poniedziałek, 14 września 2015

Co nowego? Kolorówka: The Balm, Estee Lauder, L'oreal + przygotowania do jesieni: perfumy, Yankee Candle i książki

Jestem bardzo podekscytowana, bo powoli zbliża się mój ukochany sezon - jesień. Ku zdziwieniu wielu uwielbiam tę porę roku, czekam na nią z utęsknieniem, zdecydowanie wolę ją od lata i nie ma co ukrywać - już wyczuwam jej obecność w coraz chłodniejszym powietrzu. 
Poczyniłam wstępne przygotowania do nadejścia jesieni i zrobiłam już spore zapasy zielonej herbaty, dyni, a poza tym poszerzyłam  kolekcję wosków Yankee Candle i książek na długie chłodne wieczory. 
Uzupełniłam także braki w kosmetyczce, a przede wszystkim w kolorówce.
Ciągle i nieprzerwanie szukam idealnego podkładu dla mojej suchej i wrażliwej cery. Zależy mi przede wszystkim na trwałości i nie podrażnianiu cery. W tym celu zawędrowałam do Sephory, Douglasa i Maca. W tym ostatnim otrzymanie próbki podkładu przez dwa tygodnie nie było możliwe w związku z brakiem słoiczków na próbki, zatem odpuściłam sobie Maca i zajrzałam do Douglasa. I tu niestety spotkało mnie niezbyt miłe zaskoczenie, bo sądziłam, że podobnie jak w Sephorze można uzyskać próbkę każdego podkładu, który ten sklep ma w ofercie. Niestety nie. Do trzech razy sztuka więc miałam nadzieję, że Sephora mnie nie zwiedzie i tak też się stało. Po wypróbowaniu kilku podkładów m.in. MUFE, Dior wybrałam Estee Lauder Double Wear. Troszkę zaskakujące że dobrze sprawuje się na mojej suchej cerze, ale dobry mocno nawilżający krem pod makijaż załatwia sprawę. Mam go co prawda od 2-3 tygodni ale jestem z niego zadowolona. Jedyny minus jaki się dopatrzyłam to brak pompki co utrudnia aplikację.
Po przeczytaniu i obejrzeniu morza pozytywnych recenzji bronzera Bahama Mama The Balm nie mogłam się mu oprzeć i kupiłam swój egzemplarz w Mintishop. I co tu dużo mówić - jest świetny. W opakowaniu wygląda nieco szaro, ale to mylne wrażenie, bo świetnie prezentuje się na policzkach i lekko je ociepla. Jest bardzo dobrze napigmentowany, idealny do konturowania i "opalania" twarzy. 
Moja kosmetyczka poszerzyła się także o kosmetyki L'oreal. W czasie promocji na tę markę w drogerii Kosmyk zaopatrzyłam się w dwa tusze z serii Volume million lashes w wersji So couture i Exces. O tej pierwszej słyszałam same rewelacyjne opinie, więc od niej zaczęłam testowanie i jest całkiem niezła, jednak nie wiem czy bardziej do gustu nie przypadła mi maskara Maybelline Lash Sesnsational. Zobaczymy jak się sprawdzi na dłuższą metę. Nowością w mojej kosmetyczce jest także intensywnie czarny eyeliner L'oreal carbon black eyeliner oraz przepiękny, roziskrzony szampański cień L'oreal Infallible w odcieniu Iced Latte idealny do rozświetlania oka.
Jesień to dla mojej skóry przygotowanie do najcięższej dla niej  pory roku czyli zimy. Dlatego gdy w promocji w Rossmannie pojawił się mój ukochany balsam Dove w wersji dla bardzo suchej skóry to od razu porwałam go do koszyka. Do pary dobrałam z CND balsam Dove Pistacja & Magnolia, bo uwielbiam zapach zapach żelu pod prysznic z tej linii zapachowej. 
Szczególnie jesienią lubię nosić ciepłe, pudrowe, otulające zapachy. Od bardzo dawna moim cichym marzeniem był perfumy Viktor & Rolf Flowerbomb, a że jak powszechnie wiadomo marzenia się spełniają - flakonik w końcu trafił w moje ręce. Co do zapachu - dla mnie ideał. Pięknie otulający, pudrowy i kwiatowy. Wystarczy niewiele, żeby pachnieć długo i naprawdę intensywnie.
Moja uszczuplona zimą domowa kolekcja wosków Yankee Candle została również uzupełniona o trzy ulubione zapachy i jedną nowość. Black Coconut to mój numer jeden od pierwszego "odpalenia" w kominku. Jest mocny, słodki ale z delikatną świeża nutą, dla mnie bardziej waniliowo-kwiatowo- pudrowy niż kokosowy po prostu cudo na chłodne wieczory. Lake Sunset jest bardziej perfumeryjny, lekko piżmowy i kwiatowy, natomiast dla dla odmiany wosk Home Sweet Home pachnie ... świątecznym domem, tzn gorącą herbatą, cynamonem i ciastem. Egyptian Musk pachnący piżmem i wanilią to nowość z jesiennej kolekcji na rok 2015. Miałam ochotę jeszcze na Killimanjaro stars, ale niestety nie dorwałam go stacjonarnie.
Po przerwie wróciłam do w pełni regularnego czytania książek. Ogromnie mi tego brakowało, książki działają na mnie wprost...terapeutycznie: uspokajają a nawet pomagają poukładać myśli w głowie.
Ostatnio przeczytałam dwie rewelacyjne pozycje, w tym jedną po prostu obowiązkową: Dziewczyny z Syberii Anny Herbich oraz pożeracza czasu czyli nowy kryminał Camilli Lackberg Pogormca lwów. Aktualnie czytam całkiem niezły kryminał Katarzyny Puzyńskiej Motylek, który nieco w stylu przypomina mi serię Lackberg. 
Na swoją kolej czeka książki Anny Moczulskiej Bajki, które zdarzyły się naprawde czyli historie znanych kobiet, których życie przypominało treść bajki np. o Śnieżce. Jestem jej bardzo ciekawa. 
Druga książka to Pełna moc możliwości Jacka Walkiewicza. Nie jestem jakąś wielką fanką poradników i książek motywacyjnych, ale po obejrzeniu na YT wykładu pana Jacka wiedziałam, że muszę ja przeczytać. Mam to szczęście, że otaczam się osobami ,które motywują mnie do działania, ale dodatkowy kopniak na pewno sie przyda.

A co u Was nowego?

30 komentarzy:

  1. Muszę zapoznać się z zapachem Flowerbomb, ponieważ zaintrygował mnie Twój opis:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja miałam Flowerbomb w tej pierwszej wersji - zapach bajka ! Nie można się od niego oderwać jak już się spróbuje :) Cera wrażliwa,sucha i Double Wear? No proszę ... wszystko jest możliwe ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jesień to dla mnie zdecydowanie aromatyczne zapachy i ciepłe swetry :) Widze tu sporo klasyków :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ksiązka Bajki mnie zaciekawiła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lada dzień się za nią zabieram ;)

      Usuń
  5. Bahama mama już niedługo będzie u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że bedziesz zadowolona :)

      Usuń
  6. Podobają mi się nowości z kolorówki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. O dziwo pierwszy raz w życiu nie mogę się doczekać jesieni ;) Też zaopatrzona jestem w woski YC na długie jesienne wieczory ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dla mnie ten podkład jest za ciężki...a mam cerę raczej mieszaną/tłustą niż suchą, jestem zdziwiona, że na cerze suchej się sprawdza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie sprawdza się na dobrze nawilżonej cerze :)

      Usuń
  9. u mnie eldw się nie sprawdził. bahame też mam, a fioletowy tusz loreal chciałabym wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny haul! Odcień cienia z L'Oreal jest genialny i jestem niesamowicie ciekawa książki o Bajkach. Jak już ją przeczytasz, szepnij nam słówko o niej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cień jest przepiękny <3
      Na pewno się pochwalę jak przeczytam ;)

      Usuń
  11. Ja też już już miałam kupić Bahama Mama, ale ostatecznie się nie zdecydowałam i chyba jednak postawię na Benefit. A jesień też uwielbiam, tak samo jak i wiosnę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Benefit też mnie kusił i pewnie kiedyś się na niego skuszę :)

      Usuń
  12. Kupiłaś woski, które bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Maybelline Lash Sesnsational jest moim hitem hitów. Pamiętam jak pierwszy raz pomalowałam nim rzęsy. Po pierwszej warstwie na gołe rzęsy wydobyło mi się z ust niespodziewane "łaaaaaaaaaaaaaaaaaaaał", aż pobiegłam je zmyć ;P i powtórzyłam proces na zalotkę i odżywkę z Eveline do rzęs (tę białą) - nakładając dwie warstwy Sensationala... takiego efektu to ja po żadnym tuszu nie miałam i będzie mi bardzo smutno jeśli go wycofają :C

    OdpowiedzUsuń
  14. o mój kochany podkład :) mam nadzieję, że się będzie dobrze sprawował :)

    OdpowiedzUsuń
  15. tak się zastanawiam... bahama mama jest wart swojej ceny?
    Lilly

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...