poniedziałek, 22 grudnia 2014

Planeta Organica Kremowy Scrub do skóry suchej i wrażliwej

Długo szukałam naprawdę dobrego peelingu do twarzy dla suchej i wrażliwej cery. 
Enzymatyczne? Owszem są całkiem ok, ale to nie to samo co peeling mechaniczny. Od lat byłam wierna drobnoziarnistemu peelingowi Perfecta, bo niestety żaden inny nie sprawdzał się lepiej lub nawet porównywalnie dobrze. 
Około miesiąc temu podczas zakupów na stronie Skarby Syberii do wirtualnego koszyka wrzuciłam Scrub do skóry suchej i wrażliwej marki Planeta Organica.
Peeling nie miał wielu ocen na KWC, ale wszystkie były pozytywne. Skład, cena (akurat był w promocji i te dwie opinie na KWC skutecznie mnie przekonały. I nie żałuję!

Scrub zamknęty jest w bardzo estetycznym, prostym plastikowym słoiczku.

 
Scrub ma postać bardzo gęstej pasty z zwieszonymi w niej drobinkami.
Do wykonania peelingu wystarcza mi mała porcja wielkości dużego orzecha laskowego. Pasta po zetknięciu z wilgotną skórą zmienia swoją konsystencję na przyjemnie kremową, lekko się pieni. Liczne drobinki nie rozpuszczają się, więc możemy polerwać skórę jak długo chcemy. Scrub cudownie pachnie jak słodkie waniliowo-pomarańczowe ciasteczka.
Peeling ma bardzo przyjemny skład, napakowany naturalnymi dobrociami. Znajdziemy w nim m.in: masłem Shea, masło kakaowe oraz sporo ekstraktów i olejków roślinnych.
Efekt?
Po peelingu skóra jest bardzo gładka, mięciutka i lekko rozjaśniona. Zero podrażnień, ściągnięcia czy przesuszenia! Scrub pozostawia bardzo delikatny film na skórze.

Peeling Planeta Organica zostanie ze mna na dłużej! Na pewno znowu go kupię, ale nie prędko, bo scrub jest niesamowicie wydajny.

Znacie i lubicie kosmetyki Planeta Organica?

niedziela, 14 grudnia 2014

Evree Max Repair - regeneracja na maksa? + wyniki rozdania

Wraz z nadejściem chłodniejszych miesięcy moja skóra zaczyna strajkować. I to na całego! 
Staje się napięta, przesuszona, szorstka i nadwrażliwa. Naprawdę niewiele kosmetyków potrafi ją skutecznie spacyfikować. 
Oczywiście mam kilka swoich pewniaków w pielęgnacji, ale z chęcią testuję nowości - wiadomo kto wie czy nie okażą się jeszcze większym hitem niż te już znane.

Przez ostatni miesiąc testowałam Regenerujący krem do rąk i Balsam do ciała Evree z serii Max Repair. Z tą raczej mało znaną marką miałam już wcześniej styczność - używałam namiętnie ich rewelacyjnego peelingu do stóp.
Regenerujący krem do rąk do bardzo suchej i podrażnionej skóry zamknięty jest w czerwonej, miękkiej tubie z wygodnym zamknięciem. Producent obiecuje intensywne nawilżenie i uelastycznienie skóry dłoni. No i deklaruje, że kosmetyk jest wolny od parabenów barwników i olejów mineralnych. Rzeczywiście, skład wygląda ciekawie:
Wysoko w składzie znajduje się m.in. gliceryna, mocznik, olejek migdałowy, masło shea, olejek awokado i wosk pszczeli. Brzmi bardzo obiecująco! Ale moje dłonie są niesamowicie spierzchnięte, zniszczone i przesuszone - zatem krem miał naprawdę wysoko postawioną poprzeczkę.
Krem ma lekką konsystencję, łatwo rozrowadza się na dłoniach od razu mocno je wygładzając. Wchłania się szybko, ale na skórze pozostaje wyczuwalna warstewka ochronna. Niestety, jego zapach mnie nie porwał - pachnie lekko mydlanie. Pomimo to polubiłam się z nim, bo naprawdę nieźle radził sobie z nawilżaniem, a przede wszystkim wygładzaniem i zmiękczaniem skóry dłoni. Jednak stosowałam go głównie w ciągu dnia - niestety na noc jest dla mnie za słaby, ale ja na noc najczęściej stosuję konkretne gęste tłuściochy (pokroju mojej ulubionej Mixy Lipidowej), na które zakładam bawełniane rękawiczki. 
Balsamy do ciała Evree kilkakrotnie zwróciły moją uwagę na półce w Rossmannie, ale jakoś nigdy wcześniej o nich nie słyszałam, ani nie czytałam i co u dużo gadać - bałam się zaryzykować. Jednak gdybym wczytała się w skład, myślę, że byłoby inaczej:
Podobnie jak w przypadku kremu producent zapewnia o braku obcności parabenów, barwników i olejów mineralnych w balsamie Max Repair, za to wysoko w składzie znajduję się znowu: gliceryna, mocznik, olej migdałowy, słonecznikowy, arganowy, masło shea... Brzmi nieźle.
Balsam ma gęstą konsystecję,ale pomimo to nie mam problemów z rozprowadzaniem go na wilgotnej po kąpieli skórze. Przyjemnie otula moją suchą i naprawdę nierzadko podrażnioną skórę ochronną warstewką. Efekt to bardzo gładka, miękka i nawilżona skóra bez podrażnień. Balsam jest również bardzo wydajny. Wszystko było by piękne gdyby nie jeden zgrzyt dosyć dla mnie istotny, a mianowicie podobnie jak w przypadku kremu do rąk chodzi o zapach. Jest dla mnie za...świeży. Przynajmniej jak na tę porę roku. Jak może wiecie jest wielką fanką zapachów słodkich (wanilia, kokos to jest to!) lub lekko perfumeryjnych. W balsamie Evree wyczuwam głównie zapach melona. Gdyby nie zapach myślę, że nasza przyjaźń trwałaby dłużej niż to jedno opakowanie, bo nie mogę mu odmówić dobrego wpływu na moją skórę sucharka.

Znacie kosmetyki Evree?

Czas na wyniki rozdania!
Listopadowy ShinyBox trafi do:

Śnieżkiraj


Gratuluję i już piszę do Ciebie maila!

wtorek, 9 grudnia 2014

PRZYPOMINAJKA: Ostatnie 24h rozdania: Wygraj ShinyBox Listopad 2014!

Przypominam, że do jutra (tj. 10.12.2014), do godziny 18:00 można wziąć udział w rozdaniu, w którym do zgarnięcia jest listopadowe pudełko ShinyBox wraz z niespodziankami od sklepu Pewex.

Więcej informacji tutaj: KLIK


środa, 3 grudnia 2014

Ulubieńcy listopada

Czas pędzi jak szalony - to wiemy wszysycy. Ale szybkość z jaką minął mi listopad jest po prostu dla mnie niepojęta. Wydaje mi się, że jeszcze chwilę temu wszędzie królowało Halloween, a tu już mamy grudzień. 
Jednak mimo błyskwicznie mijających dni kilka kosmetyków skradło moje serce w minionym miesiącu.
Pielęgnacja. Na niej skupiam się w chłodniejszych miesiacach jeszcze bardziej niż zazwyczaj:

Biały Jeleń Hipoalregiczny płyn micelarny - rewelacyjnie zmywa makijaż, jest delikatny i nie wysusza delikatnej skóry wokół oczu. Pięknie pachnie, mój nos wyczuwa w nim zapach fiołków.

Planeta Organica Kremowy Scrub do twarzy dla skóy suchej i wrażliwej - po prostu świetny zdzierak do twarzy. Ma formę gęstej pasty z mnóstwem drobinek, która podczas wcierania w skórę zmienia konsystencję na kremową. Pięknie wygładza skórę nie podrażniając jej. Jest niesamowicie wydajny i  ma świetny skład. Pachnie waniliowo-pomarańczowymi ciasteczkami.

The Body Shop Cocnut Body Scrub - znowu peeling, ale tym razem do ciała. Przecudnie pachnie, apetycznym, słodkim kokosem, bardzo dobrze ściera martwy naskórek pozostawiając skórę miękką i gładką. Niestety, jego wydajność nie zachwyca.
Makijaż:
Catrice C'mon Chameleon! - odgrzebany z dna kosmetyczki hit: cień kameleon, dupe MACowego Club łączący odcienie brązu, szarości i zieleni. Świetnie wygląda solo na powiece, jak i tylko w załamaniu. 

W7 Bronzer Honolulu - uwielbiam go przede wszystkim za chłodny odcień. Nadaje efekt skóry muśniętej słońcem. Minusem jest jego tekturowe opakowanie - urocze, ale nietrwałe niestety.

Wibo Extreme Nails - klasycznie czarny lakier o mocnej pigmentacji, dobrym kryciu i ładnym połysku. Jest też trwały - na pazkociach wytrzymuje bez zarzutu ok 4 dni.

Książka
Lubię czytać książki postapokaliptyczne. Jedyną z nich była Piąta Fala Ricka Yanceya, która przeczytałam jakiś czas temu. Zatem kiedy odkryłam, że w Polsce ukazała się jej druga część: Bezkresne morze wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Książkę czyta się błyskawicznie, bo wciąga bez reszty. Jest to literatura raczej młodzieżowa (bohaterowie to nastolatki), ale mnie to nie przeszkadza. Jeżeli lubicie klimaty postapokaliptyczne z elementami Sci-fi to koniecznie sięgnijcie po na razie dwutomową serię Yancey'a Piąta fala.

A co Was zachwyciło w listopadzie? 


poniedziałek, 1 grudnia 2014

3w1: Co kryje listopadowy ShinyBox oraz kilka słów o kosmetykach z październikowego pudełka + ROZDANIE! [zamknięte]

Listopadowy ShinyBox mnie zaskoczył. Pozytywnie.
Po pierwsze tym, że pudełko powstało we współpracy ze sklepem Pewex , niespodzianką od tegoż sklepu i co najważniejsze świetną zawartością:
W pudełku znalazłam sześć produktów pełnowartościowych - cztery do pielęgnacji i dwa do makijażu
Organique Eternal Gold Złoty peeling cukrowy - mój absolutny hit z listopadowego Shiny! Uwielbiam cukrowe peelingi, a ten nie dość, że spełnia ten warunek to zawiera olejki oraz fenomenalnie pachnie: słodko, ale z nutą lawendy. Nie mogę się doczekać pierwszego użycia. 68zł/200ml
Bania Agafii Balsam do włosów Aktywattor wzrostu - faza na kosmetyki rosyjskie trwa  (u mnie się dopiero zaczęła w zeszłym miesiącu) i bardzo ucieszyła mnie obecnośc tego balsamu w pudłeku. Chętnie wypróbuję! 6zł/100ml
Nu Zmywacz do paznokci w chusteczkach - przede wszytskim - bardzo estetyczne opakowanie. W poprzednim Shiny również trafiły do mnie chsteczki i byłam z nich całkiem zadowlona. Zobaczmy jak te się spawdzą. 19zł
Mariza Pomarańczowy peeling do ust - nigdy peelingów do ust nie miałam (poza rewelacyjną pomadka peelingującą z cukrem Sylveco) zatem z miłą chęcią sprawdzę ten przepięknie pachnący pomarańczą cukrowy zdzierak. 10zł
Joko Baza pod cienie - akurat skończyła mi się baza pod cienie, a o tej wiele dobrego słyszałam zatem pudełko Shiny idealnie się wstrzeliło! 23zł
APC 5 cieni w kuleczkach - kolory fajne, pigmentacja też niezła, niestety gorzej z ich formą. Nie wiem jak będzie wyglądała ich aplikacja. obawiam się, że może być problem z nabieraniem cieni na pędzelek. Zastananwiam się nawet czy nie robić z tych kuleczek pyłku. 65zł/5szt
A oprócz kosmetyków znalzłam dwie niespodzniaki od sklepu Pewex:
Koszulkę (świetna jakościowo!) i torbę, w której w sekundzie się zakochałam! Jest z grubego mięsistego materiału, ma mocne uszy, zabawny zimowy nadruk i co najważniejsze - w środku sporą kieszonkę na suwak. Dla mnie bomba.

Podsumowując: Dla mnie pudełko rewelacja. Każdy z kosmetyków znajdzie u mnie zastosowanie i trafia w mój gust i potrzeby. No, może poza cieniami, ale znajdę na nie sposób.
Październikowe pudełko ShinyBox Think Pink również miała ciekawą zawartość:

Norel Żel ujędrniający biust - dobrze nawilża i wygładza, delikatnie napina. Ma świetną żelowo-kremową konsystecję, szybko się wchłania. Polubiłam się z nim.
Yasumi Clean&Fresh Silky Powder - produkt o ciekawej konsystencji pudru który zamienia się w piankę podczas mycia. Niestety, lekko wysuszał cerę i nieco przeszkadzała mi fakt, że nie można nim myć oczu. 
Biały Jeleń Hipalergczny płyn micelarny - rewelacyjny płyn micelarny: delikatny, ale skutecznie zmywa makijaż, nie wysusza skóry. Ślicznie pachnie, jakby fiołkami. Na pewno będę szukać go na półkach sklepowych.
Isadora Pomadka Perfect Moisture Lipstick - przyjemna pomadka w nudziakowym kolorze. Nie wysusza ust, lekko po nich sunie, jest dobrze napigmentowana.
Lichtena Krem dla skóry suchej i wrażliwej- świetny krem, w sam raz dla mojej przesuszonej cery. Niesasmowicie łagodzi i odżywia skórę, niweluje też suche skórki.
Paese Utwardzacz diamentowy - niestety nie miałam wielu okazji żeby go użyć w zeszłym miesiącu, ale na pewno to nadrobię.

Listopadowe pudłeczko Shiny możecie kupić z 10% zniżką wpisując w formularzu zamówienia hasło: TOWAR1KLASA lub... wygrać je w moim rozdaniu!

Do wygrania Listopadowe pudełko ShinyBox Towar Pierwsza klasa wraz z niespodziankami od sklepu Pewex!

Co zrobić żeby mieć szanse je dostać? 
1. Być/zostać publicznym obserwatorem mojego bloga
2. Dodatkowym losem będzie polubienie strony mojego bloga na Facebooku
3. Pozostawienie pod tym postem komentarza z:

  • Nazwą pod jaką obserwujesz mojego bloga i adres mailowy
  • I dodatkowy los (nieobowiązkowy): czyli Twoje imię i dwie pierwsze litery nazwiska pod którym polubiłaś moją stronę na Facebooku

Przykro mi, ale nie wysyłam poza granice Polski :( 

Rozdanie trwa od dziś (tj. 1 grudnia 2014) do godziny 18:00. 10 grudnia 2014. 
Wyniki (mam nadzieję) podam już 10 lub 11 grudnia 2014 na blogu.

Powodzenia! 

niedziela, 16 listopada 2014

Co nowego? Zakupy: Skarby Syberii, Ezebra, Rossmann + Evree

Znowu pomarudzę i przyznam, że cierpię na brak czasu. Myślę, że ma to coś z współnego z tym, że mamy już połowe listopada i właściwie po godzinie 16 na zewnatrz robi się juz ciemno. To spawia że po powrocie z pracy najchętniej nigdzie nie wychodziłabym z domu i zaszyłabym się z gorącą herbatą i książką pod kocykiem. Zazwyczaj tak też robię.
A skoro nie wychodziłam za często z domu to kosmetyki zamawiałam ostatnio przez internet.
Na Ezebra.pl skusiłam się na dwa kulutowe już produkty: róż do policzków Bourjois Pastel Joues w odcieniu Rose Frisson oraz bronzer W7 Honolulu w świetnym chłodnym kolorze, bez pomarańczowych tonów. Oba kosmetyki używam codziennie odkąd tylko trafiły w moje ręce i jak na razie jestem bardzo z nich zadowlona. Ceny: róż 26zł oraz bronzer ok. 15zł
Nie wiem ile już miesięcy czaję się na kosmetyki rosyjskie. Liczba ochów i achów na blogach sięgnęła zenitu, a że akurat na skarbysyberii.pl była promocja na wiele kosmetyków oraz niespodzianka za każde wydane 30zł to postanowiłam ulec temu kuszeniu. 
Naprawdę ciężko było wybrać kilka kosmetyków "na próbę" żeby zobaczyć jak się u mnie sprawdzą, bo co drugi produkt mnie interesował - mają świetne, naturalne składy i ... piękne opakowania - no ale w końcu zdecydowałam się na kilka hitów.
Jednym z nich jest Tonizujące serum do twarzy do 35lat "Zachowanie młodości". Na KWC ma bardzo dobre oceny, więc mam wobec niego naprawdę wysokie wymagania. Ma delikatny pudrowo-cytrynowy zapach i jogurtową konsystencję. Zapłaciłam za nie ok 15zł.
Potrzebowałam jakiegoś delikatego peelingu mechnicznego także po głebokiej analizie wybrałam Planeta Organica Krem -scrub do twarzy dla cey suchej i wrażliwej. Ma świetny skład i pachnie jak pomarańczowe, słodkie ciasteczka. Koszt: ok 17zł
O Drożdzowej masce do włosów Agafii czytałam najwięcej dobrych recenzji. Poza odżywieniem i nawilżeniem włosów jej stosowanie ma na celu przyspieszenie wzrostu włosów. Pachnie słodko ciasteczkami i ma nieco płynną konsystencję (w porównaniu z innymi maskami do włosów). Wcieram ją we włosy i czekam na baby hair! Cena: 13zł
Do koszyka wrzuciłam też saszetkową maskę do włosów Siedmiu Sił. Zobaczymy jak się sprawdzi. Cena: 3,50zł
Ostatnim kosmetykiem zamówionym przeze mnie był Szampon Turecki Hammam Planeta Organica. Jest to szampon wzmacniający do każdego rodzaju włosów. Recenzje obiecują wysyp baby hair. Cena: ok 14zł
A jako prezenty dostałam dwie spore sasztkoe maseczki: Błękitną Glinkę antycellulitową oraz Szmaragdową maskę z rumiankiem i melisą.
Pomimo trwającej promocji 1+1 w Rossmannie, do koszyka wrzuciłam tylko dwa kosmetyki: Lirene Witaminowy Krem do rąk Odżywienie dla skóry suchej oraz odżywkę Timotei z olejkiem arganowym i ekstraktem z jaśminu do włosów suchych i normalnych. Pachnie cudnie i działa świetnie.
W ramach współpracy z marką Evree dostałam do przetstowania balsam do ciała oraz krem do rąk z lini dla skóry bardzo suchej Max Repair. Jestem ich bardzo ciekawa! Mają bardzo obiecujące składy.

A co Wam ostatnio wpadło do koszyka w drogerii?

wtorek, 11 listopada 2014

Ulubieńcy października

Znowu mocno spóźnieni, ale jak najbardziej aktualni ulubeńcy minionego miesiąca. 
Przyznaję, że nie jest to pokaźny zbiór, a to dlatego, że borykam się z moją szalejącą cerą - wraz ze spadkiem temperatury niesamowicie się przesusza i staje się nadwrażliwa, stąd ostatnio niewiele nowości wpuszczam do mojej kosmetyczki.
Pielęgnacja:
Mixa Lipidowy krem do rąk Regeneracja - rewelacyjny krem o bogatej konsystencji. Mam ekstremalnie przesuszone dłonie i on bardzo dobrze sobie z nimi radzi. Jest gęsty, dlatego też stosuję go głównie na noc. I to całkiem hojnie. Rano dłonie są gładkie, nawilżone i ukojone.

Nivea Odbudowująca ożywka w sprayu Long Repair - cudnie wygładza, nabłyszcza i zabezpiecza włosy. Ma wysoko w składzie olej babassu i keratynę. Sądzę, że miała wpływ na poprawę kondycji końcówek moich włosów. 
Makijaż:
Rimmel Lasting Finish 25h - świetny podkład o  żelowo-kremowej konsystencji. Bardzo lubię podkłady Rimmel i na tym również się nie zawiodłam: dobrze kryje, jest trwały i co najważniejsze nie przesusza cery co zdarza się innym długotrwałym podkładom. Na pewno pojawi się osobny post na jego temat.

Etre Belle Mascara Lash X-press & Hyaluronic - czyli tusz z wrześniowego pudełeczka Shiny. Zakochałam się w nim od pierwszego użycia: wydłuża, podkręca i pogrubia rzęsy. Ma świetną silikonową szczoteczkę, która dobrze je rozczesuje. Nie rozmazuje się i nie kruszy. Minus? Cena, bo kosztuje 100zł.

Avon Ultra Color Lipstick: Sangria - moja ukochana pomadka tej jesieni w buraczkowym odcieniu. Oprócz przepęknego koloru cenię ją za brak przesuszania ust i kremową konsystencję.

Książki i film
Niestety, od jakiegoś czasu nie mogę trafić na żadną ciekawą, a przed wszystkim godną polecenia książkę. Ale za to obejrzałam film, który mogę zarekomenodwac z czystem sumieniem na jesienny wieczór. A mowa o Maleficent z Angeliną Jolie w roli główniej.
Historia śpiącej królewny i rzuconej na nią klątwy jest poszechnie znana, a historia złej wróżki, która to zaklęcie na nią rzuciła? Czy zawsze była zła, czy może jakieś wydarzenie ją tak odmieniło? O tym właśnie jest ten film - jest to poprostu inna wersja baśni o śpiącej królewnie. Jeżeli nie lubicie tego typu kilmatów, to możecie się poczuć rozczarowani, bo ja fanka baśni filmowych (uwielbiam Niekończąca się opowieść, Opowieści z Narnii, Złoty Kompas, Gwiezdny pył) jestem nią  po prostu zachwycona.

Fitness
Niestety, nie miałam zbyt wiele czasu na treningi. A jeżeli już go nieco znalazłam ćwiczyłam nowy trening Tone it up łączacy kettlebell i joge. Dla mnie jest to bardzo kuszące połączenie! Rewelacja, nie ma w nim za wiele podsksoków itp, a jednak czuć, że całe ciało pracuje, co  potwierdzają mięśnie następnego dnia dając o sobie znać.

A co Was zachwyciło w październiku?

poniedziałek, 10 listopada 2014

2w1: Co kryje październikowy ShinyBox oraz kilka słów o kosmetykach z wrześniowego pudełka

Październik to miesiąc walki z rakiem piersi, również Shinybox przyłaczył się do tej akcji i pudełko w tym miesiącu nosi nazwę Think Pink. Wewnatrz oprócz kosmetyków dodtakowo znleźć można ulotke z instrukcją samoobadania piersi.
A jakie kosmetyki znalazły się w październikowym ShinyBoxie?
Zawartość pudełka bardzo mnie ucieszyła, niemal każdy z kosmetyków "wstrzelił" się w moje aktualne potrzeby. Trzy pełnowymiarowe kosmetyki - to lubię!
Norel Żel ujędrniający biust o konsysstencji kremowo-żelowej. Czyli kosmetyk który obowiązowo powinien znaleźc się w październikowym pudełku. Duży plus dla Shiny, 50zł/250zł
Yasumi Clean&Fresh Silky Powder - czyli puder do oczyszczania skóry twarzy. Bardzo ciekawy produkt - proszek w zetknięciu się z wodą zmienia się w pianę. Producent obiecuje, że puder nie wysusza i nie podrażnia skóry - jendak troszkę się go obawiam. 49zł/50ml
Biały Jeleń Hipalergczny płyn micelarny - micelki uwielbiam dlatego z miłą chęcią przetestuję  płyn. Co więcej jestem sklepową patriotką i zawsze staram się sięgać po nasze rodzime produkty, dlatego jeszcze chętniej przetetsuje ten kosmetyk. 11,99zł/200ml
Isadora Pomadka Perfect Moisture Lipstick - czyli spora miniaturka pomadki Isadora. Kolor nie do końca trafiony - beżowy nudziak, a ja takich odcieni na ustach raczej nie noszę.
Lichtena Krem dla skóry suchej i wrażliwej - czyli coś idealnie dla mnie! Fajny, bogaty krem, na pewno zużyję go do dna, szczególnie teraz kiedy wraz ze spadkiem tempeatury, moja skóra robi się co raz bardziej sucha i podrażniona.
Paese Utwardzacz diamentowy - nie narzekam na moje paznokcie, ale bardzo chętnie wypróbuję ten bazowy lakier. 18zł/9ml
Jako gratis w pudełku znalazły się chusteczki zmywające lakier do paznokci irmy Jelid. Jestem ich bardzo ciekawa, na pewno kilka sztuk wrzucę do torebki, bo bardzo nie lubię nosić odpryśniętego lakieru na paznokciach.

Podsumowując, bardzo podoba mi się zawartość październikowego Shiny Boxa Think Pink! Najbardziej cieszy mnie Norel Krem-żel ujędrniający, micel Biały Jeleń i krem Lichtena.
We wrześniowym pudełku znalała się jedna perełka - a mowa tu o rewelacyjnym tuszu do rzęs Etre Belle Mascara Lash X-press & Hyaluronic (100zł/szt). Pięknie rozdziela rzęsy, wydłuża, pogrubia i podkręca. Od pierwszego użycia byłam tym tuszem oczarowana i nie rozstaję się z nim do dziś! 
Bardzo dobrze spisał się Grashka Korektor cieni pod oczami (21zł/szt ). Dobrze kryje cienie  i rozświetla okolice oczu. Trzeba jednak nakładać go z umiarem, bo jest mocno pudrowy i może zbierać się w zmarszczkach. 
Bioliq Regenerujący Krem do rąk i paznokci (20zł/180ml ) sprawdził się  całkiem nieźle, poprawnie nawilżał i wygłądzał moje naprawdę mocno przesuszone dłonie, ale znam produkty, które radzą sobie lepiej i ...są tańsze. 
Miniaturka Balneo Kosmetyki Malinowy Zdrój Biosiarczkowy Szampon przeciwłupieżowy (28zł/200ml) powędrowała w odpowiednie ręce, bo nie mam łupieżu, a druga miniaturka Balneo Kosmetyki Malinowy Zdrój Biosiarczkowy żel peelingujący do mycia ciała (28zł/200ml) towarzyszła mi dwukrotnie pod prysznicem i sprawdziła się przyzwoicie. Nie jest to na pewno mocny zdzierak.

Jak Wam podoba się zawartość październikowego ShinyBoxa?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...