niedziela, 15 lutego 2015

Rimmel 60 Seconds: Ready, Aim, Paint! lakierowy ulubieniec ostatnich miesięcy

Walentynkowy weekend powoli się kończy, a jaki lakier jak nie krwista czerwień jest idealnym manicure na to święto? 
Owszem, zaepwne jest kilka innych opcji, chociaż od kilku miesięcy dla mnie liczą się właściwie tylko trzy kolory na paznokciach: wspomniana czerwień, czerń i nudziaki. 

W ogóle od dobrego miesiąca unikam malowania paznokci, bo moje dłonie są w opłakanym stanie - są spięte, przesuszone i tak naprawdę mało kremów sobie z nimi radzi. Ale! Nie mogłam sobie odpuścić, więc na Walentynki na moich paznokciach królowała czerwień i to nie byle jaka, bo Rimmel 60 Seconds w odcieniu 315 Ready, Aim, Paint!
60 Seconds zamknięty jest w małej buteleczce z bardzo wygodnym, ułatwiającym aplikację. szerokim i płaskim pędzelkiem. 
Kolor 315 Ready, Aim, Paint! to tak jak już wspomniałam wcześniej klasyczna, krwista czerwień. Idealna: nie przeważają ani niebieskie, ani pomarańczowe tony. Pięknie wygląda zarówno na paznokciach dłoni jak i stóp. 
Aplikacja jest łatwa i szybka. Lakier rzeczywiście wysycha na paznokciach w minutę, a do pełnego krycia  zupełności wystarczają dwie warstwy. Ready, Aim, Paint! pięknie błyszczy i jest bardzo trwały. Manicure wygląda świetnie przed dobre cztery dni. Kolor jest intesywny, ale nie odbrawia płytki paznokcia.
Podsumowując: Rewelacyjny trwały lakier! Piękny, głęboki kolor, szybko wysycha, ale tylko na paznokciach, a nie w buteleczce i ma bardzo wygodny pędzelek. Na pewno kupię inne kolory z tej serii lakierów Rimmel. Kusi mnie szczególnie jasnoróżowy nudziak z serii Rity Ory.

Lubicie lakiery Rimmel 60 Sec ?

niedziela, 8 lutego 2015

Co nowego? Zakupy w Rossmannie

Ostatnio mam bzika na punkcie wiosennych kwiatów w domu. 
Pełno u mnie hiacyntów (których zapach wypełnia wszytkie pomiszczenia) i narcyzów w doniczkach, nie muszę chyba nikogo przekonywać, że to najlepiej świadczy o tym, że tęsknie już za wiosną. A zima nie ustępuję, powiedziałabym nawet, że rozgościła się na dobre. 

Kilka dni temu wybrałam się do Rossmanna w celu uzupełnienia braków w mojej kosmetyczce.
Wszędzie ostatnimi czasy czytam o cudownych właściwościach odżywko-maski Isana Professional Effektiv-Kur Oil Care za niecałe 5 zł (bez promocji!). Nie mogłam się zatem nie skusić na jej zakup. Wieczorem nałożyłam ją na włosy tak jak  zazwyczaj klasyczną maskę do włosów i.... się rozczarowałam. Nie wiem, może to po prostu pierwsze, nieudane podejście no i musze dać jej drugą szansę. Zdam relację czy się polubiliśmy.
We włosowej sekcji w Rossmannie skusiłam się na mój dawny hit czyli odżywkę Alterra z Grnatem i Aloesem. Dawno jej nie używałam, ale pamiętam, że moje włosy ją uwielbiały. Zobaczymy czy nadal tak na nią reagują.

Jakiś czas temu chwaliłam się zakupem tuszu Max Factor 2000 Calorie Curved Brush Volume & Curl, niestety pomimo ogromniej ilości dobrych recenzji na KWC u mnie sprawdza się średnio. Mocno średnio nawet. Nie wiem, może jeszcze dojrzeje i mnie zachwyci. Tak to ze mną jest - moje rzęsy super współpracują z tuszami Colossal i Volum Express Maybelline i nie wiem co mnie podkusiło żeby zdradzić je z MF. Zatem w Rossmannie potulnie kupiłam tusz Maybelline tym razem wersję Rocket Volum Express, bo ostatnio bardzo polubiłam się z silikonowymi szczoteczkami. Czuję, że się zaprzyjaźnimy.
Z szafy Maybelline przygranęłam też żelowy eyeliner Lasting Drama w kolorze czarnym. Podchodzę do niego jak do jeża, bo po pierwsze też jest hitem na KWC, a po drugie miałam już dwa hitowe eyelinery słoiczkowe: Catrice i Essence i były po prostu słabe. Mam nadzieję, że się nie zawiodę,  a jak się nie zawiodę t wrócę jeszcze o wersję fioletową.
Z szafy Rimmel wybrałam mój ostatnio ulubiony podkład Rimmel Lasting Finish 25h. Rzadko mi się zdarza kupować dwa te same podkłady pod rząd także to pokazuje, że jest  naprawdę świetny. Dobrze kryje, nie przesusza, jest trwały i ma przyjemną konsystencję.
Pielęgnacyjnie nie zaszalałam. 
Może uznacie mnie za sknerę, ale jakoś zazwyczaj kupuję żele pod prysznic tylko te co są w promocji. Naprawdę rzadko zdarza mi się wybrać jakiś niepromocyjny. Oczywiście mam swojego ulubieńca - żel Dove, ale z chęcią siegam po coś nowego. Tym razem nie było niczego ciekawego, więc sięgnęłam po innego, starego ulubieńca czyli żel Isana Melon & Gruszka z perełkami olejku. Uwielbiam ten zapach, w lecie zużywam go butelka po butelce.
Kupiłam także mój ukochany krem na noc Alterra z białymi wnogornami i białą herbatą. To już moja trzecia próbka. Jest po prostu rewelacyjny. Pięknie nawilża, łagodzi i wygładza cerę. Rano budzę się ze skóra gładką jak aksamit, a to naprawdę wyczyn nawilżyc moją cerę sucharką zimą. Tani i dobry - polecam.
Jakiś czas temu kupiłam także w Rossmannie słynną oliwkę Babydream fur mama. Używam ją na ciało i włosy - spisuje się świetnie i ślicznie pachnie. 

A co Wam ostatnio wpadło do koszyka w drogerii?

niedziela, 1 lutego 2015

Ulubieńcy stycznia

Ciężko uwierzyć że pierwszy miesiąc nowego roku już za nami.
W grudniu niewiele nowych kosmetyków podbiło moje serce, trzymałam się sprawdzonych ulubieńców, ale muszę przyznać, że już wtedy zaczęłam testowanie nowinek. 
Dwie z nich znalazły się w ulubieńcach stycznia.
Pielęgnacja:
Szampon Turecki Hammam Planeta Organica - świetny szampon. Niesamowicie wydajny (używam go codziennie od końca listopada, a jeszcze wystarczy mi na kilka myć), nawilża, wygładza i ogranicza wypadanie włosów. Włosy są miękkie, pełne blasku. A i opakowanie cieczy oko. Na pewno kupię inne szampony ten marki!

Dove Odżywka Nutritive Solutions do włosów suchych i puszących  - tworzy wymarzone trio pielęgnacyjne z Tureckim Szaponem Planeta Organica i moim absolutnym KWC wśród masek do włosów czyli Alterra z granatem i aloesem. Pięknie nawilża i wygładza włosy. Końcówki są zregenerowane, włosy wyglądają zdowo i świetnie się układają.

Mariza Cukrowy peeling do ust - pogromca suchych skórek! Niesamowicie wygładza usta i... słodko smakuje.

Nivea Lip Butter  -  w tym przypadku do dwóch razy sztuka. Gdy kupiłam je pierwszy raz rok temu kiedy był na nie istny szał, jakoś mnie nie zachwyciły. Teraz są moimi must have. Mam waniliowe i karmelowe i oba uwielbiam!  Rewelacyjnie odżywiają usta.
Makijaż
Ecolore Mineralny róż do policzków: Pumpkin Spice - mój pierwszy mineralny róż do policzków i od razu trafiony w dzisiątkę. Rewelcyjnie napigmentaowany, trwały i w ciekawym brązowo - brzoskwniowo - różowym odcieniu. Ma drobinki, ale daje satynowy efekt na skórze. 

Joko Baza pod cienie - świetna baza pod cienie: ma przyjemną, lekką konsystencję, podbija kolor cieni i zapobiega ich blaknięciu i zbieraniu się w załamaniu powieki. 

Paleta cieni Inglot w kasetce KOBO - zestaw czterech cieni, których używałam do codziennego makijażu w styczniu: rozświetlający, perłowy 393, cielisty, matowy 328, cudny miedziano złoty połyskujący 118 i czekoladowy mat nr 360. Uwielbiam cienie Inglota. Szkoda, że zrezygnowali z okrągłęj formy wkładów.

Książki:
W styczniu przeczytałam niestety tylko jedną książkę, a mianowicie Zaginioną dziewczynę Gillian Flynn. Rewelacyjna książka, czyta się ją jednym tchem. I moim zdaniem jest dużo lepsza niż film, zresztą chyba zawsze tak jest, że ekranizacja nigdy nie przebije powieści.
Aktualnie czytam Igrzyska śmierci Suzanne Collins. Podobno to ksiażka dla młodzieży, ale mnie się bardzo podoba, do tego stopnia, że gdy czytam ją jadąc do pracy muszę być ostrożna, bo wciąga bez reszty i mogłabym przegapić przystanek. Jestem niewiele za połową i na pewno sięgnę po kolejne tomy serii. No i oczywiście obejrzę ekranizację.

Fitness
Nowy rok, nowe postanowienia i moim najważniejszym jest powrót do 100% zdrowej diety i ćwiczeń. Cały styczeń ćwiczyłam z moimi ulubionymi dziewczynami z Tone it up. Rewelacyjne ćwiczenia. I co najważniejsze dają efekty. 
A w poworocie do zdrowego odżywiania pomaga pojemnik Sistema To Go Salad Box. Szukałam takiego pojemnika na jedzienie zabierane ze sobą do pracy dobre kilka miesięcy. Jest rewelacynie wykonane, trwałe, nie łapie zapachów i jest bardzo szczelne. Zawiera pojemniczek na dressing i sztućce. Nie zawiera BPA! Kupiłam go w Auchan za 20zł - czyli taniej niż w internecie. Sistema ma w ofercie mnóstwo cieekawych rozwiązań jeżeli chodzi o jedzenie "na wynos" Polecam!

A co Was zachwyciło w styczniu?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...