środa, 3 grudnia 2014

Ulubieńcy listopada

Czas pędzi jak szalony - to wiemy wszysycy. Ale szybkość z jaką minął mi listopad jest po prostu dla mnie niepojęta. Wydaje mi się, że jeszcze chwilę temu wszędzie królowało Halloween, a tu już mamy grudzień. 
Jednak mimo błyskwicznie mijających dni kilka kosmetyków skradło moje serce w minionym miesiącu.
Pielęgnacja. Na niej skupiam się w chłodniejszych miesiacach jeszcze bardziej niż zazwyczaj:

Biały Jeleń Hipoalregiczny płyn micelarny - rewelacyjnie zmywa makijaż, jest delikatny i nie wysusza delikatnej skóry wokół oczu. Pięknie pachnie, mój nos wyczuwa w nim zapach fiołków.

Planeta Organica Kremowy Scrub do twarzy dla skóy suchej i wrażliwej - po prostu świetny zdzierak do twarzy. Ma formę gęstej pasty z mnóstwem drobinek, która podczas wcierania w skórę zmienia konsystencję na kremową. Pięknie wygładza skórę nie podrażniając jej. Jest niesamowicie wydajny i  ma świetny skład. Pachnie waniliowo-pomarańczowymi ciasteczkami.

The Body Shop Cocnut Body Scrub - znowu peeling, ale tym razem do ciała. Przecudnie pachnie, apetycznym, słodkim kokosem, bardzo dobrze ściera martwy naskórek pozostawiając skórę miękką i gładką. Niestety, jego wydajność nie zachwyca.
Makijaż:
Catrice C'mon Chameleon! - odgrzebany z dna kosmetyczki hit: cień kameleon, dupe MACowego Club łączący odcienie brązu, szarości i zieleni. Świetnie wygląda solo na powiece, jak i tylko w załamaniu. 

W7 Bronzer Honolulu - uwielbiam go przede wszystkim za chłodny odcień. Nadaje efekt skóry muśniętej słońcem. Minusem jest jego tekturowe opakowanie - urocze, ale nietrwałe niestety.

Wibo Extreme Nails - klasycznie czarny lakier o mocnej pigmentacji, dobrym kryciu i ładnym połysku. Jest też trwały - na pazkociach wytrzymuje bez zarzutu ok 4 dni.

Książka
Lubię czytać książki postapokaliptyczne. Jedyną z nich była Piąta Fala Ricka Yanceya, która przeczytałam jakiś czas temu. Zatem kiedy odkryłam, że w Polsce ukazała się jej druga część: Bezkresne morze wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Książkę czyta się błyskawicznie, bo wciąga bez reszty. Jest to literatura raczej młodzieżowa (bohaterowie to nastolatki), ale mnie to nie przeszkadza. Jeżeli lubicie klimaty postapokaliptyczne z elementami Sci-fi to koniecznie sięgnijcie po na razie dwutomową serię Yancey'a Piąta fala.

A co Was zachwyciło w listopadzie? 


11 komentarzy:

  1. Fajni ulubieńcy :) Muszę wreszcie się zebrać i nakręcić filmik z nimi :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszyscy tak chwalą ten brązer W7 Honolulu, że chyba się na niego zdecyduję w końcu. To byłby mój pierwszy brązer, ale wszyscy mówią, że krzywdy nim sobie nie zrobię ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja również należę do osób które lubią Honolulu, obecnie moje mi się kończy i kolejne opakowanie pewnie wpadnie w moje ręce :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam Honolulu i byłam z niego w miarę zadowolona, ale niestety po kilku godzinach znikał z mojej twarzy :(

    OdpowiedzUsuń
  5. nigdy w życiu nie miałam czarnego lakieru, to nie mój kolor

    OdpowiedzUsuń
  6. Żadnego z produktów nie znam, ale ciekawi mnie micel ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo chcialabym sprobowac tego peelingu z TBS :)

    OdpowiedzUsuń
  8. W przyszłości chciałabym zająć się makijażem profesjonalnie. Mogłabym liczyć na pomoc? Szczegóły tutaj http://kinguskablog.blogspot.com/2014/12/poczatkujaca-makijazystka-pomocy.html

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...