środa, 12 marca 2014

Co nowego? Rossmann, Lidl, fitness i książki


Nareszcie zrobiło się wiosennie za oknem.
Tegoroczna zimo-jesień mam nadzieję już nie powróci!

W ciągu ostatnich tygodni udało mi sie odwiedzić Rossmanna w celu uzupełnienia braków kosmetycznych.

Kilka lat temu, jeszcze przed erą bardziej naturalnych kosmetyków w mojej łazience, namiętnie używałam szamponu Gliss Kur Oli Nutritive dla włosów z rozdwojonymi końcówkami. Pamiętam, że wtedy działał rewelacyjnie na moje włosy, dlatego zafundowałam sobie sentymentalną podróż w czasie i kupiłam go w promocji w Rossmannie 400ml/9,99zł. 
Pachnie i pieni się tak samo jak kiedyś, ale na moje włosy działa troszkę inaczej. Wydaje mi się, że je nieco przesusza... Używam go od ok. dwóch tygodni, może coś się jeszcze zmieni.


O mojej miłości do mleczka Isana Med z 5,5% mocznikiem już wiecie, postanowiłam sprawdzić jeszcze 10% wersję. Wypróbowałam i przepadłam! Jest rewelacyjne. Nawilża skórę na długo, po nałożeniu rano jeszcze wieczorem czuję jego działanie, a jestem przesuszonym sucharkiem. Jedyny minus tego mleczka to rozsmarowywanie na skórze i brak zapachu. Jest bardzo tępe, na wilgotnej skórze nie ma szans go rozprowadzić. 
Ale działa na medal!


Mleczko Mixa, o którym nie tak dawno pisałam jest świetne! Rewelacyjnie zmywa, nie powoduje mgły przed oczami i nie zostawia przesadnej powłoczki na skórze. Jednak moja miłość do płynów micelarnych jest tak wielka, że musiałam się skusić na micel Mixy dla skóry bardzo wrażliwej i reaktywnej. Co tu dużo pisać - testuję go od ponad tygodnia i jestem z niego bardzo zadowolona. Jest niesamowicie delikatny, nie wysusza skóry i naprawdę skutecznie zmywa makijaż. I tak jak obiecuje producent - bez pocierania.


Do micela dorzuciłam do koszyka Bogaty krem nawilżający przeciw przesuszaniu dla skóry bardzo suchej z 10% gliceryny i ochronnego masła karite również od Mixy. Sprawdza się jak na razie świetnie. Koi, nawilża, wygładza i pięknie pachnie. Zero podrażnień, oby tak dalej!


Uwielbiam zapach klasycznego kremu Nivea. Dlatego kiedy zobaczyłam na półce w Rossmannie nowość: Nivea Creme Care Kremowy żel pod prysznic o zapachu Nivea Creme - od razu wrzuciłam go do koszyka. Co prawda nie spotkaliśmy się jeszcze z tym żelem w kąpieli, ale zapach ma cudny!


Podczas jednej z promocji sportowych w Lidlu, skusiłam się na 5 kg kettlebell
Wspominałam Wam o moim zainteresowaniu treningami z kettlem już jakiś czas temu. Jak widać Lidl wyszedł na przeciw moim pragnieniom i umieścił kettlebell na moment w ofercie. Znając szalone historie o przepychankach z Lidla, byłam w sklepie bardzo wcześnie.


Ku mojemu zdziwieniu kettle nie cieszyły się wielką popularnością (w przeciwieństwie drążków - widok walczących o nie mężczyzn jest naprawdę bezcenny) i bez problemu jeden egzemplarz trafił do mojego wózka.

Wiem, że 5kg to troszkę mało na początek, ale chciałam się sprawdzić zanim złapię 8 kg kettlebell. Wykonuję kilka treningów z kettlem i mam już swój ulubiony, jest to wciąż: Tone it up Love Your Body with Kettlebells. Szukam ciągle czegoś nowego, ale do tego wracam najczęściej. Trening z kettlem to naprawdę świetna sprawa!


Herbaciara ze mnie totalna! Zazwyczaj piję liściaste herbaty: zielone i czarne. Ostatnio jednak bardzo polubiłam dwie herbaty w piramidkach z Lidla: Sir Edward Herbata zielona z pomarańczą i mandarynką oraz Sir Edward Herbata czarna z owocami tropikalnymi. Są przepyszne! Intensywne w smaku i pozbawione goryczki. No i kosztują tylko 3,50zł. 

Źródło zdjęć okładek i opisu fabuły lubimyczytac.pl klik i klik

Zazwyczaj czytam thrillery, kryminały, fantasy lub sci-fi, dlatego lubię czasami sięgnąć po coś lekkiego. Ostatnio padło na dosyć mocno reklamowaną powieść Kocham Nowy Jork Isabelle Lafleche:
Catherine, trzydziestoletnia prawniczka z Paryża, rozpoczyna pracę na Wall Street w nowojorskim oddziale swojej firmy. Szybko przekonuje się, że biurowe życie pełne jest dworskich intryg. Złośliwe zlecenia koleżanek z pracy, drobne wpadki, podejrzane spojrzenia – we wszystkich kłopotach nie zawodzi jej optymizm i perfumy Diora w torebce. Kocham Nowy Jork to dynamiczna, wciągająca opowieść o nowoczesnej kobiecie, która zdobywa wielki świat. Jak to robi? Przede wszystkim nigdy nie przestaje być sobą (...).
Niestety, ta książka bardzo mnie zawiodła
Strasznie się przy niej wynudziłam - na pewno do połowy, potem akcja nabrała nieco tempa. Poza główną bohaterką, postacie są słabo nakreślone i niezbyt dokładnie opisane. A wszechobecne "lokowanie produktu" działało irytująco. 

Aktualnie czytam nową powieść Harlana Cobena Sześć lat później:
Minęło sześć lat od kiedy Jake Fisher stał w białym wiejskim kościółku i patrzył jak Natalie, miłość jego życia, wychodzi za innego mężczyznę. Przez sześć lat dotrzymywał obietnicy, jaką wymogła na nim Natalie: że zostawi ją i jej męża Todda w spokoju i nie będzie próbował nawiązać z nią kontaktu. Jednak przez tych sześć lat jego uczucia do niej nie wygasły. Jake wciąż myśli o swojej ukochanej i cudownych chwilach jakie spędzili razem w ośrodku pracy twórczej w Vermoncie. Nie może zrozumieć jej nieoczekiwanej decyzji, ani pogodzić się z jej utratą. Tak więc gdy przypadkiem natrafia w internecie na nekrolog Todda, nie może się powstrzymać i biegnie na jego pogrzeb. Tam czeka go największa niespodzianka w jego życiu.? Jake odkrywa wiele niepokojących faktów związanych z jego ukochaną Natalie, a także dowiaduje się czegoś o sobie samym. Te fakty są tak dziwne, że chwilami Jake wątpi w swoje zdrowe zmysły, a swoimi upartymi poszukiwaniami najwyraźniej budzi upiory przeszłości, gdyż nagle jego życie jest poważnie zagrożone...
I jak zawsze w przypadku jego książek - naprawdę nie wiem jak Coben to robi - wciągnęłam się od pierwszej strony. Przeczytałam dopiero jakieś 30% książki, ale jestem nią mocno zaintrygowana i czytam kiedy tylko mogę. Jak na tę chwilę -rewelacja, zobaczymy jak będzie dalej.

A co u Was nowego?

Kosmetycznego, książkowego lub fitnessowego...?

40 komentarzy:

  1. Kettlebell mnie zaskoczył. Nie wiedział, że Lidl je sprzedaje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba pierwszy raz w jego ofercie :)

      Usuń
  2. U mnie właśnie pojawił się post z wczorajszymi zakupami :) niby nic wielkiego ale półka już pełna:)
    Krem z Mixy mnie ciekawi - ostatnio moje dłonie, łokcie i łydki wariują:/ sucharki. W zimie nawet tak źle nie było :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mixa ma krem do przesuszonych miejsc, ostatnio mnie mocno kusił,ale sie oparłam jakimś cudem :P

      Usuń
  3. Micel z Mixa jest obecnie moim ulubionym. Już w użyciu jest trzecia buteleczka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to dopiero pierwsza, ale sprawdza się!

      Usuń
  4. U mnie dużo nowości fitnessowych, bo kupiłam hantelki, matę do ćwiczeń i skakankę z licznikiem. Oprócz tego jeszcze stanik sportowy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U to spore zakupy! :D Widze mocno zabrałaś się za temat fitnessu :D

      Usuń
  5. mleczko z Isany to mój ulubieniec od pierwszego użycia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. Jest rewelacyjne! Tylko zapachu mi brakuje :>

      Usuń
  7. Czekam na szczegółową recenzję kremu Mixy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. balsam pod prysznic nivea zupełnie mi się nie sprawdził. strata czasu i pieniędzy:( ja akurat nie lubię tego zapachu, co mnie skutecznie odstrasza. ale myślałam, że chociaż będzie nawilżał. niestety nic z tego :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przeciez tu nie o balsamie pod prysznic mowa a o normalnym zelu.....

      Usuń
    2. Tak, tak - to żel pod prysznic :) Ten do mycia ;)

      Usuń
  9. Na tę książkę Cobena mam ogromną ochotę, muszę ją dorwać :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już przeczytałam :)
      Jest super, ale uważam, że Coben ma w swoim dorobku lepsze ;)

      Usuń
  10. Bardzo odpowiada mi kremowy żel pod prysznic z Nivea :) Nie próbowałam jeszcze produktów z firmy Mixa, ale może spróbuję.
    Bardzo lubię książki Cobena i własnie w moim stosiku pojawiła się jedna książeczka tego autora :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powieści Cobena są rewelacyjne :) Chociaż ostatnio mnie nieco zawodzą :/

      Super, że żel się sprawdza! :)

      Usuń
  11. Tą isane z mocznikiem muszę koniecznie wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
  12. Isanę z 10% urea musze spróbować-'piątka'była super więc ten pewnie też będzie taki :)
    Nivea również uwielbiam-zapamiętam ten żel bo teraz używam Nivea Creme w białej butli-również jest świetny,pachnący i robi gęstą pianę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Isana 10 % ma bogatszą konsystencję, cudownie i długotrwale nawilża. Cudo :) Mocno polecam :)

      Usuń
  13. Miałam kiedyś kiedyś ten szampon z Gliss Kura i miło go wspominam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lata temu go uwielbiałam, niestety - powrót po latach się nie udał, wszystko wskazuje na to , że to będzie moja ostatnia butelka :/

      Usuń
  14. ciężarek w rossmanie ja aktualnie piłe tam kupiłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piłka też mnie kusi :> Ale zdecydowanie słabiej niż kettlebell :P

      Usuń
  15. Mam ochotę na ten żel pod prysznic Nivea :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Rok temu stałam pod Lidlem chcąc upolować buty sportowe Nike dla mnie i dla taty za ok. 100zł/para :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe skąd ja to znam :D
      Stwierdzam, że Lidl wyzwala pierwotne instynkty :P

      Usuń
  17. U mnie kosmetycznie jak zawsze za dużo ;) Dlatego przez resztę miesiąca będę pościć :P
    Obecnie kończę mleczko Isana Med 5,5% , ale następnym razem wezmę 10%.
    Tylko mam pytanie, czy też maże się na skórze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozprowadza się gorzej niż 5,5 % :/ Na wilgotnej po kąpieli skórze nie dam rady go rozetrzeć :( Trzeba porządnie osuszyć skórę po wyjściu z wanny ;)

      Usuń
  18. Czytałam Kocham Nowy Jork i mi tak książka się podobała.

    OdpowiedzUsuń
  19. Uwielbiam płyn z mixy jest to mój ulubieniec :)
    Zapraszam do siebie i do obserwacji :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam ochotę na to mleczko Isany. Sporo osób się nim zachwyca :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Herbaty z Lidla są naprawdę zacne :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...