czwartek, 31 grudnia 2015

Ulubieńcy grudnia

Jaki dla Was był rok 2015?
Jeżeli miałabym odpowiedzieć na to pytanie to nasuwa mi się tylko jedno: dobry i pełen zmian - i tych bardzo pozytywnych, ale także i tych troszkę mniej. Mam nadzieję, że Nowy Rok będzie dla nas jeszcze lepszy (lub równie dobry).

Nie znajdziecie u mnie na blogu ulubieńców 2015 roku - bohaterowie kolejnych mijających miesięcy to moi wybrańcy na ten rok. A jako że mamy już prawie ostatni dzień grudnia za sobą, myślę, że nadszedł czas na ulubieńców miesiąca.
Pielęgnacja
The Body Shop Brzoskwiniowe masło do skóry suchej - pięknie pachnie, doskonale i długotrwale nawilża. Idealnie radzi sobie z zimową szorstkością skóry. 

Dermedic Hydrain 3 Hialuro Nawadniający krem przeciwzmarszczkowy na dzień- dobrze otula skórę i chroni przed wiatrem i zmianami temperatur. Ma bogatą konsystencję, świetnie nawilża i nadaję się pod makijaż. Ale! Kilka dni temu znalazłam dla tego kremu godnego następce. Na pewno się pochwalę.
Makijaż
The Balm Bahama Mama bronzer - mój ulubiony, używam go w każdym makijażu. Idealny kolor do konturowania i ocieplania cery. Wydajny, łatwo się rozciera i jest trwały, a opakowanie podbiło moje serce.

Rimmel Lasting Finish 25h Nude - dobry podkład do stosowania na co dzień, kiedy nie potrzebujemy w 100% nieskazitelnej cery (to daje mi Estee Lauder Double Wear). Ładnie kryje, nie wysusza i jest całkiem trwały. Kupiłam go w promocji w Rossmannie za ok 15zł - było warto. 

Golden Rose Matte Crayon Lipstick 4 i 8 - mój absolutny hit grudnia. Skusiłam się na wa kolory: 4- ciemną czerwień i 8 - głęboki róż z kroplą fioletu. Są po prostu rewelacyjne. Gładko suną po ustach, mają niesamowitą trwałość i pigmentację. Na pewno skuszę się na kolejne kolory. Kolor nr 8 szczególnie polecam.

Źródło: fb inspiredby

Widziałyście nowe pudełko Inspired By?
Tym razem zestaw kosmetyków tworzyła Joanna Krupa. Myślę, że zawartość może być ciekawa, spodziewam się sporo kosmetyków do włosów. 
Kupujecie pudełka sygnowane nazwiskami gwiazd?


A co Was zachwyciło w grudniu?

sobota, 26 grudnia 2015

Co nowego? Niewielkie zakupy

Nie chce mi się wierzyć, że tyle minęło od ostatniego postu. 
Czas pędzi niesamowicie, sporo zmian u mnie się pojawiło, ale na szczęście na lepsze. 
Mam nadzieję, że Święta mijają Wam w spokojnej atmosferze. Dla mnie jest to czas totalnego relaksu, na który - nie ukrywam- czekam cały rok.

Ostatnio wybrałam się na małe uzupełnienie zapasów kosmetycznych.

W Rossmannie skusiłam się na żel pod prysznic marki Isana z limitowanej serii o zapachu karmelu i wanilii. W opakowaniu pachnie cudnie słodko, ale podczas kąpieli można wyczuć chemiczną nutkę. Ale nie spodziewałam się cudów po produkcie za 2,50zł.
Z sentymentu wrzuciłam do koszyka szampon, który dawno, dawno temu świetnie się na moich włosach spisywał - Alterra Papaya i Bambus. Rośnie mi mnóstwo nowych włosów m.in. dzięki propolisowemu szamponowi Babuszki Agafii, (który wykończyłam do ostatniej kropelki i musze zamówić następny), ale miałam ochotę na coś owocowego, a ten szampon Alterry pachnie jak... Fanta więc idealnie wpasuje się w wymagania.
Peeling Tutti Frutti w małej buteleczce uwielbiam od lat, dlatego szukając jakiegoś cukrowego peelingu zdecydowałam się na jego słodkiego brata o przepięknym zapachu gruszki i żurawiny. Mam nadzeję, że mnie nie zawiedzie. Niestety nie mogłam znaleźć wersji karmelowej tego peelingu, który coś czuję skradłby moje serce. Orientujecie się czy jest jeszcze dostępna?
Nie jestem największą fanką kąpieli, ale uwielbiam sól Isana z lawendą i wanilią. Pachnie prześlicznie, nie wiem które to już moje opakowanie. Polecam, koszt to 2,50zł
Podczas Dni Darmowej Dostawy skusiłam się na stronie Mintishop na dwie matowe kredki do ust Golden Rose. Wybrałam numer: 4 - głęboką czerwień i 8 ciemny, przybrudzony róż z nutą fioletu. To była miłość od pierwszego użycia, są rewelacyjne. Na pewno doczekają się osobnego postu z zachwytami na ich temat,
Moja baza pod cienie Joko wydaje ostatnie tchnienia, a że matowej bazy pod cienie Zoevy nie można nigdzie dostać, skusiłam się w perfumerii Douglas na Artdeco. Na KWC jest niemal legendą więc mam nadzieję, że mnie nie zawiedzie. 
W Rossmannie kupiłam też moją ukochaną herbatę King's Crown Granatapfel czyli połączenie białej, zielonej herbaty i aromatu granatu. Rewelacja, wspaniale umila mi zimowe wieczory z książką.
Do kolekcji wosków Yankee Candle dołączyły dwa zapachy: Season of peace - zimowy zapach w którym wyczuwam miętę i patchouli oraz Angel's Wings o waniliowo-kwiatowym aromacie.

A co u Was nowego? Jak Wam mijają Święta?


poniedziałek, 14 września 2015

Co nowego? Kolorówka: The Balm, Estee Lauder, L'oreal + przygotowania do jesieni: perfumy, Yankee Candle i książki

Jestem bardzo podekscytowana, bo powoli zbliża się mój ukochany sezon - jesień. Ku zdziwieniu wielu uwielbiam tę porę roku, czekam na nią z utęsknieniem, zdecydowanie wolę ją od lata i nie ma co ukrywać - już wyczuwam jej obecność w coraz chłodniejszym powietrzu. 
Poczyniłam wstępne przygotowania do nadejścia jesieni i zrobiłam już spore zapasy zielonej herbaty, dyni, a poza tym poszerzyłam  kolekcję wosków Yankee Candle i książek na długie chłodne wieczory. 
Uzupełniłam także braki w kosmetyczce, a przede wszystkim w kolorówce.
Ciągle i nieprzerwanie szukam idealnego podkładu dla mojej suchej i wrażliwej cery. Zależy mi przede wszystkim na trwałości i nie podrażnianiu cery. W tym celu zawędrowałam do Sephory, Douglasa i Maca. W tym ostatnim otrzymanie próbki podkładu przez dwa tygodnie nie było możliwe w związku z brakiem słoiczków na próbki, zatem odpuściłam sobie Maca i zajrzałam do Douglasa. I tu niestety spotkało mnie niezbyt miłe zaskoczenie, bo sądziłam, że podobnie jak w Sephorze można uzyskać próbkę każdego podkładu, który ten sklep ma w ofercie. Niestety nie. Do trzech razy sztuka więc miałam nadzieję, że Sephora mnie nie zwiedzie i tak też się stało. Po wypróbowaniu kilku podkładów m.in. MUFE, Dior wybrałam Estee Lauder Double Wear. Troszkę zaskakujące że dobrze sprawuje się na mojej suchej cerze, ale dobry mocno nawilżający krem pod makijaż załatwia sprawę. Mam go co prawda od 2-3 tygodni ale jestem z niego zadowolona. Jedyny minus jaki się dopatrzyłam to brak pompki co utrudnia aplikację.
Po przeczytaniu i obejrzeniu morza pozytywnych recenzji bronzera Bahama Mama The Balm nie mogłam się mu oprzeć i kupiłam swój egzemplarz w Mintishop. I co tu dużo mówić - jest świetny. W opakowaniu wygląda nieco szaro, ale to mylne wrażenie, bo świetnie prezentuje się na policzkach i lekko je ociepla. Jest bardzo dobrze napigmentowany, idealny do konturowania i "opalania" twarzy. 
Moja kosmetyczka poszerzyła się także o kosmetyki L'oreal. W czasie promocji na tę markę w drogerii Kosmyk zaopatrzyłam się w dwa tusze z serii Volume million lashes w wersji So couture i Exces. O tej pierwszej słyszałam same rewelacyjne opinie, więc od niej zaczęłam testowanie i jest całkiem niezła, jednak nie wiem czy bardziej do gustu nie przypadła mi maskara Maybelline Lash Sesnsational. Zobaczymy jak się sprawdzi na dłuższą metę. Nowością w mojej kosmetyczce jest także intensywnie czarny eyeliner L'oreal carbon black eyeliner oraz przepiękny, roziskrzony szampański cień L'oreal Infallible w odcieniu Iced Latte idealny do rozświetlania oka.
Jesień to dla mojej skóry przygotowanie do najcięższej dla niej  pory roku czyli zimy. Dlatego gdy w promocji w Rossmannie pojawił się mój ukochany balsam Dove w wersji dla bardzo suchej skóry to od razu porwałam go do koszyka. Do pary dobrałam z CND balsam Dove Pistacja & Magnolia, bo uwielbiam zapach zapach żelu pod prysznic z tej linii zapachowej. 
Szczególnie jesienią lubię nosić ciepłe, pudrowe, otulające zapachy. Od bardzo dawna moim cichym marzeniem był perfumy Viktor & Rolf Flowerbomb, a że jak powszechnie wiadomo marzenia się spełniają - flakonik w końcu trafił w moje ręce. Co do zapachu - dla mnie ideał. Pięknie otulający, pudrowy i kwiatowy. Wystarczy niewiele, żeby pachnieć długo i naprawdę intensywnie.
Moja uszczuplona zimą domowa kolekcja wosków Yankee Candle została również uzupełniona o trzy ulubione zapachy i jedną nowość. Black Coconut to mój numer jeden od pierwszego "odpalenia" w kominku. Jest mocny, słodki ale z delikatną świeża nutą, dla mnie bardziej waniliowo-kwiatowo- pudrowy niż kokosowy po prostu cudo na chłodne wieczory. Lake Sunset jest bardziej perfumeryjny, lekko piżmowy i kwiatowy, natomiast dla dla odmiany wosk Home Sweet Home pachnie ... świątecznym domem, tzn gorącą herbatą, cynamonem i ciastem. Egyptian Musk pachnący piżmem i wanilią to nowość z jesiennej kolekcji na rok 2015. Miałam ochotę jeszcze na Killimanjaro stars, ale niestety nie dorwałam go stacjonarnie.
Po przerwie wróciłam do w pełni regularnego czytania książek. Ogromnie mi tego brakowało, książki działają na mnie wprost...terapeutycznie: uspokajają a nawet pomagają poukładać myśli w głowie.
Ostatnio przeczytałam dwie rewelacyjne pozycje, w tym jedną po prostu obowiązkową: Dziewczyny z Syberii Anny Herbich oraz pożeracza czasu czyli nowy kryminał Camilli Lackberg Pogormca lwów. Aktualnie czytam całkiem niezły kryminał Katarzyny Puzyńskiej Motylek, który nieco w stylu przypomina mi serię Lackberg. 
Na swoją kolej czeka książki Anny Moczulskiej Bajki, które zdarzyły się naprawde czyli historie znanych kobiet, których życie przypominało treść bajki np. o Śnieżce. Jestem jej bardzo ciekawa. 
Druga książka to Pełna moc możliwości Jacka Walkiewicza. Nie jestem jakąś wielką fanką poradników i książek motywacyjnych, ale po obejrzeniu na YT wykładu pana Jacka wiedziałam, że muszę ja przeczytać. Mam to szczęście, że otaczam się osobami ,które motywują mnie do działania, ale dodatkowy kopniak na pewno sie przyda.

A co u Was nowego?

piątek, 11 września 2015

3w1 czyli co kryły wakacyjne pudełka ShinyBox

Nie mogę uwierzyć, że nie było mnie tu od czerwca. 

To po prostu niewiarygodne. Wszystkiemu winne są ogromne zmiany w moim życiu, właściwie w każdym jego aspekcie. No i permanentny brak czasu. 
Stęskniłam się za blogosferą, więc mam nadzieję, że będziemy się tutaj już regularnie spotykać.

Na początek podsumujmy trzy kolejne pudełka ShinyBox:
W lipcowym pudełku ShinyBox Perfect Beauty znalazłam:
Antyperspirant Dove Beauty Finish - rewelacyjne działanie i przepiękny zapach. Zazwyczaj kupowałam wersję klasyczną, ale teraz się to zmieni.
Farmona Pelling Tutti-frutti - te peelingi znam od lat i nie zmiennie je uwielbiam. Ślicznie pachną, świetnie ścierają martwu naskórek i myją skórę. 
Norel Krem hialuronowy - krem całkiem niezły, dobrze nawilżał, łagodził podrażnienia, ale ja nadal szukam swojego ideału.
Cosmoderma Pasta cukrowa - niestety nie miałam okazji i chyba odwagi jej jeszcze przetestować, ale pachnie cudownie.
Etree Belle Krem Sun Care SPF 30 - stosowałam go pod makijaż, dobrze chroni przed promieniowaniem, jest wydajny i dobrze nawilża, ale nie pobił mojego ukochanego kremu Hydrolipidowego Pharmaceris S SPF 50.
Shefoot Krem odżywczy do stóp - ładnie wygładzał i nawilżał moje przesuszone stopy, jednakże liczyłam na więcej. Niestety, moje stopy są niesamowicie wymagające.
Silcatil Sztyft ochronny - nie miałam jeszcze okazji go przetestować.
W czerwcu ShinyBox obchodził kolejne urodziny!
A w środku znalazły się:
Magiclash Odżywka do rzęs - stosowałam ją tylko kilka razy w tygodniu (przez zapominalstwo...i lenistwo), ale zauważyłam, że rzęsy stały się mocniejsze i mniej wypadają. Ale nie jest to jakiś spektakularny efekt.
Lillamai Peeling algowy do ciała - cena zabójcza jak za scrub (51zł/150ml), dlatego spodziewałam się rewelacji. Niestety peeling specjalnie mnie nie zaskoczył, spodziewałam się lepszego działania. O wiele lepiej spisuje się na mojej skórze peeling kawowy DIY i peelingi Tutti frutti Farmony.
Apis mgiełka do twarzy i ciała oraz Silcare masełko do skórek - niestety produkty kompletnie dla mnie nie przydatny, oddałam go w dobre ręce.
Glazel Visage Cień do powiek - trafił mi się ładny fioletowo-brązowy odcień idealny do cieniowania załamania powieki. Polubiliśmy się.
Dove Gentle exfoliating - kocham żele Dove, ten również mnie nie zawiódł, tworzy kremową pianę i nie wysyusza, ale nic nie pobije cudownego zapachu wersji pistacja-magnolia.
Secret Soap Store krem do rąk - rewelacja! Działał zbawiennie na moje przesuszone i niesamowicie podrażnione dłonie. Jedyne co mi przeszkadzało to jego dziwny zapach.
czerwcowym pudełku znalazły się także próbki kremów BB Skin 79, zakochałam się w wersji Gold Vip i myślę, że się na nią skuszę. Czuję, że dobrze sprawdzi się w chłodniejszych miesiącach na mojej suchej cerze.
Natomiast majowe pudełko kryło:
Beauty Naturals Aronia Balsam do ciała - miał lekką konsystencję, ale ładnie nawilżał i wygładzał. Niestety, na mojej skórze zmieniał zapach na dziwny i nie do zniesienia.
Yasumi Gąbka naturalna Kojac - świetna gąbeczka do mycia twarzy. Tworzyła świetny duet z żelem do twarzy Lirene. Jest bardzo delikatna, ale myje dokładnie.
Pharmacery Laboratories Antyperspirant w tabletkach - nie stosuje tego typu specyfików oraz nie mam problemów z nadmierną potliwością dlatego oddałam go w dobre ręce.
Thalion Krem nawilżający z Oceosomami - bardzo dobrze nawilżał i wygładzał skórę. Nie podrażniał i dobrze spisywał się pod makijażem.
Mariza Selective Pomadka do ust - niestety trafił mi się jasny odcień, kompletnie nie z mojej bajki, zatem oddałam ją koleżance o innym, nieco jaśniejszym typie urody.
Indigo Lakier do paznokci - lakier w moim ukochanym czerwonym odcieniu, ładnie krył niestety z jego trwałością było trochę gorzej.
Nr. 36 Jedwab do stóp - świetnie chronił stopy przed otarciami i pęcherzami w czasie upałów podczas imprez i wesel tego lata. Zdecydowanie polecam.

Które pudełko ShinyBox było Waszym zdaniem najlepsze z tej trójki?

czwartek, 4 czerwca 2015

Co nowego? Majowe zakupy: Skarby Syberii i Rossmann

Maj będę wspominać przede wszystkim bardzo intensywnie, i te trzy wyrażenia doskonale go określają: dużo pracy, sporo wyjazdów, mało czasu. 
Jednak nie zabrakło mi czasu na zakupy!
Na stronie sklepu z rosyjskimi kosmetykami Skarby Syberii kupiłam dwa szampony i odżywkę. Po tureckim szamponie Planeta Organica który spowodował u mnie wysyp baby hair, nie wiem dlaczego wróciłam do drogeryjnych szamponów, które zafundowały mi dramatyczne przesuszenie włosów. Nie mogłam sobie z nimi dać rady, zatem zajrzałam na stronę Skarby Syberii i zamówiłam sobie trio kosmetyków Planeta Organica: Szampon Prowansalski - Regeneracyjny do Wszystkich Rodzajów Włosów, Szampon z Organicznym Olejem Rokitnikowym, który świetnie sprawdza się na moich włosach, nawilża je i wygładza, oraz Balsam Marokański do wszystkich rodzajów włosów, który moje włosy uwielbiają i odwdzięczają się zdrowym  blaskiem.
I nie byłabym sobą gdybym w osiedlowej drogerii nie skusiła się na kultową już wcierkę do skóry głowy Jantar z Farmony, który ma rewelacyjne przeciwdziała wypadaniu włosów, o czym już pisałam wcześniej. No i w końcu zdecydowałam się na zakup równie kultowej szczotki do włosów Tangle Teezer i ... potwierdzam jest rewelacyjna. Nie szarpie włosów przez co zdecydowanie mniej ich wypada, a szczotkowanie trwa dużo krócej.
W maju w Rossmannie poza promocją na kolorówkę pojawiła się zniżka na kosmetyki do pielęnacji twarzy. Ocywiście skusiłam się na kilka produktów.
Kosmetyki Alterry moja cera uwielbia, a że po odjęciu rabatu kosztowały ok 5zł, to przygranęłam duet  z mojej ulubionej serii: krem pod oczy oraz krem na noc z winogronami i białą herbatą. Nie miałam okazji przetestować kremu do skóry bardzo suchej z granatem, więc promocja to idealna pora na takie eksperymenty.
Kupiłam również trio kosmetyków AA z serii Oil Infusion: Krem na dzień 30+ multi nawilżenie i wygładzenie, Żel peelingujący do mycia twarzy i Płyn micelarny w żelu, który niestety nie znalazł się na zdjęciu prze moją nieuwagę. Ciągle szukam idealnych kosmetyków do twarzy więc trzymam mocno kciuki, żeby ta seria przypadła mi do gustu.
Do koszyka wpadł również olejek do twarzy Evree Gold Argan Odmaładzający, który używam do zabezpieczania końcówek włosów, ale przede wszystkim do pielęgnacji twarzy. Stosuję go wieczorem solo lub z serum Murier. W każdej opcji sprawdza się świetnie. 
Korzystając z promocji, kupiłam jeszcze kolejne masełko do ust Nivea - tym razem skusiłam się na kokos.
Moje dłonie ostatnio polubiły kremy Evree, więc zdecydowałam się tym razem na Krem-ratunek tej marki. Zobaczymy jak się spisze.
W maju trwała jeszcze końówka promocji na kolorówkę w Rossmannie, dlatego musiałam się skusić na coś nowego ust. Wybrałam L'oreal Glam Matte w odcieniu Cherry Crop. Niech Was nie zmyli kolor w opakowaniu wyglądający na głęboką malinę - na ustach otrzymuję efekt mocnej, głębokiej fuksji z małą kroplą czerwieni. Najbardziej lubię wklepywać ją palcem. Jest niesamowicie trwała i intensywna, na pewno kupię inne kolory.
Tusze Maybelline bardzo lubię, dlatego nie byłabym sobą gdybym po tylu dobrych recenzjach w internecie, nie skusiła się na nowość czyli Lash Sensational. Ma silikonową szczoteczkę, więc mam co do niej dobre przeczucia.
No i ostatni zakup to już standard  w trakcie promocji, czyli mój ukochany eyeliner Rimmel Glam'eyes. Po prostu mistrz kreski.

A co Wam udało się upolować 
w czasie majowych promocji?

sobota, 30 maja 2015

2w1: co kryje majowy ShinyBox oraz kilka słów na temat kosmetyków z kwietniowego pudełka

Majowy ShinyBox wydany został pod hasłem Kobiecy SzykCo tym razem się w nim znalazło?
W środku znalazłam 5 produktów pielęgnacyjnych (z czego 4 pełnowymiarowe), 2 kosmetyki kolorowe pełnowymiarowe i...tabletki.
Beauty Naturals Aronia balsam do ciała wzmacniający naczynka - balsam przeznaczony do skóy wrażliwej z naczynkami. Co prawda na szczęście nie mam problemów z naczynkami, ale mam wrażliwą skórę, która po chwili spokoju znowu zaczęła kaprysić. A że balsamów do ciała nigdy dosyć więc chętnie go przetestuję. 18zł/200ml
Yasumi Gąbka naturalna Konjac - należe do tego nieco małopostępowego grona myjącego twarz po prostu dłońmi. Ale o gąbkach Konjac było kiedyś głośno, więc miło będzie sprawdzić na włsanej skórze jej dzałanie. 19,90zł/szt
Pharmacy Laboratories Antyperspirant w tabletkach - czyli tabletki ograniczające pocenie. Nie mam problemu z nadmierną potliwością, poza tym nie jestem fanką łykania tabletek na wszelkie schorzenia, dlatego też oddam je w odpowiednie ręce. 12zł/opak.
Thalion Krem nawilżający z Oceosomami - krem dedykowany dla cery suchej, odbudowujący barierę ochronną skóry. Czyli coś idealnie dla mnie! Ciągle szukam idealnego kremu do twarzy 160zł/50ml
Niestety, pomadka Mariza Selective (16,60zł) trafiła do mnie w kompletnie nie trafionym kolorze - zdecydowanie za jasnym. Musze oddać ją w inne ręce. Natomiast lakier do paznokci Indigo (16zł) otrzymałam w moim ukochanym czerwonym odcieniu.
Barwa Maseczka siarkowa antytrądzikowa - moja sucha skóra na pewno by jej nie pokochała, dlatego oddałam ją w odpowiednie ręce. (3,99zł)
Nr 36 Jedwab w spray'u do stóp - zaczyna się sezon sandałkowo - szpilkowy więc kosmetyk jak znalazł! Ma chronić przed otarciami i powstawaniem odcisków. Oraz ogranicza pocenie stóp. 8zł/ 75ml
Z kwietniowego ShinyBoxa najbardziej polubiłam Theo Marvee Caviariste Perlique Tonik do twarzy. Ma świetną, nieco żelową konsystencję, pięknie uspokoaja cerę i lekko ją nawilża. I pięknie pachnie. Dove Żel pod prysznic Purely Pampering z mleczkiem kokosowym i płatkami jasminu nie był dla mnie nowością bo znam go już od dawna. Bardzo lubię żele Dove i tym razem również obeszło się bez niespodzianek. Świetnie sprawdził się także Biolaven Organic Żel myjący do twarzy  dokładnie, ale bardzo delikatnie mył skórę twarzy i przyjemnie pachniał. Jedyny minus jaki znalazłam to jego niska wydajność. Kamuflarzu marki Glazel niestety nie używałam - jest za ciemny, dam mu szanse latem, natomiast bardzo polubiłam beżowo-złoty sypki cień do oczu tej marki. Nałaożony na całą powiekę dawał piękny satynowo-perłowy efekt. Wymaga jednak porządnie przygotowanej skóry powiek - baza plus cielisty cień. W innym wypadku jego trwałośc pozostawia wiele do życzenia.

Jak Wam się podoba zawartość majowego ShinyBoxa?

poniedziałek, 4 maja 2015

Ulubieńcy kwietnia

Długi weekend niestety odszedł już w zapomnienie, nie wiem jak Wam, ale mnie takie trzy dni na podładowanie akumulatorów bardzo się przydały. 
Niemal wszyscy wokół mieli jakieś wielkie majówkowe plany, a ja już od dawna wiedziałam, że nie dla mnie wojaże i szalone wyprawy tylko po prostu święty spokój. 
Cóż za miesiąc mamy znowu długi weekend, może wtedy coś zaplanuję.

W minionym miesiącu niewiele kosmetyków podbiło moje serce. Nie wiem, być może dlatego, że duuużo rozsądniej podchodzę do zakupów kosmetycznych, szczególnie kolorówkowych - staram się kupować w z sensem, w końcu mam tylko jedną twarz ;)
Pielęgnacja
Murier Serum Ha3+ - mam go od około 2-3 tygodni i bardzo się z nim polubiłam. Nakładam je co wieczór i zauważam poprawę jeżeli chodzi o nawilżenie i ukojenie skóry. Świetnie spisuje się w duecie z ...

Delawell Avocado Oil 100% Organic - rewelcyjny, wielofunkcyjny olejek. Stosuję, go solo na twarz oraz w duecie z serum Murier, które wchłania się po prostu błyskwicznie i niesamowicie odżywia cerę. Olejek stosuję też jako dodatek do masek do twarzy i włosów, oraz do zabezpieczania końcówek. 

Bebe Young Care Różowa - czyli pomadka pielęgnująca z kolorem. Uwielbiam ją! Świetnie wygląda na ustach, jest to zupełnie inna bajka niż np. Bebe różana, czy Nivea Truskawkowa. Ta pomadka jest bardziej sucha, mniej wazelinowa, daje efekt bardziej matowy na ustach. Używałam jej z powodzeniem do dziennego makijażu. Ładnie nawilża i odżywia usta.

Makijaż
Max Factor Colour Adapt 75 Golden  - rozgryzienie palety kolorystycznej podkładów Max Factor to nie lada wyzwanie. Przez lata nie mogłam w tej szafie znaleźć odcienia dla siebie, Ale w marcu się uparłam i w końcu wybrałam podkład o którym od dawna myślałam czyli Colour Adapt w odcieniu Golden 75. Pomimo, że zdarza mu się przesuszać mi nos, to bardzo się z nim polubiłam. Przede wszystkim dlatego, że pomimo efektu pudrowego na twarzy zpewnia niesamoicie naturalny wygląda. Nie jest mistrzem krycia, ale nienagannie stapia się ze skórą.  Na pewno doczeka się osobnego postu.

Lovely Gold Highlighter - nie wiem czy jest sens cokolwiek o nim pisać bo już wszystko zostało o nim napisane i powiedziane. Po prostu perełka. Rewelacyjnie rozświetla policzki, jest niesamowicie napigmentowany, daje efekt pięknej tafli na skórze. Must have.

Zoeva 227 Luxe Soft Definer - czyli pędzel do blendowania. Pięknie i szybko rozciera cienie, nie trzeba się bardzo "namachać", żeby uzyskać efekt ładnego, gładkiego przejścia kolorów na powiece. Właściwie blenduje sam! To mój pierwszy pędzel tej marki, ale rozbudził apetyt na kolejne.

Fitness
Postanowienie noworoczne - zdrowa dieta plus ruch - jest wciąż aktulne, można powiedzieć in progress
Teraz, gdy zrobiło się cieplej, wróciłam do biegania oraz ćwiczę z moim wciąż ulubionymi trenerkami z YT czyli Tone it up. Kilka tygodni temu wystartowała ich seria Bikini Series, której celem jest piękne ciało na wakacje. Wraz z nią na stronie internetowej i na kanale na YT pojawiają się nowe treningi, przepisy  motywatory. 
W kwietniu do moich ulubionych treningów należały dwa treningi z zeszłorocznej akcji  Bikini Series: Bikini Body Routine 1 i 2.
No i oczywiście ćwiczę z moim ukochanym kettlebell. 

A co Was zachwyciło w kwietniu?

czwartek, 30 kwietnia 2015

Co nowego? Kwietniowe zakupy: Rossmann, Minti + Murier i książka

W kwietniu raz z wybuchem wiosny, mocno zaatakowały nas promocje w drogeriach. Rossmann oczywiście w tym temacie wiedzie ostatnio prym na blogach i nie ukrywam sama wybrałam się na starcie pod szafami w pierwszej rundzie pt.:kosmetyki do makijażu twarzy. Ale muszę przyznać, że w mijającym miesiącu na zakupach w czasie promocji w Rossmannie się nie skończyło.
Mintishop
Bardzo lubie sklep internetowy Mintishop. Przede wszystkim za naprawdę szeroki asortyment, ale też za ekspresową przesyłkę, bezpieznie i pięknie zapakowane kosmetyki no i ... krówkę dorzucaną do paczuszki.
A że ostatnio zajęłam się na poważnie powiększaniem mojego zestawu pędzli postanowiłam dokupić trzy nowe, właśnie w Minti. Padło na duży, puchaty pędzel do pudru Girls Best Friend Sense & Body, pędzel do konturowania twarzy oraz do aplikacji różu Hakuro H15 i pędzelek do rozcierania cieni Zoeva 227 Luxe Definer
Używam ich od tygodnia do codziennego makijażu i jestem z każdego ogormnie zadowlona: puchacz jest bardzo miękki i omiatanie nim twarzy to sama przyjemność, jajeczko do konturowania jest po prostu fenomenalne - idealnie wspaowuje się pod kośc policzkową, więc konturowanie nigdy nie było szybsze i łatwiejsze, pędzelek do blendowania właściwie rozciera cienie sam; pięknie zaciera granice między cieniami na powiece. Jak na ten moment wszystkie trzy się u mnie w 100% sprawdzają.
Skusiłam się na gumkę do włosów Invisibobble. Sporo osób się nimi zachwyca, a że na mojej głowie każdy włos jest na wagę złota i gumki zostawiają na moich włosach ślady to Invisibobble wydają się być wprost stowrzone dla mojej czupryny. No i chyba mam za mało włosów, bo o ile upięcie kucyka to nie problem, to zmontowanie koczka jest już problematyczne. No nic, może się jeszcze polubimy. Ale faktycznie nie zostawia śladów na włosach.
Kocham makijaże w kolorach naturalnych, beże i brązy to te odcienie na powiece, w których czuję się najbardziej komfortowo. Nie ma co się oszukiwać - szalone makijaże w kolorach tęczy to nie dla mnie.
Dumałam długo jaką paletę przygranąć; wahałam się między The Balm Nude, Makeup Revolution i Zoeva Naturally Yours i w końcu zdecydowałam się na tą ostatnią. I....
...co tu rozprawiać: jest przepiękna! Stworzona do naturalnych makijaży, świetnie zestwiona kolorystycznie. Bomba, po prostu bomba.
Rossmann
W Rossmannie do koszyka wrzuciłam nie tylko kosmetyki kolorowe, ale także pielęgnacyjne. 
Po przeczytaniu świetnych recenzji maski Fructis Gęste i zachwycające po prostu musiałam się na nią skusić. Mam ostatnio akcję odżywianie włosów, więc chętnie sięgam po nowe kosmetyki. Nie miałam nigdy masek do włosów tej marki, za to miałam szampony, które śednio kochały moje włosy, ale mam dobre przeczucia co do jej działania.
Nadal trwam w moim postanowieniu noworocznym do tyczącym ćwiczeń i diety więc aby wspomóc te działania szczególnie w okolicach ud, kupiłam Antycellulitowy żel-krem wygładzający marki Tołpa, który akurat był w CND za ok 12zł. Pięknie pachnie, szybko się wchłania i ładnie nawilża. Trzymam kciuki za działanie antycellulitowe.
Ciągle borykam się z przesuszeniem dłoni, mam nadzieję, że wraz z nadejściem cieplejszych dni ten problem chociaż nieco się zmniejszy, ale tymczasem z półki z kremami do rąk wybrałam Regenerujące serum do rąk Max Repair Evree. Całkiem przyjemny produkt o ładnym składzie. Warto dać mu szansę.
Bardzo lubię serię kremów na dzień i na noc Alterra Biała herbata i winogrona, dlatego gdy na półce wypatrzyłam nowowść z tej linii czyli krem pod oczy, bez wahania wrzuciłam do koszyka. 
Nigdy nie miałam słynnych "rybek" Rival de Loop, dlatego dorzuciłam je już przy kasie do zakupów, bo akurat były w promocji za 2,99zł. Wybrałam wersję dla skóry wrażliwej z Koenzymem Q10 i witaminą E.
Jeszcze zanim pojawiłą sie inforamcja o promocji w Rossmannie zdąrzyłam zaopatrzyć się w kultowy już rozświetlacz Lovely Gold Highlighter. Nie ma co ukrywać - musiał znaleźć się w mojej kosmetyczce ostatnio pozbawionej chociażby jendego pudru rozświetlającego. Jest po prostu przepiękny. mocno napigmentowany, tworzy cudowny efekt tafli na policzkach. Warto się na niego skusić nawet bez promocji.
Naomiast już w promocji skusiłam się na trzy kosmetyki.
Podkłady Rimmel sprawdzają się u mnie świetnie, zatem postanowiłam tym razem przygranąć puder w kompakcie Lasting Finish 25h do stosowania na mokro i na sucho. Mam nadzieję, że ten prasowaniec mnie mile zaskoczy.
No i obowiążkowo kupiłam korektor Match Perfection z pędzelkowym aplikatorem, który jest jednym z moich ulubionych korektorów maskujących cienie pod oczami.
O nowych różach Max Factor Cream Puff dowiedziałam się właściwe z anglojęzyczenych kanałów urodowych na YT,  zatem kiedy pojawiły się w Polsce koniecznie musiałam chociaż jeden mieć. Przy pierwszym podejściu, żaden z kolorów mnie nie oczarował, bo wszystkie wydawały się za jasne, jednak przy drugim podejściu zakochałam się w odcieniu 15 Seductive Pink. Jest to przepiękny, mocno napigentowany lilaróż, świetnie wygląda na policzkach: daje satynowy efekt. 
Początkiem kwietnia trafiły w moje ręce dwa kosmetyki nieznanej mi wcześniej marki Murier. Zdecydowałam się na serum na noc Murier Ha3+, oraz krem na dzień z witaminą C Murier C-Shot Vitamin C. Testuję ję odkąd tylko do mnie dotarły i jestem jak na razie zadowlona. Na pewno dam znać jak będą się sprawować  podczas dlaszego testowania.
Książka
Bardzo lubię czytać wspomnienia z kobiet z czasów wojennych i okołowojennych. Nic nie da takiego obrazu tamtych czasów jak właśnie osobiste przeżycia. No i ostatnie widomości odnośnie przeinaczania historii w mediach jeszcze bardziej motywują mnie żeby tą historię tamtych czasów mocniej zgłębiać.
Przeczytałam już dwie rewelacyjne książki: Dziewczyny wojenne Łukasza Modelskiego i Dziewczyny z powstania Anny Herbich, a ostatnio do tej dwójki dołączyły Dziewczyny wyklęte Szymona Nowaka o kobietach z antykomunistyczego podziemiaA za dwa tygodnie na pewno ten zbiór powiększy się o Dziewczyny z Syberii Anny Herbich.

A co u Was nowego?
Zaszalałyście w czasie promocji w Rossmannie?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...