poniedziałek, 28 lipca 2014

Co nowego? Zakupy kosmetyczne w lipcu

Mamy lato w pełni! 
Nie spodziewałam się, że tegoroczne wakacje (a szczególnie lipiec) będą takie upalne.
W lipcu odwiedziłam kilka drogerii w celu uzupełnienia braków kosmetycznych ale także upolowania nowości.
O Nawilżającym musie do włosów Pantene czytałam i słyszałam sporo dobrego. Przy okazji zakupów w Rossmannie postanowiłam dać mu w końcu szansę. Akurat był w promocji za ok. 15zł. Używam go od ok. trzech tygodni i jestem z niego bardzo zadowolona. Włosy są gładkie, sypkie i zabezpieczone przed puszeniem.
Konsystencja musu oraz piękny zapach tej odżywki dodatkowo umilają jej stosowanie. Zdecydowanie zasłużyła na osobny post!
Dove Original antyperspirant - w ostatnich miesiącach błądziłam po różnych antyperspirantach, ale dzięki temu już wiem, że nie ma lepszego niż Dove Original!
Podobnie ma się sprawa jeżeli chodzi o żele pod prysznic. Najlepiej na mojej suchej skórze sprawdzają się właśnie te z Dove. W Rossmannie zaopatrzyłam się w nowość Dove Carring Protection. Zobaczymy jak się sprawdzi.
Jako wierna fanka kosmetyków Dove postanowiłam w kocu dać szanse odżywce do włosów tej marki. Padło na Dove Nutritive Solutions dla suchych i puszących się włosów. Jestem jej bardzo ciekawa. Na razie czeka na swoją kolej.
Szukałam jakiegoś dobrego żelu do mycia twarzy. Akurat w promocji był Lirene Żel do mycia twarzy do skóry suchej,  dlatego też po szybkiej konsultacji z wizażowym KWC wylądował w koszyku. 
Jestem z niego bardzo zadowolona! Dobrze (ale nieagresywnie) myje, nie wysusza, ma świetną kremową konsystencję i miły zapach. Na pewno do niego wrócę. Chociaż ostrzę sobie ząbki na emulsję do mycia twarzy z Alterry.
Mój ukochany krem Alterra dla skóry bardzo wrażliwej zniknął z rossmannowskich półek. 
Przed rzuceniem się w otchłań rozpaczy uchroniły mnie nowe kremy Alterra dla skóry suchej z winogronami oraz białą herbatą. Przed zakupem hamowała mnie jedynie obecnośc alkoholu dosyć wysoko w składzie, ale jednak zdecydowałam się na zakup kremu na noc. I to była świetna decyzja!
Krem sprawdza się bardzo dobrze na mojej cerze. Tak dobrze, że zasłużył na osobny post!
Peelingi enzymatyczne nie są złe, ale jakoś nadal uwielbiam te mechaniczne. Szczególnie ten z Perfecty Oczyszczanie dla skóry normalnej i suchej. Nie znam lepszego! Cudownie wygładza cerę. Musze poszukać pełnowymiarowego opakowania.
Nie opalam się. Po pierwsze nie mam czasu, po drugie...szkoda mi skóry.
Ratuję się samoopalaczami. Ostatnio wpadła mi w ręce saszetka Eveline Selftan z żelowym samoopalaczem. Rewelacyjny produkt! Łatwo się rozprowadza, typowy samoopalaczowy smrodek jest bardzo delikatny, a uzyskana opalenizna ma ładny brązowawy odcień. Polecam! Szkoda, że nie spotkałam pełnowymiarowej wersji tego samoopalacza.
Uzupełniłam też zapas mojego ulubionego makijażowego duetu: czyli eyelinera Rimmel Glam'eyes oraz maskary Maybelline The Colossal Volum' Express w wersji Smoky eyes. Oba produkt gorąco polecam.
W połowie lipca w moje ręce trafiły dwa cienie Maybelline Color Tattoo 24h w niedostępnych niestety stacjonarnie w Polsce odcieniach: Barely Branded (połyskujący kolor szampana) oraz Bad to the Bronze ( mix starego złota z brązem). Od pierwszego użycia jestem w nich zakochana. Szczególnie w tej ciemniejszej wersji.
Z miłą chęcią zaglądam do sklepików firmowych Ziaja. Bardzo lubię kosmetyki tej marki, a czasami ciężko dostać je w popularnych drogeriach.
Podczas ostatniej wizyty kupiłam jeden z moich ulubionych kremów: Krem do rąk i stóp Głęboko odżywczy. Kosztuje tylko ok 6zł a rewelacyjnie sprawdza się na moich przesuszonych stopach i dłoniach. Ideał na noc.
Oprócz kremu do stóp sięgnęłam także po Krem regenerujący-natłuszczający z serii Ziaja Med dla skóry atopowej. To już moja druga tubka tego kremu. Rewelacyjnie łagodzi podrażnienia i nawilża. Niweluje suche skórki i bajecznie sprawdza się pod makijaż. Podkład utrzymuje się na nim dłużej niż na innych kremach. Polecam nadwrażliwcom i sucharkom. Cena ok 13zł


A co Wam w drogeriach wpadło ostatnio do koszyka?

niedziela, 27 lipca 2014

2w1: Co kryje lipcowy Shiny Box Summer Story oraz kilka słów o kosmetykach z czerwcowego pudełka


Co może kryć letnie pudełko ShinyBox?
Spodziewałam się kremu z filtrem, bądź jakiegoś specyfiku po opalaniu, kolorowego eyelinera lub bronzera.
A co znalazło się w pudełku (chyba najlżejszym w historii) ?
W pudełku o pięknym letnim designie znalazłam pięć kosmetyków pełnowymiarowych.
BingoSpa Chłodzący żel po opalaniu z aloesem - produkt kompletnie dla mnie nieprzydatny jeżeli chodzi o łagodzenie skutków opalania, ponieważ się nie opalam. Nie mam na to czasu - wspomagam się samoopalaczami. Ale! Zamierzam go używać kiedy wybieram się biegać - żel ma powalający intesnywnością zapach mięty, więc mam nadzieję, że skutecznie odstraszy komary, które zawsze mnie atakują w trakcie wieczornego joggingu.
Glazel Lakier winylowy do paznokci - uff trafił mi się na szczęście, letni koralowy odcień. A już się bałam, że znowu zieleń albo błękit. Pomalujemy - zobaczymy!
Yasumi Ampułka pielęgnacyjna Vitamin C - ten maluszek ma tylko 3ml i tak - to jest produkt pełnowymiarowy. Jestem go ogromnie ciekawa, szkoda, że to tylko 3ml i nie będę mogła go dokładnie przetestować. Tym bardziej, że trafiła do mnie wersja z witaminą C.
Etre Belle Longlasting Eye Shadow Pen - i znowu - uff - trafił do mnie na szczęście odcień który na bank wykorzystam, czyli jasny perłowy róż, roziskrzony maleńkimi drobinkami. Jestem go bardzo ciekawa, ma mocną pigmentację, więc mam co do niego dobre przeczucia. Martwi mnie tylko sposób aplikacji.
Venita Solar Pomadka ochronna z filtrem UV SPF 6 - moim zdaniem najsłabszy kosmetyk z pudełka. Opakowanie przedpotopowe, ochrona SPF 6 czyli właściwie żadna...  Może chociaż dobrze nawilża usta.
Podsumowując: Mam mieszane uczucia co do lipcowego pudełka. Jestem rozczarowana jeżeli chodzi o wielkość kosmetyków znajdujących się w pudełku. Szczególnie z ampułki Yasumi. Na plus: lakier, cień i wspomniana ampułka. Sama nie wiem co o tym pudełku myśleć. Zobaczymy czy te kosmetyki okażą się hitem.
Czerwcowe pudełko nie wywołało moich zachwytów zaraz po otwarciu, ale gdy już przetestowałam te kosmetyki - cofam wszystko! Urodzinowe pudełko naprawdę zaskakuje. Pozytywnie.

Etre Belle Maska kolagenowa do twarzy - bardzo dobry kosmetyk. Pachnie miodowo, ładnie nawilża i wygładza skórę. Niestety moim zdaniem nie jest warta swojej ceny 131zł /50ml

Marion Serum Termoochronne- stosowałam je na włosach poniżej ucha przed suszeniem suszarką. Jest bardzo wydajne, ładnie pachnie, mocno nabłyszcza, nie obciąża włosów i co najważniejsze - rzeczywiście zabezpiecza włosy przed działaniem temperatury. 

Dove Invisible dry antyperspirant - uwielbiam antyperspiranty Dove, ale ten to niestety spore rozczarowanie. Ładnie pachnie, ale słabo chroni. Zresztą wydaje mi się, że na mnie słabo działają antyperspiranty nie pozostawiające śladów.

Organique Peeling solny z masłem Shea - rewelacja, tylko musiałam nauczyć się go używać. Drobinki peelingujące (sól) znajdują się pod warstwą olejku, więc trzeba dobrze zamieszać w słoiczku zanim się go użyje. Peeling mocno ściera martwy naskórek, ale pozostawia na skórze warstewkę regenerującego olejku co mnie ogromnie cieszy. Niesamowicie wygładza skórę. Minusem jest bliżej nie sprecyzowany zapach i średnia wydajność.

Syis Gąbeczka Make up Blender - zakochałam się w tej gąbeczce, nie wyobrażam sobie teraz makijażu bez niej. Świetnie rozprowadza podkład na twarzy zapewniając bardzo naturalny wygląd cery zarazem dając ładne krycie. Niestety, po miesiącu używania niestety widać już jej zużycie.

Mosquiterum spray - komary mnie uwielbiają! Mosquiterum przetestowałam i stwierdzam, że działa! Zero ukąszeń po wieczornym ognisku.

Pomadkę z peelingiem Sylveco - rewelacyjna pomadka. Używam ją codziennie przed snem. Cukier pięknie peelinguje usta, olejki zawarte w pomadce mocno regenerują dzięki czemu budzę się z cudownie miękkimi i gładkim ustami bez suchych skórek. Polecam.

Podsumowując: Świetne pudełko! Jedyny minus to antyperspirant Dove oraz nie do końca potrzebny mi ( poza jednorazowym wyjściem) spray na komary.

A jak Wam podoba się zawartość lipcowego Shiny?

wtorek, 15 lipca 2014

Rimmel Match Perfection Podkład & Korektor. Duet idealny?


Kto powiedział, że wśród drogeryjnych podkładów nie mozna znaleźć perełki?
Podkłady Rimmel całkiem dobrze współpracują z moją cerą.
Miałam już dwa: bardziej kryjący Lasting Finish i lekki Wake me up. Z obu byłam bardzo zadowolona, dlatego też postanowiłam dać szanse kolejnemu odkładowi z rodzinny Rimmel.
Rimmel Match Perfection jest zamknięty w szklanej butelce z wygodną - i co ważne - sprawną pompką.Wybrałam odcień 200 Soft Beige, który idelnie komponuje się z moją cerą. 
Podkład śwetnie rozporwadza się na skórze i bardzo natulanie wygląda. Jest niemal niewidoczny! Skóra jest rozświetlona, gładka, a wszystkie ewentualne niedoskonałości (poza cieniami pod oczami) są przykryte.
Producent obecuje, że podkład nie będzie pozostawiał śladów i muszę się z tym zgodzić! Podkład po zastygnięciu nie "odbija" się na telefonie ani nie brudzi ubrań. 
Co do trwałości, może nie jest taka jak głosi  etykieta - 16 godzinna, ale jak dla mnie, czyli osoby, która często dotyka swojej twarzy jest wystarczająca. Makijaż wytrzymuje bez zarzutu do 6 godzin.
Poza tym co mnie ogormnie cieszy - nie wysusza, nie podrażnia i nie podkreśla suchych skórek. Jest wydajny i ma SPF 18.
Świetnym dopełnieniem dla podkładu Rimmel Match Pefection jest korektor z tej samej serii.
Kosmetyk zamknięty jest w tubce sprytnie zakończonej pędzelkiem, co bardzo ułatwia aplikację i czyni ją bardziej precyzyjną.
Korektor Match Perfection podobnie jak podkład rewelacyjnie stapia się ze skórą. Uzywam go głównie do korygowania cieni pd oczami oraz w okolice skrzydełek nosa. Cieni po oczami nie zamaskuje w 100%, ale i tak stopień krycia jest dla mnie zadowalający. Nie roluje się i nie zbiera się w złamaniach skóry. 
Świetny korektor, idealnie współgra z podkładem z tej smej linii. Chociaż nie ukrywam, że znalzałam dla niego godnego i ... tańszego konkurenta. Ale o tym już wkrótce.
Podsumowując: Jeżeli poszukujecie podkładu i korektora, który daje przyzwoite krycie, ładne rozświetlenie jedocześnie bedąc niewidocznym na skórze to musicie przetetsować duet Rimmel Match Perfection. Podkład trafia o moich ulubieńców.

Znacie korektor lub podkład Rimmel Match Perfetion?

wtorek, 8 lipca 2014

Co nowego? Urlopowo: małe zakupy i książki

Jak powszechnie wiadomo wszystko co dobre szybko się kończy. 
Niestety mój urlop powoli dobiega końca. Urlop od pracy i - jak widać było w ostatnim tygodniu - także blogosfery.
Jednak powoli wracam do "normalności". Przypieczętowaniem tego była wyprawa na ciuchowe wyprzedaże, przy okazji zajrzałam do Rossmanna, Hebe i Inglota na małe zakupy uzupełniające braki w kosmetyczce.
Timotei Intense Repair odżywka do włosów zniszczonych - kupiona przez przypadek w promocji za 6 zł, bardzo dobrze sprawdza się na moich włosach - wygładza je i nawilża. I przepięknie pachnie. Polecam, to już moja druga butelka.
Lirene Żel + oliwka pod prysznic - o tej żelo-oliwce czytałam sporo dlatego w końcu się skusiłam i wrzuciłam ją do koszyka. No i się rozczarowałam. Po pierwsze - zapach, miał być przyjemnie owocowy, a niestety podczas mycia pachnie sztuczną cytryną. Po drugie słaba wydajność i mało piany. Po trzecie - brak poprawy nawilżenia skóry Niestety, już więcej do niej nie wrócę.
Garnier Nawilżenie 7 dni Wygłądzjące mleczko do ciała mango - na lato potrzebowałam czegoś lekkiego, ale mocno nawilżającego. Padło na mleczko od Garniera. Używam go od około tygodnia i całkiem dobrze sie sprawdza. Jest lekki i szybko się wchłania pozostawiając skórę miękką i rzeczywiście bardziej gładką. Zobczymy jak sprawdzi się na dłuższą metę.
Isana Body Creme Sheabutte & Kakao - kolejny produkt do którego przymierzałam się od miesięcy. Co prawda znamy się od ok. tygodnia, ale muszę przyznać, że jestem tym kremem po prostu oczarowana. Przepięknie pachnie czekoladą, mocno nawilża, wygładza i regeneruje. Rewelacja. Jedyny minus to trzeba się troszkę napracować podczas aplikacji po kąpieli, kiedy skóra jest jeszcze lekko wilgotna.
W Hebe sięgnełam po korektor Bell Multi Mineral Anti-age. Nie ukrywam, że przymierzałam się do tego zakupu już narawdę długo. Używam go od ok. tygodnia i jak na razie sprawdza się naprawdę dobrze - przede wszystkim ładnie kryje cienie pod oczami. Niestety paleta odcieni do wyboru jest naprawdę uboga. Ale za to cena jest przywoita: ok 10-12zł.
Cień Mac Brule to mój idealny cielaczek. Niestety powoli już mi się kończy, zatem zaczęłam się rozglądać z jakimś godnym ale tańszym zastępcom. Dziewczyny z Wizażu podpowiedziały mi, że Inglot 353 to dupe MACowego Brule. Z tą wiedzą udałam się do salonu Inglota i...zostałam przekonana przez sprzedawczynie ( jak nigdy!), że będzie o dla mnie stanowczo za jasny odcień i że muszę wybrać 328. No i dałam się przekonać i ogólnie jestem zadowolona, bo to jest ładny, cielisty cień, jednak bardziej wpadający w żółte tony. Potestuję dłużej i dam znać.

 
Żródło: lubimyczytac.pl
W ostatnim czasie przeczytałam dwie książki: Kwiaty na poddaszu Virginii Andrews oraz Niechciane Kristiny Ohlsson. O ile Kwiaty mnie specjalnie nie zachwyciły, to Niechciane mogę z czystym sumieniem polecić. Świetny skandynawski thriller -bardzo wciągąjący! Nie jest to jakaś wydumana intryga kryminalna, ale książkę czyta się szybko i przyjemnie. 
Pozostałam w klimacie skandynawskich thillerów i zabrałam się za trzeci tom perypetii Harry'ego Hole'a Czerwone gardło Jo Nesbo. Zapowiada się bardzo ciekawie.

A co u Was nowego?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...