niedziela, 16 listopada 2014

Co nowego? Zakupy: Skarby Syberii, Ezebra, Rossmann + Evree

Znowu pomarudzę i przyznam, że cierpię na brak czasu. Myślę, że ma to coś z współnego z tym, że mamy już połowe listopada i właściwie po godzinie 16 na zewnatrz robi się juz ciemno. To spawia że po powrocie z pracy najchętniej nigdzie nie wychodziłabym z domu i zaszyłabym się z gorącą herbatą i książką pod kocykiem. Zazwyczaj tak też robię.
A skoro nie wychodziłam za często z domu to kosmetyki zamawiałam ostatnio przez internet.
Na Ezebra.pl skusiłam się na dwa kulutowe już produkty: róż do policzków Bourjois Pastel Joues w odcieniu Rose Frisson oraz bronzer W7 Honolulu w świetnym chłodnym kolorze, bez pomarańczowych tonów. Oba kosmetyki używam codziennie odkąd tylko trafiły w moje ręce i jak na razie jestem bardzo z nich zadowlona. Ceny: róż 26zł oraz bronzer ok. 15zł
Nie wiem ile już miesięcy czaję się na kosmetyki rosyjskie. Liczba ochów i achów na blogach sięgnęła zenitu, a że akurat na skarbysyberii.pl była promocja na wiele kosmetyków oraz niespodzianka za każde wydane 30zł to postanowiłam ulec temu kuszeniu. 
Naprawdę ciężko było wybrać kilka kosmetyków "na próbę" żeby zobaczyć jak się u mnie sprawdzą, bo co drugi produkt mnie interesował - mają świetne, naturalne składy i ... piękne opakowania - no ale w końcu zdecydowałam się na kilka hitów.
Jednym z nich jest Tonizujące serum do twarzy do 35lat "Zachowanie młodości". Na KWC ma bardzo dobre oceny, więc mam wobec niego naprawdę wysokie wymagania. Ma delikatny pudrowo-cytrynowy zapach i jogurtową konsystencję. Zapłaciłam za nie ok 15zł.
Potrzebowałam jakiegoś delikatego peelingu mechnicznego także po głebokiej analizie wybrałam Planeta Organica Krem -scrub do twarzy dla cey suchej i wrażliwej. Ma świetny skład i pachnie jak pomarańczowe, słodkie ciasteczka. Koszt: ok 17zł
O Drożdzowej masce do włosów Agafii czytałam najwięcej dobrych recenzji. Poza odżywieniem i nawilżeniem włosów jej stosowanie ma na celu przyspieszenie wzrostu włosów. Pachnie słodko ciasteczkami i ma nieco płynną konsystencję (w porównaniu z innymi maskami do włosów). Wcieram ją we włosy i czekam na baby hair! Cena: 13zł
Do koszyka wrzuciłam też saszetkową maskę do włosów Siedmiu Sił. Zobaczymy jak się sprawdzi. Cena: 3,50zł
Ostatnim kosmetykiem zamówionym przeze mnie był Szampon Turecki Hammam Planeta Organica. Jest to szampon wzmacniający do każdego rodzaju włosów. Recenzje obiecują wysyp baby hair. Cena: ok 14zł
A jako prezenty dostałam dwie spore sasztkoe maseczki: Błękitną Glinkę antycellulitową oraz Szmaragdową maskę z rumiankiem i melisą.
Pomimo trwającej promocji 1+1 w Rossmannie, do koszyka wrzuciłam tylko dwa kosmetyki: Lirene Witaminowy Krem do rąk Odżywienie dla skóry suchej oraz odżywkę Timotei z olejkiem arganowym i ekstraktem z jaśminu do włosów suchych i normalnych. Pachnie cudnie i działa świetnie.
W ramach współpracy z marką Evree dostałam do przetstowania balsam do ciała oraz krem do rąk z lini dla skóry bardzo suchej Max Repair. Jestem ich bardzo ciekawa! Mają bardzo obiecujące składy.

A co Wam ostatnio wpadło do koszyka w drogerii?

wtorek, 11 listopada 2014

Ulubieńcy października

Znowu mocno spóźnieni, ale jak najbardziej aktualni ulubeńcy minionego miesiąca. 
Przyznaję, że nie jest to pokaźny zbiór, a to dlatego, że borykam się z moją szalejącą cerą - wraz ze spadkiem temperatury niesamowicie się przesusza i staje się nadwrażliwa, stąd ostatnio niewiele nowości wpuszczam do mojej kosmetyczki.
Pielęgnacja:
Mixa Lipidowy krem do rąk Regeneracja - rewelacyjny krem o bogatej konsystencji. Mam ekstremalnie przesuszone dłonie i on bardzo dobrze sobie z nimi radzi. Jest gęsty, dlatego też stosuję go głównie na noc. I to całkiem hojnie. Rano dłonie są gładkie, nawilżone i ukojone.

Nivea Odbudowująca ożywka w sprayu Long Repair - cudnie wygładza, nabłyszcza i zabezpiecza włosy. Ma wysoko w składzie olej babassu i keratynę. Sądzę, że miała wpływ na poprawę kondycji końcówek moich włosów. 
Makijaż:
Rimmel Lasting Finish 25h - świetny podkład o  żelowo-kremowej konsystencji. Bardzo lubię podkłady Rimmel i na tym również się nie zawiodłam: dobrze kryje, jest trwały i co najważniejsze nie przesusza cery co zdarza się innym długotrwałym podkładom. Na pewno pojawi się osobny post na jego temat.

Etre Belle Mascara Lash X-press & Hyaluronic - czyli tusz z wrześniowego pudełeczka Shiny. Zakochałam się w nim od pierwszego użycia: wydłuża, podkręca i pogrubia rzęsy. Ma świetną silikonową szczoteczkę, która dobrze je rozczesuje. Nie rozmazuje się i nie kruszy. Minus? Cena, bo kosztuje 100zł.

Avon Ultra Color Lipstick: Sangria - moja ukochana pomadka tej jesieni w buraczkowym odcieniu. Oprócz przepęknego koloru cenię ją za brak przesuszania ust i kremową konsystencję.

Książki i film
Niestety, od jakiegoś czasu nie mogę trafić na żadną ciekawą, a przed wszystkim godną polecenia książkę. Ale za to obejrzałam film, który mogę zarekomenodwac z czystem sumieniem na jesienny wieczór. A mowa o Maleficent z Angeliną Jolie w roli główniej.
Historia śpiącej królewny i rzuconej na nią klątwy jest poszechnie znana, a historia złej wróżki, która to zaklęcie na nią rzuciła? Czy zawsze była zła, czy może jakieś wydarzenie ją tak odmieniło? O tym właśnie jest ten film - jest to poprostu inna wersja baśni o śpiącej królewnie. Jeżeli nie lubicie tego typu kilmatów, to możecie się poczuć rozczarowani, bo ja fanka baśni filmowych (uwielbiam Niekończąca się opowieść, Opowieści z Narnii, Złoty Kompas, Gwiezdny pył) jestem nią  po prostu zachwycona.

Fitness
Niestety, nie miałam zbyt wiele czasu na treningi. A jeżeli już go nieco znalazłam ćwiczyłam nowy trening Tone it up łączacy kettlebell i joge. Dla mnie jest to bardzo kuszące połączenie! Rewelacja, nie ma w nim za wiele podsksoków itp, a jednak czuć, że całe ciało pracuje, co  potwierdzają mięśnie następnego dnia dając o sobie znać.

A co Was zachwyciło w październiku?

poniedziałek, 10 listopada 2014

2w1: Co kryje październikowy ShinyBox oraz kilka słów o kosmetykach z wrześniowego pudełka

Październik to miesiąc walki z rakiem piersi, również Shinybox przyłaczył się do tej akcji i pudełko w tym miesiącu nosi nazwę Think Pink. Wewnatrz oprócz kosmetyków dodtakowo znleźć można ulotke z instrukcją samoobadania piersi.
A jakie kosmetyki znalazły się w październikowym ShinyBoxie?
Zawartość pudełka bardzo mnie ucieszyła, niemal każdy z kosmetyków "wstrzelił" się w moje aktualne potrzeby. Trzy pełnowymiarowe kosmetyki - to lubię!
Norel Żel ujędrniający biust o konsysstencji kremowo-żelowej. Czyli kosmetyk który obowiązowo powinien znaleźc się w październikowym pudełku. Duży plus dla Shiny, 50zł/250zł
Yasumi Clean&Fresh Silky Powder - czyli puder do oczyszczania skóry twarzy. Bardzo ciekawy produkt - proszek w zetknięciu się z wodą zmienia się w pianę. Producent obiecuje, że puder nie wysusza i nie podrażnia skóry - jendak troszkę się go obawiam. 49zł/50ml
Biały Jeleń Hipalergczny płyn micelarny - micelki uwielbiam dlatego z miłą chęcią przetestuję  płyn. Co więcej jestem sklepową patriotką i zawsze staram się sięgać po nasze rodzime produkty, dlatego jeszcze chętniej przetetsuje ten kosmetyk. 11,99zł/200ml
Isadora Pomadka Perfect Moisture Lipstick - czyli spora miniaturka pomadki Isadora. Kolor nie do końca trafiony - beżowy nudziak, a ja takich odcieni na ustach raczej nie noszę.
Lichtena Krem dla skóry suchej i wrażliwej - czyli coś idealnie dla mnie! Fajny, bogaty krem, na pewno zużyję go do dna, szczególnie teraz kiedy wraz ze spadkiem tempeatury, moja skóra robi się co raz bardziej sucha i podrażniona.
Paese Utwardzacz diamentowy - nie narzekam na moje paznokcie, ale bardzo chętnie wypróbuję ten bazowy lakier. 18zł/9ml
Jako gratis w pudełku znalazły się chusteczki zmywające lakier do paznokci irmy Jelid. Jestem ich bardzo ciekawa, na pewno kilka sztuk wrzucę do torebki, bo bardzo nie lubię nosić odpryśniętego lakieru na paznokciach.

Podsumowując, bardzo podoba mi się zawartość październikowego Shiny Boxa Think Pink! Najbardziej cieszy mnie Norel Krem-żel ujędrniający, micel Biały Jeleń i krem Lichtena.
We wrześniowym pudełku znalała się jedna perełka - a mowa tu o rewelacyjnym tuszu do rzęs Etre Belle Mascara Lash X-press & Hyaluronic (100zł/szt). Pięknie rozdziela rzęsy, wydłuża, pogrubia i podkręca. Od pierwszego użycia byłam tym tuszem oczarowana i nie rozstaję się z nim do dziś! 
Bardzo dobrze spisał się Grashka Korektor cieni pod oczami (21zł/szt ). Dobrze kryje cienie  i rozświetla okolice oczu. Trzeba jednak nakładać go z umiarem, bo jest mocno pudrowy i może zbierać się w zmarszczkach. 
Bioliq Regenerujący Krem do rąk i paznokci (20zł/180ml ) sprawdził się  całkiem nieźle, poprawnie nawilżał i wygłądzał moje naprawdę mocno przesuszone dłonie, ale znam produkty, które radzą sobie lepiej i ...są tańsze. 
Miniaturka Balneo Kosmetyki Malinowy Zdrój Biosiarczkowy Szampon przeciwłupieżowy (28zł/200ml) powędrowała w odpowiednie ręce, bo nie mam łupieżu, a druga miniaturka Balneo Kosmetyki Malinowy Zdrój Biosiarczkowy żel peelingujący do mycia ciała (28zł/200ml) towarzyszła mi dwukrotnie pod prysznicem i sprawdziła się przyzwoicie. Nie jest to na pewno mocny zdzierak.

Jak Wam podoba się zawartość październikowego ShinyBoxa?

niedziela, 2 listopada 2014

Avon Ultra Color Lipstick: Sangria - jesienne pomadkowe love!

Idealna pomadka na jesień i zimę to dla mnie to taka, która ma głęboki i zdecydowany kolor. Najchętniej wtedy przygarniam te w buraczkowym odcieniu. Dobrze czuję się w takich kolorach  na ustach, poza tym lubię to, że optycznie wybielają zęby.

Od jakiegoś czasu szukałam takiej pomadki i nie mogłam wstrzelić się w odcień. Co ciekawe zamówiłam właściwie w ciemno (opierając się tylko na nielicznych zdjęciach w internecie) pomadkę z Avonu i...trafiłam w 10!
A mowa o szmince Avon Ultra Color Lipstick w odcieniu Sangria.
Pomadki Avon wspominam naprawdę miło, ale przyznaję, że nie używałam ich od dobrych kilku lat. Głównym powodem była zapewne ich kiepska dostępność.

Sangria zamknięta jest w czarnym plastikowym opakowaniu z przezroczystym "okienkiem" na szczycie zatyczki. Ma mocne zamknięcie dzięki czemu nie martwię, się, że kosmetyk niespodziewanie otworzy się w torebce. 
Sangria ma kremową  konsystencję, lekko sunie po ustach i jest naprawdę mocno napigmentowana. Nie wysusza ust, a wręcz je pielęgnuje. 
Jedynym minusem (poza dostępnością) jest jej średnia trwałość. O ile od samego noszenia na ustach nie ulega unicestwieniu - a wręcz prezentuje się bez zarzutu przez dobre kilka godzin - to podczas jedzenia i picia szybko znika z ust, niestety zostawiając obwódkę. Bez poprawki się nie obejdzie.
Sangria to kolor który można określić jako buraczkowy. Lub jeszcze inaczej: jako ciemno malinowy z nutką fioletu. Dla mnie idealny na chłodne miesiące. Cudownie ożywia twarz i świetnie optycznie wybiela zęby.
Stosuję ją na dwa sposoby. 
Na co dzień mam metodę stemplowania ust tą pomadką i delikatnym wklepaniem opuszkiem palca. Tą drogą uzyskuję lżejszy, bardziej matowy efekt. 
Natomiast na wieczór, większe wyjścia lub tylko do wytuszowanych rzęs stosuję klasyczna aplikację i tym sposobem uzyskuje mocny efekt, bo Sangria jest naprawdę porządnie napigemntowana.

Gorąco polecam!

Jakie kolory nosicie na ustach jesienią?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...