności.
Bardzo często traktuję to niemal jak rytuał: parzę dzbanek herbaty, zaplam świeczkę zapachową lub kominek z woskiem Yankee Candle, otulam się kocem i zatapiam się w fotelu czytając książki. Uwielbiam takie popołudnia i wieczory. Szczególnie gdy za oknem pada deszcz.

Nieco rzadziej przeglądam magazyny. Jak już  kiedyś wspominałam - gazety kupuję rzadko, bo zdecydowanie wolę książki. Lecz czasami zdarzy mi się kupić jakaś prasę, jednak czasami minie sporo czasu zanim zabiorę się do jej przeglądania. Najczęściej zabieram się za to gdy na półce uzbiera się już klika magazynów. Ot, taka większa prasówka.
Jesienią zdarza mi się także rozwiązywać krzyżówki. Jednak jest to sporadyczna sprawa podobnie jak w przypadku gazet. A wszystkiemu winne są książki i...
Seriale! Oglądam ich naprawdę sporo i jesień kojarzy mi się z zakończeniem lub przerwą sezonów letnich seriali (Suits, Dexter) i rozpoczęciem nowych, na które z utęsknieniem czekałam.
Już wczoraj w USA miał premierę pierwszy odcinek trzeciego sezonu New Girl. Uwielbiam ten serial - w ciągu 25minut Jessica Day i jej przyjaciele są w stanie poprawić mi humor. Polecam, szczególnie jesiennym ponurakom.
Poza New Girl czekam na nowy sezon mojego ukochanego serialu Hart of Dixie, który premierę będzie miał 7 października. Pod koniec poprzedniego było nieco nerwowo, gdyż pojawienie się jesienią trzeciego sezonu nie było do końca przesądzone. Na szczęście przygody dr. Hart w małym miasteczku w USA znalazły swoje miejsce w jesiennej ramówce. Dawno nie oglądałam tam ciepłego, wprawiającego w błogi nastrój serialu. Uwielbiam każdego z bohaterów. Gorąco polecam.
Ostatnim z tasiemców, na którego powrót również czekam jest Walking Dead. Czwarty sezon serialu rozpocznie się wieczorem 13 października. Prawie przed Halloween.

Świece i woski zapachowe jesienią kocham je najbardziej! Nic tak nie tworzy wspaniałej, ciepłej atmosfery  w domu  jak świece zapachowe lub kominek z woskiem Yankee Candle. Nie wyobrażam sobie chłodnych jesienny wieczorów bez nich. Królują u mnie zapachy ciepłe: cynamonowo - waniliowe.

Herbaty jestem totalną herbaciarą piję je nawet w lecie! Jednakże, nie w takiej ilości jak w czasie chłodniejszych miesięcy. Powolutku robię już zapasy, bo lubię mieć sporo rodzajów  herbat do wyboru.

Jesienne kolory w makijażu i na paznokciach jesienią można więcej! W chłodniejsze miesiące najchętniej sięgam po mocne kolory na ustach: śliwki i czerwienie. które świetnie ożywiają twarz. Na paznokciach noszę podobne kolory, zdecydowanie nieco ciemniejsze i mocniejsze niż latem.

Perfumy jesienią i latem sięgam po moje ulubione ciężkie perfumy, które otulają mnie ciepłym, rozgrzewającym zapachem. W tym roku będzie to woda perfumowana CK Obssesion o mocnym zapachu kojarzącym się z cynamonem, wanilią i jaśminem. 
...trochę ruchu bieganie jesienią sprawia ogromną przyjemność! Widoki, zapachy, temperatura - wszystko nam sprzyja i poprawia humor. Oczywiście zdarzają się deszczowe dni, kiedy nie da się biegać - ciężko tego uniknąć jesienią. Tak czy inaczej fajnie jest chociaż 1-2 razy w tygodniu wybiegać się porządnie po jesiennych ścieżkach!

Lubicie jesień?
Jakie są Wasze patenty na polubienie się z tą porą roku?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...